Kolejny wzrost cen paliw w Polsce. Jest interwencja Tuska
Kierowcy znów muszą przygotować się na większe wydatki przy dystrybutorach. Ceny paliw w Polsce ponownie rosną, a prognozy dla kierowców nie dają powodów do optymizmu. W sprawie drożejącego paliwa interweniuje premier Donald Tusk.
Rosnące ceny paliw stały się również przedmiotem działań rządu. Donald Tusk zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego z apelem o podpisanie kolejnej ustawy dotyczącej podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Premier przekonuje, że przyjęcie przepisów ma umożliwić uruchomienie kolejnych działań mających obniżyć ceny na stacjach.
Kolejne wzrosty cen paliw w Polsce
Sytuacja na rynku paliw staje się coraz trudniejsza dla kierowców. Według najnowszych prognoz cytowanych przez „Rzeczpospolitą” diesel w przyszłym tygodniu może kosztować średnio nawet 9,07 zł za litr, a benzyna Pb95 ma zbliżyć się do poziomu 8 zł za litr. Drożeć ma również autogaz. To oznacza, że po wcześniejszych podwyżkach kierowcy mogą wkrótce ponownie odczuć wzrost kosztów tankowania.
Wzrosty widoczne są także na rynku hurtowym. Według danych przytoczonych 15 września cena benzyny Eurosuper 95 w hurcie Orlenu sięgnęła 6395 zł za metr sześcienny, podczas gdy jeszcze 1 stycznia wynosiła 4234 zł. Oznacza to wzrost o około 51 proc. Jeszcze mocniej podrożał olej napędowy – jego cena hurtowa wzrosła w tym samym okresie z 4476 do 7388 zł za metr sześcienny, czyli o około 65 proc.
Na ceny paliw wpływają przede wszystkim notowania ropy i sytuacja na światowym rynku surowców. Jednocześnie dla kierowców kluczowe pozostaje to, ile ostatecznie trzeba zapłacić przy dystrybutorze. Wysokie ceny przekładają się nie tylko na koszty codziennych dojazdów, ale również na ceny transportu i przewozu towarów. Rząd szuka więc sposobu na ograniczenie skutków drożyzny.
Donald Tusk interweniuje w sprawie cen paliw
W związku z sytuacją na rynku premier Donald Tusk ponownie postawił na rozwiązanie, które ma pozwolić na ograniczenie obciążeń ponoszonych przez kierowców. Rada Ministrów przyjęła 15 września projekt ustawy dotyczący podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Chodzi o daninę od ponadnormatywnych przychodów osiąganych przez koncerny ze sprzedaży paliw ciekłych.
To już drugie podejście rządu do tego rozwiązania. Pierwsza ustawa została uchwalona przez Sejm na początku lipca, jednak prezydent Karol Nawrocki skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej. Teraz rząd ponownie proceduje przepisy. Według informacji przytaczanych przez Reutersa proponowany podatek ma wynosić 60 proc. od nadwyżkowych przychodów osiąganych w okresie od marca do grudnia 2026 roku. Rząd zakłada, że rozwiązanie może przynieść około 4 mld zł.
W każdym kryzysie paliwowym, my wszyscy tracimy, a firmy paliwowe zyskują nie dlatego, że robią coś źle, tylko po prostu paliwo jest o wiele, wiele droższe i siłą rzeczy zyski są wyższe (…) Te nadzwyczajne zyski w ciągu pół roku to jest 10 miliardów. I chcieliśmy te zyski opodatkować, żeby mieć pieniądze na rezygnację z VAT-u i akcyzy, czy obniżenie ich tak, by paliwo było tańsze - tłumaczył Tusk
Donald Tusk łączy wpływy z tego rozwiązania z możliwością uruchomienia kolejnego wariantu programu Ceny Paliwa Niżej, czyli CPN. Jak przekazał premier, jeżeli prezydent podpisze ustawę, rząd ma natychmiast przystąpić do realizacji kolejnego mechanizmu mającego obniżyć ceny paliw. Tym samym decyzja głowy państwa może mieć bezpośrednie znaczenie dla dalszych działań rządu wobec rosnących kosztów tankowania.
Obie wojny, rosyjska i irańska, i mamy jedne z najwyższych cen paliw na świecie w ostatnich latach. Ale możemy te ceny obniżyć w Polsce, tak jak to robiliśmy już dwukrotnie, wprowadzając program Ceny Paliw Niżej (CPN). Na to są potrzebne pieniądze - powiedział we wtorek premier Donald Tusk w nagraniu wideo udostępnionym w serwisie X.
Tusk wystosował apel do Karola Nawrockiego
Donald Tusk zdecydował się również na bezpośredni apel do prezydenta Karola Nawrockiego. Premier wezwał głowę państwa do podpisania ustawy, argumentując, że sprawa dotyczy pieniędzy zwykłych obywateli.
Panie prezydencie, za chwilę z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, wojny w Ukrainie wytoczonej przez Rosję i niezrozumiałej blokady pana prezydenta za chwilę będziemy mieli rzeczywiście rekordowe ceny, takie o jakich nikt nie śni w najgorszych snach - mówił Tusk.
Premier przekonuje, że przyjęcie ustawy jest potrzebne, aby rząd mógł wykorzystać dodatkowe środki do działań osłonowych związanych z cenami paliw. W innym fragmencie swojego wystąpienia Tusk wskazywał, że jeśli prezydent ponownie zablokuje ustawę, rząd nie będzie miał pieniędzy, które chce przeznaczyć na program tańszych paliw.
Jeśli prezydent znowu zablokuje tę ustawę, to nie będziemy mieli tych czterech miliardów złotych, które chcemy dać na program tańszych paliw (…) Więc chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Prezydencie podpisuj! - zaapelował premier.
Tym samym kwestia cen paliw znalazła się w centrum sporu pomiędzy rządem a prezydentem. Z punktu widzenia kierowców najważniejsze pozostaje jednak to, czy kolejne działania przełożą się na realne obniżki przy dystrybutorach. Na razie ceny pozostają wysokie, a prognozy wskazują na możliwość kolejnych podwyżek.