Do Polski wchodzi potentat z branży zbrojeniowej. Wcześniej sprzedawał swoje systemy Ukrainie
Innowacje na polu walki nie znają granic, a nowoczesna technologia coraz częściej wyprzedza tradycyjną dyplomację. Firma założona przez byłego obywatela Rosji, który dostarczał pociski dla Kijowa, planuje właśnie wejście na polski rynek. Rozmowy z Polską Grupą Zbrojeniową trwają.
Wojna Rosji z Ukrainą trwa. Państwa NATO modernizują armie
Pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę, która rozpoczęła się w lutym 2022 roku, brutalnie zakończyła erę tzw. dywidendy pokojowej. Mechanizm tego konfliktu, będącego połączeniem pozycyjnej wojny rodem z XX wieku z najnowocześniejszymi rozwiązaniami cyfrowymi, obnażył krytyczne braki w europejskich arsenałach. Skutki są widoczne gołym okiem: państwa NATO w pośpiechu modernizują swoje armie, a przemysł zbrojeniowy przechodzi najgłębszą transformację od dziesięcioleci.

Kluczowym wnioskiem z walk na wschodzie jest rosnąca rola asymetryczności, relatywnie tanie systemy bezzałogowe potrafią skutecznie eliminować warte miliony dolarów jednostki pancerne. Na rynku funkcjonują dziś dwa rodzaje podmiotów. Z jednej strony mamy tradycyjne, ociężałe koncerny, a z drugiej zwinne firmy technologiczne (defense-tech), które operują w modelu start-upowym. Te drugie sprzedają produkty modułowe, łatwe w naprawie i produkcji masowej.
Głównym odbiorcą pozostaje obecnie wojsko ukraińskie, które stało się najbardziej wymagającym poligonem doświadczalnym świata. Czy Europa jest gotowa na to, że o jej bezpieczeństwie decydować będą inżynierowie z Doliny Krzemowej i ich europejscy naśladowcy? Trend ten jest nieodwracalny, ponieważ nowoczesne pole walki wymaga tempa innowacji, którego państwowe zakłady często nie są w stanie utrzymać. Właśnie w tę lukę wchodzi amunicja krążąca oraz systemy dalekiego zasięgu, które stają się fundamentem nowoczesnej obrony narodowej.
Firma założona przez Rosjanina sprzedała pociski Ukrainie
W centrum tego zbrojeniowego zamieszania znajduje się Destinus, przedsiębiorstwo, którego korzenie i misja mogą wydawać się paradoksalne. Założycielem firmy jest Michaił Kokorich, fizyk i seryjny przedsiębiorca, który wcześniej budował satelity w ramach Dauria Aerospace. Kokorich, będący niegdyś obywatelem Rosji, od lat żyje na emigracji, a po wybuchu wojny stał się jednym z najgłośniejszych krytyków reżimu Władimira Putina. Jego sprzeciw nie ograniczył się jednak do sfery werbalnej. Kokorich oficjalnie zrzekł się rosyjskiego paszportu i postawił na realne wsparcie militarne Ukrainy.
Firma Destinus wyspecjalizowała się w projektowaniu bezzałogowców hipersonicznych oraz dronów o napędzie wodorowym. Co się wydarzyło, że o firmie usłyszał cały świat? Jak wynika z raportów branżowych, część z ponad 2000 produkowanych rocznie systemów pocisków manewrujących, w tym operacyjnie używane pociski Ruta, trafia do sił zbrojnych Ukrainy. Skutki tej współpracy są obustronne: Ukraińcy zyskali skuteczne narzędzie do rażenia celów na zapleczu wroga, a firma otrzymała bezcenne dane z warunków bojowych.

Rosjanin prowadzący firmę zbrojącą kraj napadnięty przez jego byłą ojczyznę to sytuacja, która jeszcze dekadę temu brzmiałaby jak scenariusz filmu szpiegowskiego. Dziś to dowód na to, że w sektorze wysokich technologii lojalność buduje się wokół wartości i wspólnych interesów bezpieczeństwa, a nie tylko miejsca urodzenia.
Destinus udowodnił przy tym, że potrafi przeskoczyć barierę, która dla wielu jest nie do przejścia - drogę od ambitnego projektu na papierze do masowej produkcji sprzętu, który realnie wpływa na losy bitew. Firma została założona w Szwarcarii, a obecnie stacjonuje w Holandii. Podkreśla się, że w jej skład wchodzą obywatele różnych nacji.
Podkreślamy, że nasz management, nasi inżynierowie pochodzą z wielu krajów europejskich. Nasz wiceprezes jest pochodzenia ukraińskiego. Technologowie są z Hiszpanii, Niemiec, Francji czy Szwajcarii. Mam kolegów z Bułgarii, a także dosyć spory komponent polski - powiedział w rozmowie z WNP Michał D. Kalinowski, szef Destinusa na Polskę..
Firma Destinus wchodzi do Polski. Chcą współpracować z MON
Sukcesy na ukraińskim niebie sprawiły, że firma Destinus zaczęła intensywnie szukać stałej bazy operacyjnej w Unii Europejskiej, a wybór padł na nasz kraj. Co się dokładnie dzieje w tej materii? Zapowiedź wejścia na polski rynek poprzez przyszłe dostawy i wspólne przedsięwzięcia to dopiero początek szeroko zakrojonej strategii.
Polska, wydająca obecnie rekordowe 4 proc. PKB na obronność, stała się naturalnym hubem dla globalnych firm zbrojeniowych. Wejście Destinusa do Polski opiera się na planach dostaw i współpracy w ramach europejskiej bazy rakietowej, podczas gdy główne zaplecze inżynieryjne i zakłady produkcyjne firmy pozostają ulokowane w Niderlandach i Hiszpanii.
Wszystkie komponenty, które produkujemy, są produkowane w naszej grupie. Począwszy od silników turboodrzutowych do płatowca, awioniki, głowic, systemów AI czy systemów naprowadzania. Jesteśmy niezależni, jesteśmy całkowicie europejskim podmiotem, który ma siedzibę w Holandii. Natomiast zakłady produkcyjne są zlokalizowane w Hiszpanii, Francji, Niemczech i Szwajcarii - powiedział WNP Kalinowski.
Co to oznacza dla polskiej gospodarki i bezpieczeństwa? Przede wszystkim szansę na transfer unikalnego know-how w zakresie napędów hipersonicznych i technologii wodorowych, które są przyszłością lotnictwa. Obecność tak innowacyjnego gracza może wymusić na polskim przemyśle obronnym, w tym na podmiotach z grupy PGZ, szybszą adaptację do cyfrowych standardów produkcji. Czy wejście firmy założonej przez Rosjanina budzi kontrowersje? W świecie wywiadów i kontraktów wojskowych każda taka decyzja jest poprzedzona drobiazgową weryfikacją służb, ale jasna postawa polityczna Kokoricha i jego dotychczasowe wsparcie dla Kijowa stanowią mocną kartę przetargową.
Chcemy dostarczać nasze systemy, rozwijać je wspólnie z polskim przemysłem i dostarczać je polskiemu Ministerstwu Obrony Narodowej - powiedział szef Destinusa na Polskę.
Jak deklarował, firma prowadzi już wstępne rozmowy z Polską Grupą Zbrojeniową. W centrum zainteresowania znajduje się program San, czyli system przeznaczony głównie do zwalczania dronów przeciwnika. Projekt zakłada wykorzystanie różnego rodzaju środków rażenia, od karabinów maszynowych oraz działek kalibru 30 i 35 mm, po kierowane pociski rakietowe i drony służące do przechwytywania bezzałogowców.