Nowy wakacyjny trend może kosztować pracę. Uważaj na „ciche wakacje”
Praca z plaży lub górskiego schroniska bez wiedzy przełożonego zyskuje popularność wśród polskich pracowników, ale niesie ze sobą poważne konsekwencje. Jak wynika z ustaleń serwisu Puls HR oraz opinii ekspertów rynku pracy, modny trend „quiet vacation” może zakończyć się utratą zatrudnienia i odpowiedzialnością finansową.
Zjawisko, nazywane też „hush trip”, polega na samowolnej zmianie miejsca pracy podczas wyjazdów, bez zgody pracodawcy. Choć pracownicy tłumaczą to obawą przed odmową lub chęcią elastyczności, specjaliści przestrzegają, że ukrywanie lokalizacji łamie przepisy i niszczy wzajemne zaufanie w firmie.
Coraz więcej chętnych na pracę z dowolnego miejsca
Popularność zjawiska nie jest przypadkowa. Jak pokazuje badanie InterviewMe, aż 82% ankietowanych przyznało, że możliwość pracy z dowolnego miejsca na świecie wpłynęłaby na ich decyzję o podjęciu zatrudnienia w danej firmie. Dla 48% byłby to argument bardzo ważny, a dla 34% istotny, choć niedecydujący. Rosnące zainteresowanie samym hasłem „quiet vacation” widać też wyraźnie na wykresach Google Trends.
Przyczyn ukrywania wyjazdu może być kilka. Jak wyjaśniają eksperci, jednych powstrzymuje przed rozmową z szefem strach przed usłyszeniem „nie”, inni uznają, że skoro dowożą swoje zadania, to nie ma znaczenia, skąd je wykonują. Bywa też, że firma po prostu nie ma w tej sprawie żadnych klarownych zasad, a część zatrudnionych liczy, że nikt nie zauważy zmiany adresu. Specjaliści zwracają jednak uwagę, że takie podejście jest ryzykowne i prowadzi do utraty zaufania, nawet jeśli jakość pracy nie budzi zastrzeżeń.
Kodeks pracy wyklucza samowolkę w wyborze miejsca pracy
Zgodnie z Kodeksem pracy każda zmiana miejsca wykonywania pracy zdalnej wymaga uzgodnienia z pracodawcą. To nie tylko wymóg formalny, ale podstawa, na której obie strony realizują swoje ustawowe obowiązki. Po stronie firmy leży m.in. ocena ryzyka zawodowego oraz przygotowanie zasad ochrony danych, a zatrudniony ma obowiązek potwierdzić, że miejsce jego pobytu spełnia wymogi techniczne i lokalowe, oraz stosować się do tych procedur.
Jak podkreślają eksperci, praca zdalna nie jest pracą z dowolnego miejsca, lecz z miejsca, na które pracodawca wyraził zgodę. Ukryta lokalizacja sprawia, że żadna ze stron nie jest w stanie należycie wywiązać się ze swoich obowiązków, a pracodawca traci jakąkolwiek kontrolę nad warunkami świadczenia pracy.

Cyberzagrożenia i komplikacje podatkowe przy wyjazdach za granicę
Praca z ukrycia niesie ze sobą istotne zagrożenia dla firmowych zasobów oraz liczne ryzyka prawne. Wykonując obowiązki ze schronisk, hoteli czy kawiarni, pracownicy często łączą się przez przypadkowe, niezabezpieczone sieci, przez co firmowe informacje mogą trafić w niepowołane ręce. Ktoś może podejrzeć ekran, a sam sprzęt łatwiej wtedy zgubić lub paść ofiarą kradzieży.
Jeszcze więcej problemów pojawia się podczas samowolnych wyjazdów poza granice kraju, zwłaszcza poza Europejski Obszar Gospodarczy. W grę wchodzą wtedy skomplikowane kwestie ubezpieczeniowe, prawo imigracyjne oraz obowiązki podatkowe. Łamanie procedur cyfrowych i prawnych naraża firmę na wymierne straty, za które bezpośrednią odpowiedzialność finansową może ponieść sam pracownik.
Sankcje dyscyplinarne i potrzeba przejrzystych procedur
Naruszenie zasad pracy zdalnej wiąże się z surowymi konsekwencjami służbowymi. W zależności od skali uchybienia pracodawca może nałożyć upomnienie lub naganę, cofnąć zgodę na tryb zdalny i zobowiązać do powrotu do biura, a w najpoważniejszych przypadkach rozwiązać umowę bez wypowiedzenia. Jeśli nieuzgodniony wyjazd doprowadzi do szkody po stronie firmy, w grę wchodzi także odpowiedzialność materialna pracownika.
Jak wskazują eksperci, kluczem do rozwiązania problemu są jasne regulaminy wewnętrzne. Choć co czwarta oferta pracy daje dziś możliwość pracy zdalnej lub hybrydowej, formalna polityka „workation” wciąż należy do rzadkości. Tam, gdzie takie zasady funkcjonują, pracownik wie, kiedy i na jakich warunkach może zgłosić czasową zmianę miejsca pracy. Dzięki temu „workation” staje się bezpiecznym benefitem, a nie źródłem konfliktów.
