Jest kolejny wyrok ws. afery Amber Gold. Nieoczekiwany zwrot w kwestii odszkodowań

Minęło 13 lat, odkąd runęła piramida finansowa Amber Gold. Łączne straty oszukanych szacuje się na ponad 850 mln zł, za co para organizatorów została skazana kolejno na 15 i 12,5 roku więzienia. Nie oznacza to, że sprawa jest definitywnie zakończona. Właśnie zapadł kolejny wyrok, tym razem ws. odszkodowań za nieskuteczność działania organów państwa.
Amber Gold – najsłynniejsza polska piramida finansowa XXI wieku
Schemat Ponziego, jakim była działalność Amber Gold, pochłonął oszczędności ok. 19 tys. osób. Sprawę badała sejmowa komisja śledcza, szybko została upolityczniona, bo i macki Amber Gold sięgały daleko – spółka inwestowała pieniądze ofiar w linię lotniczą, co przed komisją sejmową wyjaśniał najpierw syn premiera Donalda Tuska, a następnie sam Donald Tusk, wówczas przewodniczący Rady Europejskiej.
Polityczny zgiełk przyćmił problem systemowy, a mianowicie to, jak aparat państwa zawiódł – czy też musiał zawieść – w ochronie obywateli przed gigantyczną piramidą finansową. Wyrok dla organizatorów to jedno, jednak osobne roszczenia ofiary Amber Gold miały wobec skarbu państwa, które nie uchroniło ich przed zagrożeniem, choć powinno choćby za sprawą Komisji Nadzoru Finansowego.

Zawiódł zdrowy rozsądek, ale też państwo. Nadzór finansowy miał działać zbyt opieszale
Ofiary zorganizowały się i pozwały skarb państwa, a sąd I instancji przyznał im rację. W ocenie wymiaru sprawiedliwości państwo zawiodło za sprawą opieszałości. Instytucje w końcu podjęły działania i ostrzeżenia zostały wydane, jednak dalece poniewczasie, co skończyło się utratą – średnio – blisko 45 tys. zł każdej z ofiar.
Wyrokiem sądu I instancji ofiary miały otrzymać łącznie ponad 20 mln zł odszkodowania. Doszło jednak do apelacji – złożyła ją Prokuratura Generalna. Dziś dalszy ciąg tej sprawy znalazł finał.
Prokurator przekonywał, że utrzymanie wyroki I instancji groziłoby falą nieodpowiedzialnych inwestycji
Biznesowe wydanie "Wyborczej" donosi, że Sąd Apelacyjny w Warszawie zmienił wyrok pierwszej instancji. Poszkodowani w aferze Amber Gold nie otrzymają od państwa ani złotówki.
Grupa ubiegających się o odszkodowanie za opieszałość w działania mechanizmów bezpieczeństwa nadzoru finansowego liczyła ponad 200 osób. Ich roszczenia wahały się od kilku tysięcy złotych do nawet 500 tys. zł. Dziś formalnie powództwo poszkodowanych w całości zostało oddalone, a wyrok sądu administracyjnego został uznany za błędny i nieodpowiadający prawu.
Sąd uwzględnił argumentację prokuratury, a to zwracała uwagę, że państwo nie może odpowiadać za ryzykowne decyzje inwestycyjne obywateli. W ocenie śledczych gdyby wyrok I instancji się utrzymał, mogłoby dojść do prób masowego delegowania ryzyka na państwo.
Sąd apelacyjny uznało, że obywatele mogliby podejmować ryzykowne decyzje inwestycyjne, licząc na to, że w razie porażki i tak otrzymają zasądzone odszkodowanie od skarbu państwa.

































