Konsumenci chcą wiedzieć, co kupują. Dla 88 proc. Polaków ważne są informacje o produktach w miejscu zakupów
88 proc. dorosłych Polaków ankietowanych w najnowszym sondażu SW Research uważa, że możliwość zapoznania się z informacją o produkcie przed zakupem jest ważna, a 80 proc. jest zdania, że pełnoletni konsument powinien mieć dostęp do pełnej informacji o dostępnych produktach. Dotyczy to również produktów alkoholowych, których promocja w miejscu sprzedaży ma zostać ograniczona na skutek procedowanych przepisów. Dlatego eksperci Polskiej Izby Handlu i Polskiego Towarzystwa Gospodarczego krytykują propozycje zmian i ostrzegają przed skutkami dla handlu i konsumentów.
Dlaczego Polacy chcą czytać etykiety w sklepach?
Co trzeci respondent wskazuje, że materiały informacyjno-reklamowe dostępne w sklepach są dla nich źródłem informacji o aktualnych ofertach. 29 proc. twierdzi, że dostarczają one dodatkowych informacji o produkcie, a 27 proc. – że pozwalają poznać jego cechy, skład, sposób użycia lub inne właściwości.
– Obserwujemy wzrost świadomości konsumentów. Zauważamy, że decyzje zakupowe są coraz bardziej przemyślane, a konsumenci czytają etykiety i informacje o produkcie. To też pokazuje większą świadomość w kwestii praw konsumenta – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Jaromir Ćwikła, dyrektor ds. prawnych Polskiego Towarzystwa Gospodarczego. – Trzeba podkreślić, że prawo do informacji o produkcie jest prawem konsumenta.
Także w odniesieniu do alkoholu większość badanych opowiada się za dostępem do informacji – 75 proc. respondentów jest zdania, że osoby pełnoletnie powinny mieć możliwość zapoznania się z informacjami o nowych produktach alkoholowych dostępnych w sklepie. 63 proc. uważa, że dorosła osoba znajdująca się w strefie sprzedaży napojów alkoholowych powinna móc się zapoznać z informacjami i materiałami na ich temat.
Zakaz reklamy alkoholu a prawo konsumenta do informacji
Siedmiu na 10 dorosłych Polaków akceptuje obecność materiałów reklamowych w miejscu sprzedaży przeznaczonym dla pełnoletnich konsumentów. 63 proc. respondentów uznało, że zakazywanie materiałów znajdujących się wyłącznie na wydzielonych stoiskach alkoholowych stanowi nadmierną ingerencję państwa. Ograniczenia w reklamie są przewidziane w procedowanych w Sejmie projektach nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Propozycja Lewicy zakłada całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. W toku prac nad przepisami rozważane było także objęcie zakazem promocji także wydzielonych stoisk alkoholowych. Polskie Towarzystwo Gospodarcze postuluje rezygnację z zakazu reklamy i promocji napojów alkoholowych na wydzielonych stoiskach sklepowych, podkreślając kwestię rozróżnienia między informacją a reklamą.
– Polska Izba Handlu stanowczo jest przeciwna zakazowi promocji alkoholu w miejscu sprzedaży. Konsument nabywający alkohol, który jest produktem legalnym, ma prawo do informacji na jego temat. Dopóki na terenie Rzeczypospolitej Polskiej alkohol jest legalny, konsument ma prawo uzyskać informację, co kupuje – podkreśla Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu.
Polska Izba Handlu zwraca uwagę, że sklep to miejsce, w którym konsument podejmuje konkretną decyzję zakupową i właśnie wtedy często potrzebuje informacji o produkcie. Przedstawiciele PTG i PIH opowiadają się również za rozróżnianiem przekazów w miejscu sprzedaży od reklamy kierowanej do szerokiego grona odbiorców.
– Mówimy tu o pełnoletnim konsumencie i to jest bardzo istotne. Należy podkreślić, że sklepy powinny mieć możliwość, a nawet obowiązek weryfikowania wieku każdego konsumenta nabywającego alkohol. Natomiast absolutnie nie należy ograniczać mu możliwości powzięcia informacji, w szczególności w punkcie sprzedaży. Tym bardziej że są inne akty prawne, które jasno regulują kwestie prawa konsumentów do pozyskania informacji na temat nabywanych produktów – uważa Maciej Ptaszyński.
Szara strefa i mniejsze zyski – skutki zakazów dla handlu
Polska Izba Handlu i Polskie Towarzystwo Gospodarcze zwracają uwagę na potencjalne negatywne skutki ograniczenia reklamy alkoholu.
– Brak informacji może i najprawdopodobniej będzie skutkować przesunięciem sprzedaży do szarej strefy, gdzie nikt nie będzie się przejmował takimi ograniczeniami. To przesunięcie spowoduje z kolei brak kontroli nad wiekiem kupującego i nad jakością sprzedawanych produktów, w efekcie czego mogą one być zanieczyszczone, toksyczne i stanowić bezpośrednie ryzyko natychmiastowego zatrucia lub nawet zgonu – podkreśla prezes Polskiej Izby Handlu. – Z punktu widzenia handlu będzie to oznaczać przede wszystkim zmniejszenie obrotów. W szczególności dla małych sklepów alkohol jest bardzo ważną kategorią, więc jeżeli nastąpi przesunięcie do szarej strefy, automatycznie spadną przychody z podatków płaconych przez przedsiębiorców z tytułu akcyzy, CIT, VAT. To się przełoży na przychody budżetowe państwa.
Według szacunków Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych w 2025 roku w szarej strefie mogło zostać zakupionych ok. 23 mln l alkoholu w przeliczeniu na 100-proc. alkohol etylowy. Hipotetyczne wpływy z podatku akcyzowego od takiego wolumenu wyniosłyby ok. 1,8 mld zł.
– W związku z tą regulacją mamy dwa podstawowe zagrożenia. Pierwszym jest zagrożenie dla przedsiębiorców, którzy mogą utracić część obrotów, również z produktów kupowanych przy okazji alkoholu, ponieważ to też jest bardzo ważna kategoria. To oznacza zmniejszenie przychodów do budżetu państwa, obciążenie przedsiębiorców, upadek sklepów. Z drugiej strony paradoksalnie mamy większe zagrożenie dla zdrowia publicznego konsumpcją alkoholu pochodzącego z nieznanych źródeł i niesprawdzonego pod kątem bezpieczeństwa – uważa Maciej Ptaszyński.