Znana polska mleczarnia upada po 77 latach. Zaopatrywała m.in. Biedronkę
Kolejna polska firma nie zdołała wrócić do działalności po upadłości. Majątek dawnej mleczarni został wystawiony na sprzedaż, wyszła na jaw cena. Zakład działał przez 77 lat, zaopatrywał duże sieci handlowe i był ważnym odbiorcą mleka w regionie.
Biznes w Polsce. Dochodowe branże i sektory pod presją
Biznes w Polsce jest mocno zróżnicowany. Obok dużych spółek giełdowych, sieci handlowych, firm technologicznych i zakładów przemysłowych działają setki tysięcy małych oraz średnich przedsiębiorstw. Część z nich rozwija się lokalnie, część buduje sprzedaż w całym kraju, a część konkuruje także na rynkach zagranicznych. Najbardziej dochodowe branże zwykle łączą wysoką skalę działania z dużym popytem i możliwością utrzymania marż. Dotyczy to m.in. finansów, IT, energetyki, farmacji, specjalistycznych usług dla biznesu, logistyki, handlu, przemysłu eksportowego i części sektora nieruchomości. Dobrze radzą sobie firmy, które mają silną markę, dostęp do kapitału, nowoczesne technologie i stabilnych odbiorców.

Nie wszystkie sektory są jednak w takiej samej sytuacji. Problemy częściej dotykają branż energochłonnych, pracochłonnych i silnie zależnych od cen surowców. W trudnym położeniu bywają firmy produkcyjne, przetwórcze, transportowe, budowlane, gastronomiczne i rolnicze. W ich przypadku nawet niewielka zmiana kosztów energii, płac, paliwa albo cen surowca może szybko uderzyć w rentowność. Dużym wyzwaniem dla polskiego biznesu jest też presja dużych odbiorców. Firmy, które sprzedają większość produkcji do sieci handlowych, często działają przy niskich marżach. Duże sklepy oczekują regularnych dostaw, promocji, rabatów i stabilnych cen. Dla producenta oznacza to skalę sprzedaży, ale też ryzyko, że utrata jednego dużego kontraktu zachwieje całym modelem działania.
Na kondycję firm wpływa również niepewność eksportowa. Polski biznes przez lata korzystał z otwarcia rynków zagranicznych, ale wojny handlowe, napięcia geopolityczne, zmiany kursów walut, bariery sanitarne i wahania popytu potrafią szybko zmienić sytuację. Szczególnie mocno odczuwają to branże rolno-spożywcze, które muszą konkurować ceną i jakością na wymagających rynkach. Dlatego nawet przedsiębiorstwo z długą historią i rozpoznawalnymi produktami nie jest odporne na problemy z płynnością. Jeśli rosną koszty, spadają marże, pojawiają się długi albo brakuje inwestora, firma może nie przetrwać. Przykład mleczarni z Prudnika pokazuje, że dotyczy to także zakładów działających przez dekady.
Przetwórstwo mleczne w Polsce. Silna branża, ale nie dla wszystkich łatwa
Polska jest jednym z ważniejszych producentów mleka w Europie. Branża mleczarska obejmuje skup surowca od rolników, przetwórstwo, produkcję nabiału, logistykę chłodniczą, sprzedaż w sklepach i eksport. W zakładach powstają mleko spożywcze, jogurty, kefiry, śmietany, sery, twarogi, masło, mleko w proszku i wyroby dla przemysłu spożywczego.
Przetwórstwo mleczne ma w Polsce duże znaczenie gospodarcze, bo łączy rolnictwo z przemysłem i handlem. Mleczarnie są odbiorcami surowca od tysięcy gospodarstw, a jednocześnie dostawcami produktów dla sieci handlowych, gastronomii, hurtowni i klientów zagranicznych. W wielu regionach zakład mleczarski jest jednym z najważniejszych elementów lokalnego rynku rolnego. W branży działają duże grupy i spółdzielnie o zasięgu ogólnopolskim, ale także mniejsze zakłady regionalne. Największe firmy mają przewagę skali: mogą inwestować w nowoczesne linie produkcyjne, marketing, eksport, logistykę i automatyzację. Mniejsze mleczarnie często opierają się na lokalnych dostawcach, tradycyjnych produktach i długoletnich relacjach z odbiorcami.

Taki model ma zalety, ale jest wrażliwy na kryzysy. Jeśli lokalna mleczarnia ma ograniczony kapitał, wysokie koszty energii, zadłużenie i silną zależność od dużych sieci handlowych, może mieć problem z utrzymaniem płynności. Wystarczy spadek marż, opóźnienia płatności, utrata kontraktu albo nagły wzrost kosztów, aby sytuacja stała się bardzo trudna. Branża mleczarska mierzy się też z presją cenową. Rolnicy oczekują stabilnych stawek za mleko, zakłady muszą pokrywać koszty produkcji i energii, a sklepy walczą o niskie ceny dla klientów. W takim układzie margines błędu bywa niewielki. Szczególnie trudne może to być dla spółdzielni, które jednocześnie obsługują dostawców, pracowników, odbiorców i własne zobowiązania.
Skutki problemów mleczarni nie kończą się na samej firmie. Upadłość zakładu oznacza utratę pracy, zerwane łańcuchy dostaw, problemy dla hodowców i konieczność szukania nowych odbiorców mleka. Dla rolników może to oznaczać logistyczny i finansowy problem, bo świeży surowiec musi być odbierany regularnie. Dlatego sprzedaż majątku mleczarni jest czymś więcej niż zwykłą transakcją nieruchomości. To sygnał, że nie udało się utrzymać lokalnego ogniwa w łańcuchu produkcji żywności. W przypadku Prudnika skala skutków była widoczna już po ogłoszeniu upadłości.
Koniec OSM Prudnik. Mleczarnia idzie na sprzedaż za około 12,5 mln zł
Sprawa dotyczy Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Prudniku w województwie opolskim. Zakład działał od 1946 r., czyli przez 77 lat. Przez dekady był ważnym odbiorcą mleka w regionie i producentem wyrobów, które trafiały także do dużych sieci handlowych. Według informacji podawanych przez WP Finanse na sprzedaż trafiły zabudowania przy ul. Prążyńskiej w Prudniku oraz kompleks poprodukcyjny w Łambinowicach. To kolejny etap likwidacji majątku po upadłej spółdzielni. Wcześniej syndyk szukał inwestora, który mógłby przejąć mleczarnię, ale działalności nie udało się uratować.
Majątek wyceniono łącznie na około 12,5 mln zł. W przypadku nieruchomości w Prudniku syndyk oczekuje co najmniej 6,7 mln zł. Chodzi o teren w centrum miasta, zabudowany obiektami przemysłowymi. W tej kwocie uwzględniono również pozostałe wyposażenie i ruchomości po spółdzielni. Osobno wystawiono na sprzedaż kompleks w Łambinowicach. Obejmuje on ponad hektar terenu wraz z budynkami dawnego zakładu produkcyjnego. Wartość tej części majątku oszacowano na prawie 6 mln zł. O wyborze nabywcy ma przesądzić przede wszystkim zaoferowana cena.
Historia upadku OSM Prudnik pokazuje, jak trudna może być sytuacja mniejszych zakładów przetwórczych. Spółdzielnia opierała swój model biznesowy na dużych dostawach do sieci handlowych. Szacuje się, że około 80 proc. jej wyrobów trafiało na półki takich sklepów jak Biedronka, Kaufland, Aldi czy Carrefour. Mimo obecności w dużych sieciach spółdzielnia utraciła płynność finansową. Jej długi przekroczyły 15 mln zł. Po ogłoszeniu upadłości w 2023 r. pracę straciło około 50 osób, a blisko 200 hodowców zostało bez stałego odbiorcy mleka. To pokazuje, że problemy jednej firmy szybko rozlały się na lokalny rynek pracy i rolnictwo.
Sprzedaż nieruchomości i wyposażenia oznacza, że powrót do produkcji w dotychczasowej formule stał się nierealny. Dla miasta i regionu to koniec zakładu z długą tradycją. Dla branży mleczarskiej kolejny przykład tego, że nawet wieloletnia historia, obecność w dużych sklepach i lokalne znaczenie nie chronią przed skutkami zadłużenia, presji kosztowej i problemów z płynnością.