Tyle naprawdę zarabiają polscy lekarze. Szef Naczelnej Izby Lekarskiej ujawnił zaskakujące kwoty
Dyskusja wokół zarobków personelu medycznego w Polsce od lat budzi olbrzymie emocje społeczne, balansując między opowieściami o bajońskich sumach a narzekaniem na niedofinansowanie systemu. Publiczna ochrona zdrowia mierzy się z permanentnym brakiem rąk do pracy, co bezpośrednio przekłada się na pozycję negocjacyjną medyków. Ostatnie doniesienia z samej góry lekarskiego samorządu rzucają zupełnie nowe światło na to, jak realnie wyglądają przelewy trafiające na konta polskich specjalistów.
Jak działa system i skąd biorą się lekarskie pensje?
Wynagrodzenia w publicznej ochronie zdrowia nie są dziełem przypadku ani wyłącznie efektem dobrej woli dyrektorów szpitali, ponieważ ich ramy są ściśle powiązane z wyceną konkretnych świadczeń medycznych. Za ten kluczowy element machiny odpowiada państwowa instytucja, czyli Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która każdego roku realizuje ogromne zadanie analityczne.
Zbiera ona szczegółowe dane o pensjach osób zatrudnionych w podmiotach leczniczych posiadających podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Na tej podstawie tworzone są zestawienia, które teoretycznie powinny odzwierciedlać ekonomiczną sytuację w szpitalach i przychodniach. Rzeczywistość finansowa medyków bywa jednak skrajnie zróżnicowana, na co wpływ ma przede wszystkim wybrana forma zatrudnienia.

W przypadku lekarzy specjalistów dominują kontrakty, czyli umowy cywilnoprawne, gdzie zarobki opierają się bezpośrednio na rozliczeniach za wykonane procedury medyczne, a nie na sztywnym etacie. Taki model sprawia, że górna granica zarobków staje się płynna, a determinacja do brania kolejnych dyżurów drastycznie podnosi ostateczną kwotę na fakturze.
Finansowi rekordziści wśród lekarzy w Polsce
Oficjalne liczby zbierane przez państwowych urzędników dają nam konkretny punkt odniesienia, pokazujący realną skalę zarobków w tym sektorze. Według oficjalnych danych publikowanych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, mediana kontraktu lekarza ze specjalizacją wynosi obecnie około 24,6 tysiąca złotych brutto.
Głos w tej sprawie zabrał również prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Łukasz Jankowski, odsłaniając kulisy zarobków. Potwierdził on, że średnie zarobki lekarzy na kontrakcie z sześcioletnią praktyką zawodową kształtują się w przedziale od 20 do 30 tysięcy złotych brutto. To ogromne kwoty na tle średniej krajowej, jednak prawdziwe poruszenie wywołują informacje o absolutnych rekordzistach.
Zazwyczaj są to specjaliści, których jest bardzo mało na rynku, stąd mogą oni pozwolić sobie na postawienie twardych warunków finansowych – wyjaśnił Jankowski w programie Poranny Ring na platformie YouTube.

W Polsce jest grupa około 600 lekarzy, których miesięczne zarobki przekraczają barierę 100 tysięcy złotych brutto, a w skrajnych przypadkach sięgają nawet 300 tysięcy złotych. Jak wyjaśnia szef lekarskiego samorządu, te astronomiczne sumy dotyczą zaledwie jednego procenta wszystkich medyków.
Są to zazwyczaj wybitni specjaliści z niszowych dziedzin, których dramatycznie brakuje na rynku, przez co dyrektorzy placówek muszą godzić się na stawianie niezwykle twardych warunków finansowych, aby utrzymać oddziały przy życiu.
Walka o transparentność kontra strach przed inwigilacją
Prawdziwym problemem dla państwa pozostaje jednak fakt, że realne dochody wielu lekarzy są obecnie niemożliwe do precyzyjnego oszacowania. Wynika to z faktu, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nie posiada narzędzi pozwalających na przypisanie poszczególnych kontraktów do jednej, konkretnej osoby. System nie przetwarza danych identyfikacyjnych, takich jak numer PESEL czy unikalny numer prawa wykonywania zawodu, co uniemożliwia zsumowanie pensji medyka łączącego pracę w kilku szpitalach jednocześnie.
Nasze dane już wielokrotnie wyciekały. Dane dotyczące przyjmowanych leków przez jednego z naszych kolegów były wykorzystywane politycznie przez ministra zdrowia – podkreślił Łukasz Jankowski w programie Poranny Ring na platformie YouTube.
W odpowiedzi na tę informacyjną lukę Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało wdrożenie rozwiązań umożliwiających pełne powiązanie zarobków z numerem PESEL, aby uzyskać pełną wiedzę o finansach personelu. Pomysł ten spotkał się jednak z natychmiastowym i bardzo stanowczym oporem środowiska lekarskiego. Łukasz Jankowski ostrzega, że gromadzenie tak wrażliwych baz danych niesie za sobą gigantyczne ryzyko wycieku informacji.
Środowisko wciąż doskonale pamięta głośny skandal z 2023 roku, kiedy ówczesny minister zdrowia Adam Niedzielski publicznie ujawnił na platformie społecznościowej, jakie konkretnie leki przepisał sobie lekarz krytykujący system recept. Strach przed politycznym wykorzystywaniem danych finansowych sprawia, że walka o transparentność w ochronie zdrowia zamienia się w głęboki konflikt o prawo do prywatności.