Tempo ekspansji polskiej sieci sklepów na świeci bije rekordy. Uwielbiamy robić tam zakupy
Handlowy maraton polskiego giganta odzieżowego przeszedł do historii, a tempo, w jakim rodzima marka zdobywa zagraniczne rynki, zadziwia nawet doświadczonych analityków sektora detalicznego. Ostatnie dni stycznia przyniosły bezprecedensowe przyspieszenie ekspansji, które sprawiło, że logo polskiej sieci rozbłysło w kilkudziesięciu nowych lokalizacjach od Bałkanów po Azję Centralną.
- Polska sieć rusza na wschód i południe
- Coraz lepsze wyniki polskiego giganta
- Nowoczesne rozwiązania w relacjach z klientem
Polska sieć rusza na wschód i południe
Polska branża odzieżowa od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na arenie międzynarodowej, jednak to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, wykracza poza standardowe ramy rozwoju biznesu retailowego.
Strategia oparta na dywersyfikacji rynkowej zyskuje na znaczeniu zwłaszcza teraz, gdy stabilność rynków wschodnich i południowych staje się kluczowym elementem portfela największych graczy. Grupa LPP, będąca właścicielem marki Sinsay, nie ogranicza się już tylko do krajowego podwórka, lecz coraz śmielej zagospodarowuje przestrzeń w regionach o wysokim potencjale demograficznym.

Decyzja o tak intensywnym wejściu na rynki takie, jak Uzbekistan, Kazachstan czy Gruzja nie jest dziełem przypadku. Azja Centralna staje się nowym "el dorado" dla marek oferujących modę w przystępnych cenach, gdzie rosnąca klasa średnia poszukuje nowoczesnych doświadczeń zakupowych.
Ekspansja ta wymaga nie tylko ogromnych nakładów finansowych, ale przede wszystkim perfekcyjnej logistyki. Zarządzanie łańcuchem dostaw, który musi obsłużyć blisko sto nowych punktów otwartych w tak krótkim czasie, to operacja na skalę logistycznego majstersztyku. Każdy z tych salonów musi przecież otrzymać pełną kolekcję, przeszkolony personel oraz systemy informatyczne gotowe do pracy od pierwszej minuty.
Coraz lepsze wyniki polskiego giganta
Skala operacji, jaką przeprowadziła spółka LPP, znajduje odzwierciedlenie w twardych liczbach, które trudno zignorować. W ostatnim tygodniu stycznia sieć Sinsay wzbogaciła się o 91 nowych sklepów zlokalizowanych w 87 miastach na terenie aż 19 państw. To nie tylko rekord pod względem liczby placówek, ale przede wszystkim potężny przyrost powierzchni handlowej, która powiększyła się o ponad 59 tysięcy metrów kwadratowych.
Aby lepiej zobrazować ten ogrom, wystarczy wspomnieć, że tylko w styczniu 2026 roku polska marka odzieżowa uruchomiła łącznie ponad 130 nowych punktów sprzedaży, co stanowi tempo niemal nieosiągalne dla konkurencji.

Geografia tych otwarć jest niezwykle szeroka i obejmuje kraje o skrajnie różnej specyfice konsumenckiej. Nowe salony Sinsay zaczęły działać m.in. w Albanii, Czechach, Uzbekistanie, Ukrainie, Gruzji oraz we Włoszech, Grecji czy na Węgrzech. To dowód na to, że model biznesowy marki jest niezwykle elastyczny i trafia w gusta klientów zarówno w Unii Europejskiej, jak i poza jej granicami. Przełomowym momentem było również wejście do Gruzji, gdzie pierwszy sklep w Tbilisi otwarto jeszcze w grudniu, czyniąc ten kraj 46. rynkiem w portfolio grupy.
Mariusz Langwiński, dyrektor odpowiedzialny za rozwój retailu w marce Sinsay, podkreśla, że wejście na rynek gruziński zamyka rok intensywnej pracy i otwiera przestrzeń do budowania skali działania w długim terminie. Gruzja jest postrzegana jako kierunek perspektywiczny, gdzie polska marka może stać się liderem w swoim segmencie. Takie podejście jest spójne z wynikami z poprzednich lat.
Jeszcze pół roku temu sieć świętowała otwarcie 25 salonów w jeden dzień. Dzisiejszy wynik niemal czterokrotnie przebija tamto osiągnięcie, co pokazuje, że "sufit" dla polskiego giganta znajduje się znacznie wyżej, niż pierwotnie zakładano.
Zobacz też: Coś niepokojącego dzieje się na sklepowych półkach. Polacy mają problem
Nowoczesne rozwiązania w relacjach z klientem
Sukces fizycznej ekspansji Sinsay nie byłby możliwy bez silnego wsparcia technologicznego i przemyślanej strategii monetyzacji, która coraz częściej wykracza poza tradycyjną sprzedaż stacjonarną.
Choć Sinsay dominuje w centrach handlowych, cała grupa LPP czerpie wzorce z nowoczesnych modeli zarządzania, podobnie jak inne innowacyjne podmioty na rynku. Skalowanie biznesu w takim tempie wymaga bowiem nie tylko cegieł i półek, ale zaawansowanych systemów e-commerce i zarządzania relacjami z klientem, które pozwalają na personalizację oferty w czasie rzeczywistym.
Dynamiczny wzrost polskiej marki wpisuje się w szerszy trend umacniania pozycji lidera w Europie Środkowo-Wschodniej oraz Azji Centralnej. Analitycy zwracają uwagę, że tak gwałtowne powiększanie sieci to ruch wyprzedzający, mający na celu zabezpieczenie najlepszych lokalizacji w rozwijających się galeriach handlowych, zanim zrobi to konkurencja. To gra o wysoką stawkę – każda nowa placówka to nie tylko koszt, ale przede wszystkim nowy punkt styku z klientem i źródło danych o zachowaniach zakupowych w różnych kręgach kulturowych.