Kaucja za butelki i puszki to nie koniec zmian. Kolejne opakowania mają kosztować więcej
System kaucyjny był jedną z największych zmian związanych z odpadami, z jakimi w ostatnich latach zetknęli się bezpośrednio konsumenci. Teraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad znacznie szerszą reformą dotyczącą opakowań. Nowe zasady mają zmienić przede wszystkim sposób finansowania zbiórki i recyklingu odpadów, ale ich skutki mogą być widoczne również podczas codziennych zakupów. Projekt wywołuje jednak spór między resortami, przedsiębiorcami i częścią branży odpadowej.
Na razie nie ma mowy o nowej opłacie doliczanej klientowi przy kasie na takich samych zasadach jak kaucja. Mechanizm ma działać inaczej, a bezpośrednio objęte nim mają być firmy wprowadzające na rynek produkty w opakowaniach. Pytanie dotyczy tego, jaka część dodatkowych kosztów ostatecznie znajdzie się w cenach towarów.
System kaucyjny zmienił zakupy Polaków. Do obiegu wracają już miliardy butelek i puszek
Ogólnopolski system kaucyjny działa od 1 października 2025 roku. Obejmuje oznaczone odpowiednim symbolem plastikowe butelki o pojemności do 3 litrów, metalowe puszki do 1 litra oraz szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Za dwa pierwsze rodzaje opakowań pobierane jest 50 gr kaucji, natomiast w przypadku butelki szklanej jest to 1 zł. Pieniądze można odzyskać po zwrocie opakowania bez konieczności okazywania paragonu.
Rozwiązanie szybko stało się częścią codziennych zakupów. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska do końca maja 2026 roku do systemu wróciło blisko 1,6 mld opakowań, a sieć liczyła około 62 tys. punktów zwrotu. Tylko w kwietniu liczba zebranych od początku roku butelek i puszek przekroczyła miliard.

System kaucyjny dotyczy jednak tylko wybranej części odpadów opakowaniowych. Kartony, pudełka po żywności, słoiki, opakowania kosmetyków czy wiele foliowych opakowań nadal trafiają do tradycyjnego systemu komunalnego i są finansowane przede wszystkim w ramach gospodarki odpadami prowadzonej przez gminy.
I właśnie ten obszar chce teraz przebudować resort klimatu. Nowe regulacje nie mają zastąpić segregacji śmieci ani systemu kaucyjnego. Chodzi o zmianę tego, kto ostatecznie ponosi koszty zbierania i zagospodarowania ogromnej liczby opakowań trafiających każdego roku do pojemników.
Producenci mają mocniej płacić za swoje opakowania. Tak ma działać rozszerzona odpowiedzialność
Podstawą reformy jest tzw. rozszerzona odpowiedzialność producenta, czyli ROP. Zgodnie z tą koncepcją przedsiębiorstwo wprowadzające produkt w opakowaniu powinno uczestniczyć finansowo także w kosztach, które pojawiają się po jego wyrzuceniu - od selektywnej zbiórki przez transport aż po sortowanie i recykling. Resort klimatu opisuje tę zasadę hasłem "zanieczyszczający płaci”.
Dzisiaj producenci mogą realizować część swoich obowiązków za pośrednictwem wybranych organizacji odzysku opakowań. Projekt ustawy UC100 przewiduje zasadniczą przebudowę tego modelu. Centralną rolę ma otrzymać Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a pieniądze pochodzące od wprowadzających opakowania mają być następnie kierowane m.in. do gmin i podmiotów zajmujących się gospodarką odpadami.
Najnowsza wersja projektu została opublikowana w dokumentacji rządowej 17 sierpnia 2026 roku.

To zupełnie inny mechanizm niż kaucja. Konsument nie miałby przy kasie płacić dodatkowej kwoty, którą później odzyska po wyrzuceniu kartonu czy słoika. Obowiązek finansowy ciążyłby bezpośrednio na przedsiębiorcach i byłby związany z ilością oraz rodzajem wprowadzanych przez nich opakowań.
Resort argumentuje, że obecnie znaczną część kosztów zagospodarowania takich odpadów ponoszą mieszkańcy w rachunkach za śmieci. ROP ma przenieść większą część tego ciężaru na producentów, co w założeniu ma stabilizować, a docelowo nawet zmniejszać obciążenia ponoszone przez gospodarstwa domowe. Branża kwestionuje jednak, czy proponowany model faktycznie przyniesie taki efekt.
Zobacz też: Gdzie wyrzucić zużytą szczoteczkę do zębów? Wielu Polaków wciąż popełnia ten błąd
Nowa opłata może przynieść ponad 5 mld zł rocznie. Branża ostrzega przed wzrostem cen
Kluczowym elementem projektu jest opłata opakowaniowa, określana też w mediach jako nowa opłata środowiskowa. Firmy mają płacić ją w zależności od masy i rodzaju opakowań wprowadzanych na rynek. Według najnowszego harmonogramu projekt przewiduje okres przejściowy w latach 2027-2028, a pełny system ma zacząć działać od 2029 roku. Wówczas roczne wpływy z opłaty oszacowano na około 5,013 mld zł.
I właśnie o te pieniądze toczy się największy spór. Przedstawiciele części branży przekonują, że przedsiębiorcy przeniosą dodatkowe koszty na ceny produktów. Ministerstwo Klimatu i Środowiska prezentowało natomiast wyliczenia, według których koszt przypadający na pojedyncze opakowanie powinien być liczony najwyżej w groszach i nie powinien wywołać zauważalnego wzrostu cen podczas codziennych zakupów.
Inaczej sytuację ocenia Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zlecona przez resort analiza Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wskazywała, że w sektorze rolno-spożywczym koszty związane z opakowaniami mogłyby wzrosnąć o 100-400 proc., a w analizowanych wariantach ceny detaliczne części produktów nawet o 5-20 proc. Resort rolnictwa sprzeciwił się przyjęciu projektu w przedstawionym kształcie. Są to jednak prognozy dotyczące skutków projektu, a nie zapowiedziane podwyżki cen.
Również firmy z branży odpadowej krytykują planowaną centralizację systemu i sposób ustalania kosztów. Resort klimatu odpowiada, że celem zmian jest przeniesienie kosztów zagospodarowania opakowań z mieszkańców na przedsiębiorców oraz zwiększenie motywacji do stosowania materiałów łatwiejszych do recyklingu.
Na 17 września 2026 roku najważniejsze zastrzeżenie brzmi więc: UC100 nadal jest projektem, a nie obowiązującą ustawą. Ostateczne stawki, terminy oraz szczegóły mechanizmu mogą jeszcze ulec zmianie w dalszych pracach legislacyjnych.