Tragiczny wypadek z udziałem Polaków na Węgrzech. Ujawniono nowe szczegóły o ubezpieczeniu autokaru
Nocna tragedia polskiego autokaru na węgierskiej autostradzie wstrząsnęła opinią publiczną i uruchomiła procedury kryzysowe. W wypadku zginęło 12 osób. Wrak pojazdu należącego do przewoźnika z Jasła zabezpieczyły lokalne służby, a poszkodowani trafili do placówek medycznych. Czy rodziny osób poszkodowanych i ofiar śmiertelnych wypadku mogą ubiegać się o odszkodowanie z OC pojazdu?
Choć w obliczu ludzkiego dramatu kwestie finansowe schodzą na drugi plan, dla rodzin ofiar i rannych pasażerów kluczowa stanie się sprawna wypłata świadczeń. Ubezpieczyciel potwierdził posiadanie ochrony, jednak zderzenie z procedurami likwidacyjnymi rodzi pytania o limity wsparcia.
Czarna seria na zagranicznych trasach
Scenariusz wydarzeń pod miejscowością Mezőkeresztes, około 140 kilometrów na wschód od Budapesztu, do złudzenia przypomina katastrofę, która wydarzyła się w 2022 roku w Chorwacji. Wówczas polski autokar zjeżdżający z drogi doprowadził do tragicznej śmierci 12 osób. W niedzielną noc na węgierskim odcinku M3 doszło do łudząco podobnego zdarzenia.
Autobus przewożący 57 pasażerów oraz dwóch kierowców nagle zjechał do przydrożnego rowu i przewrócił się na bok. Bilans jest porażający - zginęło 12 osób, a co najmniej 10 odniosło ciężkie obrażenia. Pasażerowie byli polskimi pielgrzymami powracającymi z Bośni i Hercegowiny. Węgierskie służby policji podjęły już wstępne czynności śledcze, zatrzymując kierowcę, który wedle pierwszych hipotez mógł zasnąć za kierownicą.

Właściciel firmy transportowej z Jasła wskazuje na wieloletnie doświadczenie załogi, jednak mechanizmy prawne zostały bezpowrotnie wprawione w ruch. Zanim poszkodowani zaczną ubiegać się o świadczenia, kluczowe okazuje się ustalenie, który system prawny rozstrzygnie o ich wysokości. Zgodnie z Konwencją haską z 1971 roku istnieje istotny wyjątek od ogólnej zasady terytorialności.
Ponieważ w katastrofie uczestniczył tylko jeden pojazd zarejestrowany w Polsce, a poszkodowani pasażerowie są obywatelami polskimi, ustalanie odszkodowań może odbywać się na podstawie przepisów krajowych. To zdecydowanie ułatwi procedury, znosząc barierę transgranicznego sporu.
Autokar był ubezpieczony w PZU
Z ustaleń portalu Money.pl wynika, że pojazd posiadał ważne ubezpieczenie OC (obowiązkową polisę odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych), a likwidacją szkód zajmie się PZU. Największy polski ubezpieczyciel przekazał, że podjął natychmiastowe prace nad uruchomieniem specjalnej infolinii dla rodzin ofiar i rannych.
Pieniądze na wypłaty nie pochodzą jednak z nieograniczonego źródła. Obowiązująca ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych narzuca parametr, jakim jest suma gwarancyjna, czyli maksymalna kwota, do której ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność za jedno zdarzenie drogowe bez względu na liczbę poszkodowanych.
Aktualnie minimalny limit w przypadku szkód na osobie wynosi równowartość około 30 milionów złotych. Czy przy tak dużej liczbie poszkodowanych pula ta może okazać się niewystarczająca?
Z tej jednej kwoty pokrywane muszą być zadośćuczynienia za śmierć bliskich, zwrot kosztów skomplikowanego leczenia, transportu medycznego, rehabilitacji oraz przede wszystkim renty wyrównawcze dla osób, które utraciły zdolność do pracy.
Wielomilionowe wypłaty rozłożone na kilkadziesiąt lat w przypadku młodych, ciężko rannych osób potrafią bardzo szybko uszczuplić dostępny kapitał. Przepisy przewidują konkretne rozwiązanie na wypadek zbliżania się do finansowej ściany.
Zobacz też: Nowe zasady dla właścicieli używanych aut. Od 13 sierpnia potrzebne dodatkowe dokumenty
Takie prawo ma zastosowanie, kiedy zaczyna brakować pieniędzy z OC
Gdy łączna wartość zatwierdzonych i wypłaconych roszczeń przekroczy 80 procent sumy gwarancyjnej, zakład ubezpieczeń ma prawny obowiązek poinformować o tym fakcie wszystkich uprawnionych.
Zawiadomienie to otwiera poszkodowanym drogę do wystąpienia na drogę sądową w celu zastosowania art. 357¹ Kodeksu cywilnego, czyli klauzuli rebus sic stantibus, pozwalającej sądowi na zmianę sposobu wykonania zobowiązania lub wysokości świadczenia w razie nadzwyczajnej zmiany stosunków.
Wyczyszczenie polisy do zera nie zamyka też całkowicie możliwości dochodzenia środków. Ewentualne nadwyżki roszczeń mogą być kierowane bezpośrednio do podmiotu odpowiedzialnego za szkodę, czyli w tym przypadku do przewoźnika.
W praktyce jednak wypłacalność firmy przewozowej ma swoje granice, co sprawia, że kolejność zgłaszania wniosków i precyzyjne skalkulowanie potrzeb będą miały kluczowe znaczenie w najbliższych miesiącach. Nadchodzące postępowanie wyjaśni pełny obraz odpowiedzialności, a priorytetem pozostanie zapewnienie ciągłości finansowej poszkodowanym.