Tyle wyniesie średnia krajowa w 2027 roku. Historyczny rekord, jest ruch rządu
W 2027 roku Polaków czekają kolejne zmiany dotyczące wynagrodzeń. Wraz ze wzrostem najniższej krajowej wzrośnie również średnie wynagrodzenie, a najnowsze prognozy przynoszą ważną informację dla pracowników i przedsiębiorców.
To będzie historyczny moment. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej ma po raz pierwszy przekroczyć barierę 10 tys. zł brutto, ustanawiając nowy rekord. Jednocześnie wyższa prognoza średniej pensji będzie miała znaczenie nie tylko dla pracowników, ale również m.in. dla osób prowadzących działalność gospodarczą.
Najniższa krajowa w 2027 roku. Tyle mają zarabiać pracownicy
Od 1 stycznia 2027 roku minimalne wynagrodzenie za pracę ma wzrosnąć do 4950 zł brutto miesięcznie. Taką propozycję przyjęła Rada Ministrów 9 czerwca 2026 roku. Oznacza to podwyżkę o 144 zł w porównaniu z obowiązującą w 2026 roku płacą minimalną, która wynosi 4806 zł brutto. Proponowana podwyżka oznacza wzrost o 3 proc. Rząd wskazał jednocześnie, że od początku 2027 roku wzrośnie również minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych. Ma ona wynieść 32,30 zł brutto, podczas gdy w 2026 roku jest to 31,40 zł. Według szacunków rządu podwyżka płacy minimalnej obejmie około 1,58 mln osób.

Dla pracowników otrzymujących najniższe wynagrodzenie oznacza to zapowiadany wzrost minimalnej pensji od początku 2027 roku. Zmiana wpisuje się w szerszy trend wzrostu wynagrodzeń w polskiej gospodarce. Rządowe prognozy przedstawione przy pracach nad budżetem zakładają również wzrost nominalnego przeciętnego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej.
Średnia krajowa w 2027 roku przekroczy 10 tys. zł. Padnie rekord
Najnowszy projekt ustawy budżetowej zakłada, że przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2027 roku wyniesie 10033 zł brutto. Tym samym średnia krajowa po raz pierwszy ma przekroczyć granicę 10 tys. zł. Jeszcze w czerwcu rządowe prognozy wskazywały na poziom 9971 zł brutto, a więc poniżej tej symbolicznej bariery. Najnowsze założenia oznaczają, że rekord zostanie pobity już w 2027 roku.
Według informacji przedstawionych przez NewMedia24 oznacza to nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia o 5,9 proc. Trzeba jednak pamiętać, że średnia krajowa jest wskaźnikiem statystycznym i nie oznacza, że dokładnie taką kwotę otrzyma większość pracowników. Na wysokość przeciętnego wynagrodzenia wpływają również bardzo wysokie pensje, dlatego sytuacja poszczególnych osób może znacząco różnić się od wartości średniej.
Wyższa prognoza średniej pensji ma znaczenie także dla przedsiębiorców. W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą prognozowane przeciętne wynagrodzenie jest jednym z parametrów wykorzystywanych przy ustalaniu podstawy składek na tzw. duży ZUS. Podwyższenie prognozowanej średniej może więc przełożyć się również na wyższe obciążenia dla przedsiębiorców. Ostateczne wartości będą jednak zależeć od przyjętych przepisów i realizacji założeń budżetowych.
Rząd chce zwiększyć próg podatkowy. Zmiany od 2027 roku
Rosnące wynagrodzenia sprawiają, że rząd planuje również zmiany w skali podatkowej PIT. Obecnie pierwszy próg podatkowy wynosi 120 tys. zł dochodu rocznie. Zgodnie z przedstawioną w sierpniu propozycją od 2027 roku miałby zostać podniesiony do 130 tys. zł. To oznacza, że większa część dochodu podatników rozliczających się według skali byłaby objęta stawką 12 proc.

Plan zakłada jednocześnie utworzenie dodatkowego, pośredniego przedziału podatkowego. Dochody powyżej 130 tys. zł do 150 tys. zł miałyby zostać objęte stawką 24 proc., natomiast stawka 32 proc. obowiązywałaby dopiero od nadwyżki ponad 150 tys. zł. Rząd szacuje, że na projektowanych zmianach skorzysta około 3,5 mln podatników rozliczających się według skali podatkowej. Osoby, które zyskają najwięcej, mają zaoszczędzić nawet 3600 zł rocznie.
Zmiana ma być odpowiedzią na wzrost wynagrodzeń i ryzyko, że przy niezmienionych progach coraz więcej osób będzie trafiało do wyższej stawki PIT. Ministerstwo Finansów podaje, że po zmianach udział podatników płacących 32-procentową stawkę miałby spaść z przewidywanych 14 proc. do 7,2 proc. Jednocześnie trzeba podkreślić, że na obecnym etapie mowa o propozycji zmian, a nie o już obowiązujących przepisach. Ostateczny kształt reformy będzie zależał od procesu legislacyjnego.