Rząd zapowiada tańsze paliwo, dobre wieści dla kierowców. Padła data
Kierowcy mogą doczekać się obniżek cen na stacjach benzynowych jeszcze przed końcem wakacji, jak wynika z deklaracji przedstawicieli rządu na łamach mediów. Politycy zapowiadają możliwość powrotu regulowanych stawek na okres wakacyjnych powrotów. Ostatnie słowo w tej sprawie ma jednak należeć do resortu finansów.
Rząd rozważa przywrócenie programu osłonowego „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) na ostatnie dwa tygodnie sierpnia. Decyzja ma zależeć od sytuacji na światowych rynkach ropy oraz od możliwości budżetu. Rozwiązanie na jakiś czas obniżyłoby koszty tankowania w szczycie urlopowych powrotów. O ewentualną kontynuację pakietu pytany był w środę (5 sierpnia) w „Porannej rozmowie RMF FM” minister energii Miłosz Motyka.
Decyzja o CPN zapadnie w przyszłym tygodniu
Zapowiedź powrotu regulowanych cen padła z ust premiera Donalda Tuska jeszcze pod koniec lipca, podczas konferencji prasowej w Głuchołazach.
„Rozmawiałem z ministrem finansów. Jeśli się okaże, że sytuacja znowu jest niestabilna, że ceny znowu mogą pójść w górę, to zaproponujemy takie rozwiązanie, żeby przynajmniej na ostatnie dwa tygodnie wakacji, a więc wtedy, kiedy zaczną się powroty z wakacji, wprowadzić, mimo tej blokady, regulowane ceny” – mówił premier.
Kiedy zatem zapadnie decyzja? Motyka zaznaczył, że jest na nią jeszcze za wcześnie, ale nastąpi to lada moment.
„Kolejne dni będą momentem decydującym o pakiecie CPN na ostatnie 2 tygodnie, zgodnie z deklaracją premiera Donalda Tuska” – zapowiedział.
Zapytany o konkretny termin, najpierw odpowiedział, że „nie ma jednej daty”, a po naciskach dziennikarza dodał:
„Myślę, że w przyszłym [tygodniu]. Będziemy wtedy też mogli powiedzieć, po analizie sytuacji bliższej temu terminowi, jak ta sytuacja na rynkach może się kształtować”.
Wszystko zależy od rynków i budżetu
Powrót pakietu minister energii, gość „Porannej rozmowy RMF FM”, uzależnił od dwóch czynników:
„Rozmawiamy o tym programie, nie jest to wykluczone, natomiast to będzie zależało z jednej strony od sytuacji na rynkach, z drugiej – od sytuacji budżetowej”.
W pierwszej kolejności byłby zwolennikiem obniżki VAT połączonej z ceną maksymalną, zaznaczając jednak, że ostateczny kształt podatkowy zależy od ministra finansów Andrzeja Domańskiego.
Motyka zapewnił też, że jeśli program miałby wrócić, rząd będzie „starał się tak to ułożyć, by to finansowanie nie zachwiało budżetem”. To o tyle istotne, że poprzednia edycja pakietu mocno obciążyła państwową kasę, a jej koszt resort finansów wyliczył na około 4,7 mld zł.

4 miliardy złotych w zawieszeniu
Plany rządu utrudnia decyzja prezydenta Karola Nawrockiego, który pod koniec lipca skierował do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej, ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Zdaniem głowy państwa przepisy łamią zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz.
Nowa danina, tzw. windfall tax, miała obciążyć producentów i importerów paliw i przynieść budżetowi 4 mld zł, które częściowo zrekompensowałyby straty po obniżce VAT na paliwa i redukcji akcyzy w ramach CPN.
Premier nie krył rozczarowania:
„Trochę szkoda tych 4 mld zł, bo my je przeznaczyliśmy na to, żeby obniżać ceny paliw”.
Mimo tej przeszkody z rządu płyną sygnały, że program prawdopodobnie wróci.
„Jest prawdopodobne, że pakiet CPN wróci z końcem sierpnia, w chwili powrotów z wakacji” – mówił w Radiu ZET Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych.
Tak jak wcześniej minister energii, również Siemoniak podkreślił, że decyzja należy do ministra finansów.
Ceny ropy spadają, ale rynek pozostaje niestabilny
Na decyzje rządu duży wpływ mają wahania cen ropy na światowych giełdach, które napędza napięcie wokół Cieśniny Ormuz i relacji między Iranem a USA. W poniedziałek po południu baryłka ropy Brent kosztowała około 89 dolarów, choć jeszcze tydzień wcześniej jej cena chwilami przekraczała 100 dolarów. Motyka zwrócił uwagę, że ceny w hurcie wyraźnie spadają, o około 8 groszy na dieslu i 24 grosze na benzynie 95 w porównaniu z dniem poprzednim. Takie spadki zwykle z pewnym opóźnieniem przekładają się na niższe ceny na stacjach.
Siemoniak zwracał przy tym uwagę, że tańsze paliwo to sprawa nie tylko kierowców. Jak mówił, ceny paliw „są we wszystkim, w bochenku chleba, w każdym produkcie”, więc na obniżkach zyskują wszyscy, także ci, którzy nie mają samochodu.
