Rolnicy przepłacali za ciągniki. UOKiK rozbił zmowę i nałożył 136 mln zł kary
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ukarał uczestników wieloletniej zmowy cenowej i terytorialnej w branży maszyn rolniczych. Jak wynika z komunikatu urzędu oraz oświadczenia spółki AGCO, dystrybutor wraz z dealerami przez lata ograniczali konkurencję w całym kraju. Łączne kary sięgnęły blisko 136 mln zł.
Sprawa dotyczy porozumienia, które przez ponad dekadę wpływało na ceny ciągników, kombajnów i części zamiennych marek Valtra, Fendt oraz Massey Ferguson. Urząd ustalił, że dystrybutor sprzętu i ośmiu autoryzowanych dealerów odbierali rolnikom możliwość swobodnego wyboru sprzedawcy i zakupu maszyn na rynkowych warunkach.
Jak działał podział rynku?
Zmowa trwała od 2012 do 2023 roku, kiedy pracownicy UOKiK weszli z przeszukaniami i zabezpieczyli dowody. Początkowo obejmowała tylko markę Valtra, a od 2018 roku także Fendt i Massey Ferguson. W przypadku dwóch pierwszych marek dotyczyła również sprzedaży części zamiennych. Uczestnicy porozumienia podzielili Polskę na strefy wpływów i przypisali każdego klienta do lokalnego sprzedawcy. W zmowie brały udział:
- przy markach Fendt i Valtra: Agrotechnik, Agronom, Agravis Technik Polska oraz Agrolmet,
- przy marce Massey Ferguson: Agro-Marek, Lukpol Agro, Agrimar oraz Euromasz.
Nad całością czuwał dystrybutor, spółka AGCO.
Dobrze widać to w zabezpieczonej korespondencji.
„Na odczepnego podałem klientowi ceny […]. Nowych ciągników nie oferowałem" – pisał jeden z dealerów.
W innej wiadomości padła prośba:
„Bardzo proszę o przesłanie informacji do sąsiednich dealerów że taka osoba może dzwonić z prośbą aby go nie ofertowali".
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nie miał wątpliwości co do skutków tego procederu.
„Rozbicie zmowy przy sprzedaży maszyn popularnych marek to nasz kolejny, zdecydowany krok w obronie polskich rolników. Przez wiele lat byli oni przydzielani do konkretnego sprzedawcy, a jeśli chcieli kupić ciągnik czy kombajn u innego dealera, byli zniechęcani jeszcze wyższymi cenami" – zaznaczył.
Jak dodał, rolnicy nie mogli przez to kupować maszyn preferowanej marki w warunkach uczciwej konkurencji, stąd dotkliwe kary o łącznej wysokości blisko 136 mln zł.
Rabaty i upomnienia w rękach AGCO
Kluczową rolę w kartelu odgrywała spółka AGCO, hurtowy dystrybutor maszyn. To ona pilnowała przestrzegania terytorialnych ustaleń, rozstrzygała spory między sprzedawcami i przekazywała spływające zapytania do przypisanych dealerów. Wobec tych, którzy próbowali konkurować na cudzym obszarze, stosowano najpierw pisemne upomnienia, a później odbierano rabaty handlowe.
Skalę dyscyplinowania dobrze oddaje e-mail pracownika AGCO do dealerów, który ujawnił UOKiK.
„Przypominam o naszym porozumieniu, które jasno określa że nie składamy ofert poza swój teren działania […] bez wcześniejszej konsultacji ze mną bądź dealerem do którego ten teren należy. Proszę przyjąć do wiadomości, że praktycznie każdy klient dzwoniący do nas spoza naszego terenu działania i pytający o cenę konkretnego ciągnika jest już klientem obsługiwanym przez innego dealera!" – czytamy w wiadomości.

Rekordowe kary i niższa sankcja za współpracę
Łączna wysokość kar nałożonych na dziewięć spółek i pięciu menedżerów wyniosła dokładnie 135 835 906,25 zł. Najwięcej zapłacą firmy dystrybuujące i sprzedające sprzęt:
- AGCO, koordynator układu - 82,7 mln zł,
- Agrolmet - 16,7 mln zł,
- Agravis Technik Polska - 12,2 mln zł,
- Agrotechnik - 10,4 mln zł,
- pozostali dealerzy - od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych.
Osobne kary otrzymało pięciu menedżerów odpowiedzialnych za porozumienie, od kilkudziesięciu do ponad 200 tys. zł, przy czym najwyższą, wynoszącą 208 tys. zł, nałożono na jednego z menedżerów AGCO. Dla porównania, przepisy pozwalają ukarać firmę kwotą do 10% jej rocznego obrotu, a menedżera nawet do 2 mln zł.
Jedna z ukaranych spółek, Agrotechnik, zdecydowała się na współpracę z urzędem w ramach programu łagodzenia kar leniency i przekazała dowody podziału rynku. Ponieważ zgłosiła się już po wszczęciu postępowania, UOKiK obniżył jej karę o połowę.
Urząd przypomina, że program daje szansę na złagodzenie, a nawet uniknięcie sankcji, ale pod warunkiem współpracy „w charakterze świadka koronnego oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących istnienia niedozwolonego porozumienia".
AGCO odrzuca zarzuty i zapowiada odwołanie
To jednak może nie być koniec sprawy, ponieważ decyzja nie jest prawomocna. Ukarani mają prawo zaskarżyć decyzję do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, i AGCO zamierza to zrobić. W oświadczeniu przekazanym gazeta.pl Bob Blakely, manager PR AGCO Corporation, przekazał, że po wstępnej ocenie sprawy spółka nie zgadza się z ustaleniami urzędu i zamierza je szczegółowo przeanalizować po formalnym doręczeniu decyzji.
„AGCO zamierza złożyć odwołanie od decyzji, korzystając z właściwych środków prawnych przewidzianych w przepisach prawa polskiego" – zaznaczył.
Jak dodał, priorytetem firmy pozostaje wspieranie rolników oraz prowadzenie działalności w sposób etyczny i zgodny z przepisami.
