Partner serwisu None
Partner serwisu None
biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Praca > Nawet 200 osób ma stracić pracę. Polska fabryka ma zostać zamknięta
Julia Bogucka
Julia Bogucka 08.05.2026 23:14

Nawet 200 osób ma stracić pracę. Polska fabryka ma zostać zamknięta

Nawet 200 osób ma stracić pracę. Polska fabryka ma zostać zamknięta
Fot. Science Photo Library/CanvaPro

Krajowy rynek pracy mierzy się z nowymi problemami. Dynamiczne zmiany właścicielskie oraz rosnące z roku na rok koszty operacyjne zmuszają firmy do drastycznych cięć. Fabryka, której produkty znajdowaliśmy w Biedronce, wkrótce ma zostać zamknięta. Nawet 200 osób ma stracić pracę.

Popyt na wąskie specjalizacje kontra problemy polskiego przemysłu

Współczesny rynek pracy w Polsce to organizm pełen makroekonomicznych sprzeczności. Z jednej strony słyszy się o zapotrzebowaniu na wykwalifikowanych ekspertów z branży nowych technologii, cyfryzacji czy zaawansowanych usług finansowych. Choć w dużych miastach sytuacja jest relatywnie stabilna, a bezrobocie w skali kraju pozostaje na stosunkowo niskim poziomie, to dynamika zatrudnienia bywa silnie zróżnicowana w zależności od regionu i konkretnej branży, a doniesienia o nieustannym popycie i jednolicie wysokim wskaźniku zatrudnienia nie zawsze znajdują pełne odzwierciedlenie w danych.

Nawet 200 osób ma stracić pracę. Polska fabryka ma zostać zamknięta
Fot. sitthiphong/CanvaPro

Ten niejednoznaczny obraz brutalnie kontrastuje jednak z pogłębiającymi się problemami tradycyjnego wytwórstwa, które przez dekady napędzało rodzime PKB. Każda duża fabryka w Polsce musi dzisiaj twardo stawiać czoła rosnącym kosztom nośników energii, wyśrubowanym normom środowiskowym i presji płatniczej.

Skąd bierze się potężna dysproporcja na rynku? Zakłady przemysłowe, operujące między innymi w przetwórstwie spożywczym czy motoryzacji, bazują na relatywnie niskich marżach. Gwałtowny skok kosztów stałych sprawia, że biznes przestaje być rentowny. Już w pierwszej połowie 2025 roku zgłoszono masowe redukcje na poziomie około 80 tys. pracowników. Firmy o niższej rentowności operacyjnej są spychane pod ścianę, a zmiany w globalnych łańcuchach dostaw oraz restrykcyjne wymogi unijne wymuszają kosztowne modernizacje. Wobec braku wolnego kapitału zarządy decydują się na najboleśniejszy krok: wygaszanie całych linii wytwórczych i zamykanie obiektów, które wrosły w polski krajobraz.

Procedura zwolnień grupowych i prawne mechanizmy ochrony załogi

Kiedy drastyczna redukcja personelu staje się jedyną drogą ratowania płynności finansowej grupy kapitałowej, do gry muszą wkroczyć państwowe mechanizmy osłonowe. Zwolnienia grupowe to w polskim systemie prawnym ściśle sformalizowana procedura, mająca w teorii zabezpieczyć absolutne minimum interesów życiowych pracowników. Zgodnie z ustawodawstwem mechanizm ten jest inicjowany, gdy pracodawca w ciągu 30 dni zwalnia z przyczyn ekonomicznych określoną część kadry, na przykład minimum 30 osób w firmie zatrudniającej powyżej 300 pracowników. Cały ten żmudny proces został prawnie obwarowany szeregiem sztywnych terminów, mających dać zatrudnionym czas na poszukiwanie nowej posady.

Nawet 200 osób ma stracić pracę. Polska fabryka ma zostać zamknięta
Fot. hamik/CanvaPro

Jak wygląda to w praktyce dla osób tracących z dnia na dzień utrzymanie? Fundamentalnym obowiązkiem podmiotu redukującego kadrę pozostaje powiadomienie Powiatowego Urzędu Pracy (PUP) oraz lokalnych organizacji związkowych. Jeżeli takich na terenie obiektu wcześniej nie zawiązano, zarząd jest ustawowo zobligowany do podjęcia rozmów z przedstawicielami wyłonionymi bezpośrednio z załogi. To na tym etapie toczą się najbardziej zacięte negocjacje.

Pozwalają one na wypracowanie atrakcyjniejszych pakietów osłonowych czy ustalenie wyższych odpraw, wykraczających poza narzucone kodeksowo minimum. Kwoty gwarantowane ustawą są bezpośrednio uzależnione od zakładowego stażu pracy i wynoszą równowartość maksymalnie trzymiesięcznego wynagrodzenia. Dla wielu weteranów jest to wciąż zaledwie kropla w morzu potrzeb.

Zobacz też: Ile zarabia listonosz w Polsce? Takie są wymagania i zarobki

Nawet 200 osób ma stracić pracę. Fabryka ma zostać zamknięta

Teoretyczne aspekty prawne i ogólne trendy gospodarcze przybierają bolesny kształt, gdy dotykają bezpośrednio pracowników. W ostatnich dniach uwaga skupiła się na drastycznej likwidacji zakładu przetwórczego zlokalizowanego w Legnicy, operującego w ramach struktury Eisberg Polska. Przedsiębiorstwo to, od 1992 roku uchodzące za ważnego gracza w krajowej branży spożywczej, na stałe wpisało się w świadomość konsumentów. To stamtąd wyjeżdżały gotowe mieszanki warzywne i popularne sałaty, które niemal każdego dnia trafiały do ogromnej sieci Biedronka, na półki konkurencyjnego Lidla czy do restauracji McDonald's. Fabryka zapewniała stabilne dochody ponad 200 mieszkańcom regionu.

Z czego wynikała tak radykalna, ogłoszona dosłownie z dnia na dzień decyzja? Dramat załogi rozegrał się zaledwie kilka miesięcy po fuzji kapitałowej. Jesienią 2025 roku aktywa Eisberg zostały oficjalnie przejęte od szwajcarskiej grupy Bell Food Group przez dynamicznie rosnący rodzimy podmiot Green Factory. Nowe władze komunikowały na tym etapie przede wszystkim swoje plany rozwoju oraz integracji przejętych biznesów. Jednak po wnikliwej rewizji finansowej zarząd podjął ostateczną decyzję o definitywnym wygaszeniu legnickiej produkcji.

Po przejęciu spółki wykonaliśmy wiele dokładnych analiz, które ujawniły wyzwania wcześniej niewidoczne. Rozważaliśmy różne scenariusze dalszego funkcjonowania, w tym specjalizacje zakładu. Ocenialiśmy zarówno uwarunkowania operacyjne, w tym koszty działalności, jak i skalę przyszłych inwestycji niezbędnych do dalszego funkcjonowania zakładu – przekazali redakcji money.pl przedstawiciele spółki.

Zderzenie z brutalną rynkową rzeczywistością wprawiło pracowników w autentyczne przerażenie. Perspektywa utraty źródła utrzymania na krótko przed osiągnięciem wieku emerytalnego to dla wielu osób tragedia i cios w budżety domowe. Aby aktywnie walczyć o swoje prawa w procesie likwidacji, pracownicy powołali do życia struktury związku zawodowego "Solidarność”. Związkowcy natychmiast rozpoczęli twarde negocjacje z władzami spółki Green Factory, żądając godnych odpraw oraz wsparcia w szybkiej aktywizacji zawodowej. Ten smutny przypadek udowadnia, że na współczesnym rynku nawet obecność w asortymencie potężnego, ogólnopolskiego dyskontu nie stanowi ostatecznej gwarancji przetrwania zakładu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: