Fala zachorowań w Toruniu. Służby sprawdzają możliwe źródło zakażenia
Sanepid wyjaśnia serię zachorowań, do których doszło w Toruniu i okolicznych miejscowościach. Objawy ze strony układu pokarmowego pojawiły się u kilkudziesięciu osób, w tym dzieci i dorosłych. Część pacjentów wymagała hospitalizacji, a służby prowadzą obecnie dochodzenie epidemiologiczne. Badania wskazały już możliwy trop, jednak dokładne źródło zakażeń nadal nie zostało jednoznacznie ustalone.
Bezpieczeństwo żywności ma szczególne znaczenie w przypadku żywienia zbiorowego. Jeden błąd podczas przygotowania lub przechowywania posiłku może wpłynąć jednocześnie na zdrowie wielu osób. Dlatego firmy dostarczające jedzenie do żłobków, przedszkoli, placówek opiekuńczych czy klientów indywidualnych muszą przestrzegać rygorystycznych zasad higieny. W przypadku podejrzenia zatrucia uruchamiane jest natomiast dochodzenie epidemiologiczne.
Bezpieczeństwo żywności w Polsce pod kontrolą sanepidu. Tysiące mandatów rocznie
Za bezpieczeństwo żywności odpowiada przede wszystkim przedsiębiorca, który ją produkuje, przetwarza lub wprowadza do obrotu. Musi zapewnić odpowiednie warunki higieniczne na każdym etapie, kontrolować ryzyko, umożliwiać prześledzenie pochodzenia produktów i niezwłocznie reagować, jeżeli pojawi się podejrzenie, że jedzenie może być niebezpieczne. W takiej sytuacji produkt powinien zostać wycofany z obrotu, a właściwe służby powiadomione.

Nadzór sprawuje kilka inspekcji. Państwowa Inspekcja Sanitarna kontroluje między innymi zakłady gastronomiczne, sklepy oraz znaczną część produkcji i obrotu żywnością. Inspekcja Weterynaryjna odpowiada przede wszystkim za produkty pochodzenia zwierzęcego na określonych etapach produkcji, natomiast jakość handlową sprawdza także IJHARS. Kontrolerzy sanepidu mogą wejść do zakładu, pobrać próbki do badań, sprawdzić dokumentację i zażądać wyjaśnień. Kontrole dotyczące bezpieczeństwa żywności mogą odbywać się bez wcześniejszego uprzedzenia przedsiębiorcy.
Skala nadzoru jest duża. W 2024 roku Państwowa Inspekcja Sanitarna przeprowadziła 252 942 kontrole dotyczące zakładów żywności i żywienia oraz materiałów przeznaczonych do kontaktu z jedzeniem. Nałożono 22 180 grzywien w drodze mandatów na łączną kwotę ponad 6 mln zł oraz 1282 administracyjne kary pieniężne przekraczające łącznie 2,6 mln zł. Naruszenia mogą prowadzić nie tylko do kar finansowych, ale również do nakazu usunięcia nieprawidłowości i wycofania niebezpiecznej żywności.
Catering zyskuje na popularności w Polsce. Korzysta z niego coraz więcej osób
Firmy cateringowe obsługują dziś znacznie więcej niż imprezy rodzinne czy firmowe. Dostarczają posiłki do przedszkoli, żłobków, szkół, zakładów pracy i placówek opiekuńczych. Osobnym, dynamicznie rozwijającym się segmentem jest catering dietetyczny, czyli popularne diety pudełkowe dostarczane klientom bezpośrednio pod drzwi.
Rosnące zainteresowanie wynika przede wszystkim z wygody. Klient nie musi planować jadłospisu, robić zakupów i każdego dnia gotować. W przypadku diet pudełkowych może dodatkowo wybrać określoną kaloryczność lub rodzaj jadłospisu. Znaczenie ma również styl życia, szczególnie mieszkańcy większych miast coraz częściej są gotowi zapłacić za oszczędność czasu.

Według danych PMR Market Experts przytoczonych w raporcie dotyczącym branży gastronomicznej w 2024 roku korzystanie z cateringu dietetycznego deklarowało około 15 proc. Polaków. Wartość tego segmentu była szacowana na około 3,5 mld zł już w 2023 roku, a prognoza na 2029 rok mówi o około 5,4 mld zł.
Rozwija się także sama liczba przedsiębiorstw. W 2025 roku cały rynek gastronomiczny obejmował niemal 98 tys. punktów i firm, o blisko 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Liczba firm cateringowych wzrosła aż o 13 proc., w dużej mierze właśnie dzięki popularności diet pudełkowych.
Duża skala działalności oznacza jednak dużą odpowiedzialność. Gdy jeden zakład przygotowuje setki posiłków dziennie, ewentualne zanieczyszczenie produktu może doprowadzić do jednoczesnego zachorowania wielu odbiorców.
Zobacz też: Zaproponowano nowe terminy wakacji. MEN zabrało głos w sprawie
Salmonella w cateringu w Toruniu. 67 osób ma objawy, cztery są w szpitalu
Ognisko zakażeń w Toruniu i okolicach dotyczy już 67 osób z objawami ze strony przewodu pokarmowego. Zachorowania stwierdzono między innymi wśród dzieci z prywatnego żłobka w Toruniu, żłobka w Łysomicach i przedszkola w Grębocinie, a także wśród podopiecznych Domu Dziennego Pobytu. Według informacji podanych 27 sierpnia w szpitalu nadal przebywały cztery osoby, troje dzieci i jeden dorosły.
Zachorowania mogły mieć związek z potrawami przygotowywanymi i podawanymi między 7 a 10 lipca. Sanepid przebadał próbki żywności, użytych surowców oraz wymazy sanitarne. Nie stwierdzono w nich obecności bakterii Salmonella, dlatego nie udało się jednoznacznie ustalić źródła zakażenia.
Nowym tropem okazały się badania personelu firmy cateringowej. Salmonellę wykryto u jednego z pracowników, który został odsunięty od wykonywania obowiązków. Nie oznacza to jednak, że to właśnie ta osoba zakaziła pozostałych. Służby sprawdzają, czy wykryty przypadek ma związek z całym ogniskiem.
Pod uwagę brany jest również inny scenariusz. Źródłem mogły być pojedyncze jaja skażone bakterią wewnątrz, które następnie nie zostały poddane wystarczająco długiej obróbce termicznej lub przygotowywano je w zbyt niskiej temperaturze. Trwają badania pokrewieństwa szczepów Salmonella wykrytych u poszczególnych osób. Ich wyniki mogą pomóc ustalić, czy zachorowania mają wspólne źródło. Na ten moment nie da się jednoznacznie stwierdzić, skąd pochodziło zakażenie.
Salmonelloza najczęściej powoduje ból brzucha, gorączkę, biegunkę, nudności i wymioty. Szczególnie niebezpieczna może być dla małych dzieci, seniorów oraz osób z obniżoną odpornością, ponieważ prowadzi między innymi do szybkiego odwodnienia, a w ciężkich przypadkach zakażenie może przybrać postać pozajelitową.