Nawet 6300 zł płacy minimalnej. Znamy szczegóły nowego projektu resortu, podano kluczową datę
Polskie portale obiegła wiadomość, która rozpaliła wyobraźnię milionów pracowników zarabiających najniższą krajową. Resort rodziny przygotował nową wersję projektu ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, wskazując na kwotę 6300 zł brutto. Zanim jednak zaczniemy planować wydatki na kolejne lata, warto przeanalizować rozwiązania stojące za nową propozycją legislacyjną.
Podstawą planowanych zmian jest konieczność wdrożenia do polskiego porządku prawnego unijnej dyrektywy o adekwatnych wynagrodzeniach minimalnych. Unijny dokument nakłada na państwa członkowskie obowiązek przyjęcia jasnego punktu odniesienia przy ustalaniu najniższych pensji, tak aby zapewnić pracownikom godny poziom życia i dążyć do spójności społecznej.
Nowy projekt resortu rodziny
Z uzasadnienia projektu przygotowanego przez resort pod kierownictwem minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk wynika, że zmiana ma mocno powiązać najniższe uposażenie z ogólną sytuacją gospodarczą kraju.
Dotychczasowa praktyka pokazywała, że relacja minimalnej pensji do średniej krajowej ulegała drastycznym wahaniom. O ile w 2024 roku relacja ta sięgała 52,6 proc., o tyle obecnie spada do poziomu 49,7 proc.

Ministerstwo proponuje podniesienie progu referencyjnego, ustalając go na poziomie 55 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.
Oznacza to radykalne odróżnienie progu od dotychczasowych zasad ustalania kwoty.
Zasadnym jest, aby poziom orientacyjnej wartości referencyjnej, do której będzie porównywane minimalne wynagrodzenie za pracę był ustalony na wyższym poziomie (55 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, przyjętego do opracowania projektu ustawy budżetowej) - wyjaśnia resort w uzasadnieniu do projektu ustawy.
Nowa płaca minimalna
Spoglądając na rządowe wyliczenia dotyczące wzrostu średniej pensji w najbliższych latach, wizja podwyżek prezentuje się nadzwyczaj okazale. Gdyby zastosować wskaźnik 55 proc. do prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, wyliczenia przygotowane na podstawie materiałów budżetowych wskazują na stabilny, coroczny wzrost dolnej granicy zarobków.
Zamiast obecnych 4806 zł brutto (co daje w przybliżeniu 3600 zł na rękę), pracownicy mogliby liczyć na 5518 zł brutto w 2027 roku, dochodząc stopniowo do kwoty 6388 zł brutto w roku 2030.
Co ciekawe, próba wypracowania porozumienia na szczeblu Rady Dialogu Społecznej po raz kolejny zakończyła się fiaskiem.

Związkowcy i pracodawcy nie zdołali uzgodnić wspólnego stanowiska co do wysokości stawek, co zmusza rząd do arbitralnego wyznaczenia poziomu płacy minimalnej rozporządzeniem, które do 15 września ustala progi na najbliższe miesiące.
Wstępne propozycje zakładają wzrost od 1 stycznia 2027 roku do kwoty 4950 zł brutto, czyli około 3704 zł na rękę. Jak zatem traktować zapowiedzi przekraczające 6,3 tys. zł?
Zobacz też: Waloryzacja emerytur 2027. Podano nowe wyliczenia. Tyle zyskają emeryci
Nawet 6300 zł płacy minimalnej. Prawny haczyk w unijnych zapisach
Analiza prawna dokumentu szybko sprowadza entuzjazm na ziemię, ujawniając kluczowe zastrzeżenie ukryte w tekście uzasadnienia. Projekt ustawy wyraźnie zaznacza, że unijna dyrektywa traktuje wskaźnik 55 proc. jedynie jako orientacyjną wartość referencyjną, a nie, bezwzględny obowiązek osiągnięcia podanej kwoty przez ustawodawcę.
Znany ekspert prawa pracy, dr Marcin Wojewódka z kancelarii Wojewódka i Wspólnicy, otwarcie dystansuje się od optymistycznych interpretacji. Wskazuje on, że propozycja resortu rodziny ma w pierwszej kolejności wymiar polityczny oraz negocjacyjny, stając się wygodnym elementem narracji w nadchodzących kampaniach wyborczych, a dopiero w dalszej kolejności rodzi skutki prawne.
Ten pomysł można zakwalifikować jako kolejną wrzutkę przed wyborczą dzięki której będzie można się chwalić takim pomysłem w najbliższej kampanii. Proponowany przepis ma przede wszystkim znaczenie polityczne i negocjacyjne, a dopiero pośrednio prawne - wyjaśnia dr Marcin Wojewódka cytowany przez “Fakt”.
Ewentualne odchylenie płacy minimalnej od poziomu 55 proc. przeciętnego wynagrodzenia nakłada na rząd jedynie obowiązek dokonania przeglądu i uzasadnienia przyczyny takiego stanu rzeczy, nie tworząc jednocześnie roszczenia po stronie pracownika.
Z punktu widzenia prawa pracy nie powstanie więc żaden automatyczny mechanizm gwarantujący konkretną wypłatę, a obietnice sięgające kwoty 6300 zł pozostaną głównie instrumentem dialogu ze stroną społeczną.