Te 4 firmy przejęły InPost. Wiemy kim są gracze, którzy wchodzą do spółki
InPost wkracza w nowy etap – właścicielsko, strategicznie i kapitałowo. Spółka, która zbudowała jedną z największych sieci paczkomatów w Europie, ma trafić pod kontrolę międzynarodowego konsorcjum czterech podmiotów. Sprawa nabrała tempa po tym, jak Rafał Brzoska opublikował krótki, ale znaczący wpis na Instagramie, dając sygnał, że w historii firmy zaczyna się nowy rozdział.
- Kim są nowi właściciele InPostu i skąd pochodzą?
- Jaką rolę każdy z nich odgrywa w konsorcjum?
- Dlaczego to przejęcie ma znaczenie nie tylko dla inwestorów, ale też rynku logistycznego w Europie?
1. Advent International (37 proc.) – fundusz, który lubi logistykę i skalę
Advent International to jeden z największych i najbardziej doświadczonych funduszy private equity na świecie. Powstał w 1984 roku w USA i dziś zarządza aktywami o wartości ponad 90 mld dolarów, inwestując globalnie – od Ameryki Północnej, przez Europę, po Azję.
Specjalnością Adventu są duże, dojrzałe spółki, które mają potencjał dalszego wzrostu dzięki ekspansji międzynarodowej, optymalizacji operacyjnej i inwestycjom technologicznym. Fundusz ma bogate doświadczenie w sektorach logistyki, infrastruktury, przemysłu i usług cyfrowych, co czyni InPost naturalnym celem inwestycyjnym.
Objęcie 37 proc. udziałów oznacza realny wpływ na strategiczne decyzje spółki. Advent znany jest z długoterminowego podejścia – nie przejmuje firm „na chwilę”, lecz buduje ich wartość przez lata, często przygotowując je do dalszej globalnej ekspansji lub kolejnego etapu właścicielskiego.
2. FedEx (37 proc.) – globalny gigant, który stawia na paczkomaty
FedEx to jedna z ikon światowej logistyki. Amerykańska firma działa od 1971 roku i obsługuje przesyłki w ponad 220 krajach i terytoriach, zatrudniając setki tysięcy pracowników. Przez dekady jej przewagą były transport lotniczy i sieć kurierska door-to-door. Wejście kapitałowe w InPost to jednak coś więcej niż zwykła inwestycja finansowa. FedEx obejmując 37 proc. udziałów, wysyła jasny sygnał: model paczkomatowy i dostawy out-of-home stają się kluczowe dla przyszłości logistyki w Europie. To odpowiedź na rosnące koszty ostatniej mili, presję ekologiczną i zmieniające się oczekiwania klientów.
Dla FedExu InPost to gotowa infrastruktura, silna marka i dostęp do rynków, na których amerykański gigant dotąd nie miał tak silnej pozycji – zwłaszcza w Europie Środkowo-Wschodniej.
3. A&R Investments (16 proc.) – kontrola pozostaje w rękach założyciela
A&R Investments to wehikuł inwestycyjny należący do Rafała Brzoski, założyciela i twarzy InPostu. Po transakcji podmiot ten zachowa 16 proc. udziałów, co oznacza, że Brzoska pozostanie jednym z kluczowych akcjonariuszy spółki. To ważny sygnał dla rynku. W praktyce oznacza ciągłość wizji i dalsze zaangażowanie twórcy InPostu w rozwój biznesu. Brzoska nie sprzedaje wszystkiego – zostaje w akcjonariacie i, jak sugeruje jego aktywność w mediach społecznościowych, identyfikuje się z kierunkiem, w którym zmierza spółka.
A&R Investments nie jest klasycznym funduszem finansowym. To narzędzie do długoterminowego zarządzania majątkiem i wpływem właścicielskim, co w tym przypadku stabilizuje strukturę konsorcjum.
4. PPF Group (10 proc.) – kapitał z Europy Środkowej
PPF Group to jedna z największych prywatnych grup inwestycyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej. Jej korzenie sięgają Czech, ale działalność obejmuje m.in. finanse, telekomunikację, media, nieruchomości i infrastrukturę w kilkunastu krajach.W InPoście PPF obejmie 10 proc. udziałów, pełniąc rolę stabilnego inwestora finansowego. Grupa znana jest z selektywnych, dużych inwestycji oraz cierpliwego podejścia kapitałowego. Jej obecność wzmacnia wiarygodność transakcji i strukturę finansowania, szczególnie w kontekście długoterminowych kredytów bankowych.
Dla PPF to także inwestycja w sektor, który wciąż rośnie – e-commerce i logistyka pozostają jednymi z najbardziej odpornych segmentów gospodarki.
Co te zmiany oznaczają dla InPostu?
Planowana transakcja to nie tylko zmiana właścicielska, ale potencjalnie największy zwrot strategiczny w historii InPostu. Jej skutki będą rozłożone w czasie i zależne od spełnienia kilku warunków.
Wezwanie na 100 proc. akcji po 15,60 euro oznacza de facto próbę pełnego przejęcia kontroli nad spółką i – w dalszym horyzoncie – możliwość wycofania jej z giełdy. Minimalny próg powodzenia na poziomie 80 proc. akcjinie jest przypadkowy: daje konsorcjum faktyczną dominację właścicielską i swobodę w kształtowaniu strategii, nawet jeśli część akcjonariuszy pozostanie mniejszościowa. Harmonogram do drugiej połowy 2026 roku sugeruje, że proces będzie długi i wieloetapowy. W tym czasie InPost pozostanie spółką publiczną, ale już pod silnym wpływem planów przyszłych właścicieli.
Kluczowe znaczenie ma też struktura finansowania. Konsorcjum zadeklarowało 5,9 mld euro kapitału własnego, co znacząco obniża ryzyko niedomknięcia transakcji i pokazuje, że inwestorzy są gotowi ponieść realny koszt wejścia. Jednocześnie pozostała część ceny ma zostać sfinansowana długiem bankowym, co oznacza, że InPost – już jako spółka prywatna – może funkcjonować z wyższą dźwignią finansową.
W praktyce to klasyczny model private equity:
- więcej kapitału na rozwój i ekspansję,
- większa presja na efektywność operacyjną i marże,
- koncentracja na projektach, które zwiększają skalę i wartość spółki w średnim i długim terminie.
Dla samego InPostu oznacza to mniej presji krótkoterminowego rynku giełdowego, ale więcej wymagań ze strony właścicieli. Strategia może stać się bardziej ofensywna: szybsza ekspansja zagraniczna, dalsze inwestycje w automaty paczkowe i integracja z globalnymi sieciami logistycznymi.
Źródła: BiznesInfo, komunikaty spółki, informacje rynkowe, materiały inwestorskie