Wyszukaj w serwisie
polska i świat praca handel finanse Energetyka Eko technologie
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Rząd usuwa mnóstwo leków z refundacji. Dla chorych Polaków to kwestia życia i śmierci
Maria Glinka
Maria Glinka 22.03.2022 09:23

Rząd usuwa mnóstwo leków z refundacji. Dla chorych Polaków to kwestia życia i śmierci

Marek Bazak/EAST NEWS
Marek Bazak/EAST NEWS

Ministerstwo Zdrowia postanowiło usunąć kolejne leki z listy refundacji. Tym razem na dodatkowy wydatek muszą przygotować się osoby, które walczą z nowotworami. Ignorowanie potrzeb pacjentów poprzez ograniczanie dofinansowania tylko pogłębia ich problemy zdrowotne.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które leki zniknęły z listy

  • Na czym polega refundacja ratunkowa

  • Jakich niedopatrzeń nieustannie dopuszcza się rząd

Za leki płać sam. Refundacja ratunkowa z ogromnymi ograniczeniami

Leki refundowane to dla wielu pacjentów chorych na raka jedyna szansa na dłuższe i lepsze życie. Tymczasem minister zdrowia Adam Niedzielski, na podstawie zalecenia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), w maju 2021 r. ukrócił refundację w trybie Ratunkowego Dostępu do Technologii Medycznych i Taryfikacji (RDTL).

Na jakie leki refundacja już nie przysługuje? Z listy zniknęły m.in. Afinior (do leczenia zaawansowanego raka piersi), Azerra (do leczenia przewlekłej białaczki limfocytowej), Esmya (do przedoperacyjnego leczenia ciężkich symptomów mięśniaków macicy) oraz Kadcyla (do pooperacyjnego leczenia raka piersi).

Co to oznacza w praktyce? Nawet jeśli w przyszłości te leki będzie obejmowała pełna refundacja to pacjenci, którzy już teraz są w trakcie terapii po prostu nie mają do nich dostępu.

Kulejąca refundacja

Dotychczas o tym, czy leki mają być refundowane w trybie ratunkowym decydował resort zdrowia. Jednak od końca listopada 2020 r. ten obowiązek został przerzucony na lekarzy. Decyzja o objęciu preparatu refundacją musi uzyskać zgodę konsultanta wojewódzkiego lub krajowego. Poza tym terapia musi mieścić się budżecie szpitala, ponieważ najpierw wydaje pieniądze, a dopiero później wnioskuje o ich zwrot do NFZ.

Jednak Agata Polińska z Fundacji Onkologicznej Alivia przyznała w rozmowie z portalem oko.press.pl, że ten system działa tak wyłącznie z założenia. - W praktyce jest inaczej - stwierdziła. - Jeżeli lekarstwo nie uzyskało pozytywnej rekomendacji AOTMiT lub pozytywnej decyzji w sprawie refundacji od Ministerstwa Zdrowia, to lekarstwo automatycznie ląduje wtedy na liście leków wykluczonych – tłumaczyła Polińska. W rezultacie leki nie są dostępne w żadnym trybie.

Jednak refundacja jest ratunkowa tylko z nazwy. Decyzja prezesa AOTMiT opiera się bowiem na badaniach przeprowadzonych na pewnej populacji chorych. Tymczasem ratunkowy dostęp do leku jest potrzebny w sytuacjach całkowicie indywidualnych.

Pacjenci znaleźli się w fatalnym położeniu. Przez ograniczenie refundacji muszą poszukiwać preparatów za granicą. Tego typu leki kosztują od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. W związku z tym, że leczenie zazwyczaj ciągnie się latami to nie każdy będzie w stanie pozwolić sobie na tak ogromny wydatek.

Wyliczenia są wyjątkowo niepokojące. Polińska zdradziła, że obecnie na 132 terapie stosowane w przypadku najbardziej złośliwych nowotworów refundacja obejmuje w Polsce zaledwie 29. To przede wszystkim leki na raka nerki, pęcherza moczowego, piersi, trzustki czy wątroby. Kolejne 43 leki są dostępne, ale z ograniczeniami. - W Polsce jesteśmy pozbawieni dostępu do standardowego leczenia - podkreśliła przedstawicielka Fundacji, która sama przed laty zmagała się z rakiem i musiała poszukiwać preparatów zagranicą.

Ograniczanie wydatków ze szkodą dla pacjentów

Leki, których już nie obejmuje refundacja, są zalecane przez międzynarodowe standardy leczenia chorób nowotworowych. Ograniczenia w Polsce nie mają jednak podłoża medycznego, a ekonomiczne. W rezultacie grono osób, które mogłoby skorzystać z terapii ulega radykalnemu zawężeniu.

W czym tkwi problem? - Budżet na refundację leków w Polsce jest niewystarczający - oceniła Polińska. Z oficjalnych wyliczeń wynika bowiem, że nasz kraj plasuje się na samym końcu państw członkowskich Unii Europejskiej w kontekście wydatków na pacjenta onkologicznego.

Wystarczyłoby tylko umiejętnie zarządzać finansami. Rząd otrzymuje ok. 30 mld zł rocznie z akcyzy wyrobów alkoholowych i tytoniowych, które mają działanie kancerogenne. Jednak te środki idą na inne cele, mimo że grono osób zmagających się z poważnymi chorobami z roku na rok wzrasta.

Byłeś świadkiem ciekawego zdarzenia? Masz interesujące zdjęcia lub filmik? Podziel się z nami wysyłając na [email protected]