Wcale nie wojny. Polacy wskazali główne zagrożenie dla kraju. Politykom jest to na rękę
Polacy wskazali, czego dziś obawiają się najbardziej w perspektywie najbliższych lat. Nowy sondaż CBOS na zlecenie PAP pokazuje, że społeczne lęki nie koncentrują się wyłącznie na sprawach międzynarodowych, wojnie czy bezpieczeństwie granic. Wyniki badania są o tyle ciekawe, że pokazują nie tylko stan nastrojów, ale też to, jak bardzo krajowe życie publiczne wpływa dziś na poczucie stabilności państwa.
- Nowy sondaż CBOS dla PAP i pytanie o największe zagrożenia dla stabilności Polski
- Polacy wskazali główne zagrożenie. To nie wojna zajęła pierwsze miejsce
- Politykom jest to częściowo na rękę. Im większy spór, tym większa mobilizacja
Nowy sondaż CBOS dla PAP i pytanie o największe zagrożenia dla stabilności Polski
W badaniu przeprowadzonym przez CBOS dla PAP ankietowanych zapytano, które problemy uważają obecnie za największe zagrożenie dla stabilności Polski w perspektywie najbliższych pięciu lat. Respondenci mogli wskazać maksymalnie dwie odpowiedzi, co sprawia, że wyniki nie pokazują jednego prostego rankingu lęków, ale raczej mapę najważniejszych napięć, jakie dziś odczuwa społeczeństwo.
Sondaż zrealizowano w dniach od 23 do 25 marca 2026 roku na próbie 1000 osób. W badaniu wykorzystano dwie metody: 80 proc. wywiadów przeprowadzono telefonicznie, a 20 proc. online. Taki model ma dziś coraz większe znaczenie, bo pozwala szybciej uchwycić aktualne nastroje społeczne, zwłaszcza wtedy, gdy temat dotyczy spraw politycznych, bezpieczeństwa i kondycji państwa.
Wyniki są interesujące również dlatego, że nie pokazują jedynie prostego strachu przed zewnętrznymi kryzysami. Wręcz przeciwnie - z badania wynika, że Polacy coraz mocniej dostrzegają także źródła niepokoju wewnątrz kraju. I właśnie ten wątek okazał się najmocniejszy.

Polacy wskazali główne zagrożenie. To nie wojna zajęła pierwsze miejsce
Najczęściej wskazywanym zagrożeniem dla stabilności Polski okazał się spór polityczny i polaryzacja społeczeństwa. Dopiero na dalszych miejscach znalazły się sprawy związane z sytuacją międzynarodową oraz bezpieczeństwem. To bardzo wymowny sygnał, bo pokazuje, że dla wielu obywateli największym problemem nie jest dziś tylko to, co dzieje się za granicą, ale również to, co dzieje się między samymi Polakami.
Najważniejsze wyniki sondażu wyglądają następująco:
- 46 proc. badanych wskazało spór polityczny i polaryzację społeczeństwa
- 42 proc. wybrało sytuację międzynarodową i bezpieczeństwo
- 31 proc. uznało za zagrożenie jakość usług publicznych, takich jak ochrona zdrowia i edukacja
- po 24 proc. wskazało stan finansów publicznych oraz kryzys demograficzny
- 4 proc. podało inne problemy
- 3 proc. wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”
To zestawienie dobrze pokazuje, że Polacy nie patrzą na stabilność kraju wyłącznie przez pryzmat geopolityki. Owszem, sytuacja międzynarodowa nadal budzi silne obawy, ale to wewnętrzny konflikt polityczny został oceniony jeszcze wyżej. W praktyce oznacza to, że dla sporej części społeczeństwa największym ryzykiem staje się dziś trwały podział, radykalizacja przekazu i narastające napięcie między obozami politycznymi.
Wyniki sondażu pokazują też wyraźne różnice między poszczególnymi grupami. Kobiety częściej niż mężczyźni obawiają się sytuacji międzynarodowej oraz jakości usług publicznych. Mężczyźni częściej wskazują stan finansów publicznych i kryzys demograficzny. Co ciekawe, obawy związane z polityczną polaryzacją są wysokie praktycznie w każdej grupie wiekowej i wszędzie przekraczają 40 proc. Dlaczego taka sytuacja może być na rękę politykom?

Politykom jest to częściowo na rękę. Im większy spór, tym większa mobilizacja
Najciekawszy wniosek z tego badania nie dotyczy jednak tylko samych procentów, ale mechanizmu politycznego, który za nimi stoi. Politolog prof. Rafał Chwedoruk w wypowiedzi dla Interii, zwrócił uwagę, że wyniki sondażu należy czytać w kontekście zeszłorocznej kampanii prezydenckiej. Tego typu kampanie wzmacniają podział, bo zmuszają nawet wyborców mniejszych ugrupowań do opowiedzenia się po jednej ze stron. Szare strefy znikają, a polityka zaczyna działać w logice ostrych bloków. I właśnie tu pojawia się paradoks.
Z jednej strony duża część wyborców jest zmęczona permanentnym konfliktem i nie chce życia publicznego opartego na nieustannej wojnie między obozami. Z drugiej strony to właśnie zaostrzenie sporu politycznego bardzo często napędza frekwencję wyborczą, mobilizuje elektoraty i wzmacnia przywództwo partyjne. Innymi słowy: coś, co obywatele uznają za zagrożenie dla stabilności kraju, dla samych polityków bywa jednocześnie użytecznym narzędziem mobilizacji.
Widać to także w rozbiciu na elektoraty. Wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej i ugrupowań lewicowych to właśnie polaryzacja była najczęściej wskazywanym zagrożeniem. W elektoracie PiS wyżej znalazła się jakość usług publicznych, a sam konflikt polityczny był wskazywany rzadziej. Z kolei wyborcy Konfederacji częściej akcentowali stan finansów publicznych i kryzys demograficzny. To oznacza, że różne grupy inaczej ustawiają akcenty, ale sam temat napięcia politycznego pozostaje obecny niemal wszędzie.