Rewolucja w przepisach drogowych. 2000 zł kary za 1 błąd, a nawet utrata prawa jazdy. Jest ruch rządu
Nadchodzi rewolucja w przepisach drogowych. Rząd chce zdecydowanie zaostrzyć kary dla kierowców, którzy łamią zasady obowiązujące na przejazdach kolejowych. Za jedno niebezpieczne zachowanie może grozić nie tylko wysoki mandat, ale również utrata prawa jazdy.
Sprawa nabrała tempa po tragicznym wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych, gdzie pociąg PKP Intercity zderzył się z samochodem ciężarowym. Minister infrastruktury zapowiedział pilne prace nad zmianami, a resort przedstawił już założenia projektu nowelizacji przepisów.
Rząd chce pilnie zaostrzyć przepisy po tragicznych wypadkach
O zaostrzeniu przepisów mówi się w związku z tragicznymi zdarzeniami na przejazdach kolejowo-drogowych. Szczególne znaczenie miał wypadek, do którego doszło 9 września 2026 roku w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Samochód ciężarowy znalazł się na przejeździe kolejowym, gdzie doszło do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin–Szczecin.
Jedna z pasażerek pociągu zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Po tym zdarzeniu premier Donald Tusk mówił o konieczności natychmiastowego rozpoczęcia prac nad radykalnym zaostrzeniem przepisów wobec kierowców łamiących zasady na przejazdach. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział natomiast przygotowanie nowych regulacji.

Resort infrastruktury chce, aby konsekwencje niebezpiecznych zachowań były znacznie poważniejsze niż obecnie. Z opublikowanych założeń wynika, że zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące miałoby dotyczyć kierowców, którzy m.in. objeżdżają opuszczone zapory lub półzapory, wjeżdżają na przejazd w trakcie ich opuszczania albo podnoszenia, kiedy nie są jeszcze całkowicie otwarte, a także tych, którzy ignorują czerwone światło.
Przepisy miałyby objąć również sytuację, w której kierowca wjeżdża na przejazd, mimo że po drugiej stronie nie ma możliwości kontynuowania jazdy, np. z powodu korka. Projekt jest przygotowywany w trybie pilnym.
2000 zł mandatu i 15 punktów. Kierowca może stracić prawo jazdy
Już obecnie niektóre wykroczenia popełniane na przejazdach kolejowych są bardzo surowo karane. Za wjazd na przejazd przy czerwonym świetle albo za omijanie opuszczonych rogatek kierowca może otrzymać 2000 zł mandatu i 15 punktów karnych. W przypadku recydywy kara finansowa wzrasta do 4000 zł. Taka sama kara — 2000 zł, a w warunkach recydywy 4000 zł — obowiązuje za wjazd na tory w sytuacji, gdy nie ma możliwości zjazdu z przejazdu. Za wyprzedzanie lub omijanie na przejeździe grozi natomiast od 250 do 1000 zł mandatu oraz punkty karne.
Planowana zmiana ma dołożyć do tych konsekwencji kolejną, bardzo dotkliwą sankcję. Kierowca, który wjedzie na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle, miałby stracić prawo jazdy na trzy miesiące. Co istotne, założenia przedstawione przez Ministerstwo Infrastruktury przewidują zatrzymanie dokumentu również za inne zachowania: objechanie opuszczonej zapory lub półzapory, wjazd podczas ich opuszczania albo podnoszenia, a także wjazd na przejazd bez możliwości jego opuszczenia.
Oznacza to, że kierowca nie będzie mógł tłumaczyć się wyłącznie tym, że „zdążył” przed zamknięciem rogatek. Szczególnie istotna jest zasada dotycząca sytuacji, gdy po drugiej stronie przejazdu nie ma miejsca do dalszej jazdy. Kierowca powinien upewnić się przed wjazdem, że będzie mógł bezpiecznie opuścić torowisko.
W projekcie przewidziano ponadto zmiany dotyczące odpowiedzialności za spowodowanie zagrożenia lub katastrofy w ruchu lądowym. Dziennik.pl informuje, że szykowana nowelizacja Kodeksu karnego ma zakładać surowsze sankcje, w tym bezwzględne więzienie dla sprawców katastrof oraz zakaz prowadzenia pojazdów na okres dłuższy niż trzy lata.
Kiedy nowe przepisy wejdą w życie? Rząd nadał sprawie pilny tryb
Kierowcy muszą jednak pamiętać, że na ten moment nie można mówić o obowiązujących już nowych zasadach. Rząd dopiero przygotowuje odpowiednie zmiany w prawie. Pierwsze zapowiedzi mówiły o przedstawieniu projektu na najbliższym posiedzeniu Rady Ministrów, a Ministerstwo Infrastruktury opublikowało już założenia nowelizacji Prawa o ruchu drogowym. Oznacza to, że procedura legislacyjna dopiero się rozpoczyna.
Według informacji przekazanych przez Dziennik.pl projekt miał trafić na posiedzenie Rady Ministrów jeszcze we wrześniu. Również minister Dariusz Klimczak zapowiadał przygotowanie zmian w trybie pilnym. Nie oznacza to jednak, że konkretnego dnia kierowcy automatycznie zaczną tracić prawa jazdy. Po przygotowaniu projektu konieczne jest przeprowadzenie dalszej procedury legislacyjnej i wejście nowych regulacji w życie. Dopiero wtedy policja będzie mogła stosować nowe uprawnienia wynikające ze zmienionych przepisów.

Na razie obowiązują więc dotychczasowe sankcje. Kierowcy powinni jednak szczególnie uważać na przejazdach kolejowych, ponieważ zapowiadane przepisy mają być wyraźnym sygnałem, że państwo chce znacznie mocniej reagować na ignorowanie czerwonych świateł, rogatek czy braku możliwości zjazdu z torów. Rząd chce, aby konsekwencje takich zachowań były odczuwalne nie tylko w portfelu, ale również w postaci czasowej utraty uprawnień do kierowania pojazdami.
Samochód stanął na przejeździe? Tak trzeba się zachować
Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, w której samochód zostanie unieruchomiony na torach albo kierowca znajdzie się pomiędzy zamkniętymi rogatkami. Najważniejsze jest wówczas jak najszybsze opuszczenie przejazdu. Jeżeli samochód jest sprawny i może jechać, kierowca powinien natychmiast zjechać z torów. Jeśli drogę blokuje opuszczona rogatka, w sytuacji zagrożenia życia należy ją wyłamać — zapory są skonstruowane w taki sposób, aby można było je pokonać samochodem. Nie warto czekać na otwarcie szlabanu, jeśli istnieje ryzyko nadjechania pociągu.
Kierowca zbliżający się do przejazdu ma obowiązek zachować szczególną ostrożność. Musi prowadzić pojazd z taką prędkością, aby zatrzymać go w bezpiecznym miejscu, gdy nadjeżdża pociąg lub urządzenie zabezpieczające bądź sygnał zabrania wjazdu (…) Szczególnie uważać należy w warunkach ograniczonej widoczności, np. we mgle czy podczas opadów – mówi dziennik.pl podinspektor Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
Jeżeli samochód uległ awarii i nie można nim zjechać z torów, kierowca oraz pasażerowie powinni natychmiast opuścić pojazd i oddalić się w bezpieczne miejsce. Następnie trzeba zadzwonić pod numer alarmowy 112. Kluczowe znaczenie ma w takiej sytuacji tzw. Żółta Naklejka PLK. Znajduje się ona na napędzie rogatki od strony torów lub na odwrocie krzyża św. Andrzeja. Widnieje na niej indywidualny numer identyfikacyjny przejazdu. Podanie go operatorowi numeru 112 pozwala służbom dokładnie ustalić miejsce zagrożenia i podjąć działania zmierzające do zatrzymania albo ograniczenia ruchu pociągów.
Policja przypomina również, aby nigdy nie wjeżdżać na przejazd, jeśli po drugiej stronie nie ma miejsca na bezpieczny zjazd. Dotyczy to także korków. Nie należy również przejeżdżać między opuszczonymi półrogatkami ani zakładać, że skoro jeden pociąg właśnie przejechał, kolejny nie nadjedzie. Na przejeździe kolejowym liczy się każda sekunda, a prawidłowa reakcja może zdecydować o życiu kierowcy i pasażerów.