PKO BP wydało ważny komunikat do klientów. Ostrzegają przed plagą oszustw
PKO BP oraz eksperci z NASK i Policji ostrzegają przed nową falą oszustw romantycznych. Przestępcy wyłudzają znaczne kwoty, wykorzystując zmanipulowane relacje internetowe. Ten sposób oszustwa jest wyjątkowo okrutny i tak skuteczny, że ofiary same oddają pieniądze, a dopiero po czasie orientują się, że dały się nabrać. Z danych wynika, że częściej padają nań osoby z wykształceniem wyższym.
W poniedziałek 3 sierpnia miliony klientów PKO BP otrzymały w aplikacji IKO powiadomienie zatytułowane „Wiadomość od marynarza lub aktorki?”. Bank ostrzegł przed oszustwami romantycznymi (ang. romance scam), które nasilają się szczególnie w sezonie wakacyjnym. Przestępcy wykorzystują ludzką potrzebę bliskości, by nakłonić ofiary do przekazywania kodów BLIK, wykonywania przelewów lub udziału w fikcyjnych inwestycjach.
Przebieg manipulacji i udawanie wiarygodnych postaci
Jak informuje PKO BP, oszuści najczęściej podszywają się pod marynarzy, żołnierzy na misjach, lekarzy, pielęgniarki pracujące za granicą, wdowców czy celebrytów. Posługują się przy tym skradzionymi zdjęciami oraz materiałami generowanymi przez sztuczną inteligencję.
„Złodzieje budują fałszywą relację, a potem proszą cię o pieniądze, kod BLIK, wspólną inwestycję w kryptowaluty lub w nową platformę giełdową, która oferuje wysoki zysk” — ostrzega bank.
Schemat jest zwykle podobny. Nowa znajomość pojawia się nagle i rozwija błyskawicznie, a rozmówca zasypuje ofiarę komplementami, konsekwentnie unikając spotkań na żywo i połączeń wideo. Gdy relacja się zacieśni, pojawia się prośba o wsparcie finansowe, tłumaczona rzekomym kryzysem, np. awarią na statku czy koniecznością opłacenia cła za paczkę.
Początkowo chodzi o niewielkie kwoty, będące swego rodzaju testem. Jeśli ofiara przeleje pieniądze, oszust wraca z kolejną, większą prośbą, i tak aż do momentu, gdy pieniądze się skończą lub ofiara zacznie zadawać pytania. Wtedy nieznajomy znika.
Eksperci ostrzegają przed plagą oszustw
To nie są pojedyncze przypadki. Jak wynika z raportu VeloBanku, przeprowadzonego w styczniu 2026 roku na próbie ponad tysiąca dorosłych Polaków, co siódmy Polak padł ofiarą oszustwa ze strony osoby poznanej w internecie, a ponad połowa poszkodowanych realnie straciła pieniądze. Głównym celem romance scamu są kobiety, choć mężczyźni częściej padają ofiarą wyłudzeń finansowych ogółem.
Skalę problemu obrazują konkretne historie. Jedna z ofiar przelała 5 tysięcy złotych „marynarzowi”, który napisał o problemach na statku, a 60-latka z Wodzisławia Śląskiego straciła 60 tysięcy złotych na „górnika pracującego w Kambodży”. Ofiarami są jednak nie tylko kobiety, bo w jednym z polskich śledztw zatrzymano 38-latka, który podszywał się pod atrakcyjne kobiety i wyłudził od mężczyzn ponad 200 tysięcy złotych.
W samym 2025 roku Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości odnotowało 244 zgłoszenia, jednak eksperci podkreślają, że rzeczywista liczba jest wielokrotnie wyższa.
„Zgłasza je tylko ok. 7 proc. pokrzywdzonych, bo ta okrutna odmiana oszustw zostawia nie tylko puste portfele czy wyczyszczone konta bankowe, ale też złamane serca, poczucie wstydu i upokorzenia” — podano na stronie NASK.
Rola sztucznej inteligencji i sygnały ostrzegawcze
Z danych PKO BP wynika, że rośnie liczba oszukanych w wieku od 35 do 44 lat, choć ofiarą można paść w każdym wieku. Coraz częściej oszustwo przeradza się też w namawianie do „wspólnego inwestowania” w kryptowaluty, gdzie ofiara widzi na platformie pozorne zyski, a problemy zaczynają się dopiero przy próbie wypłaty.
Wiarygodność manipulacji podnosi rozwój sztucznej inteligencji, wykorzystywanej do tworzenia realistycznych zdjęć, a nawet fałszywych nagrań wideo (deepfake). Dlatego dziś nawet rozmowa wideo nie zawsze jest dowodem na to, że po drugiej stronie jest osoba, za którą podaje się rozmówca.
Warto zachować czujność, gdy ktoś poznany w sieci zachowuje się według powtarzalnego schematu. Do najczęstszych sygnałów ostrzegawczych należą:
- błyskawiczne wyznania miłości i snucie planów o wspólnej przyszłości (tzw. love bombing),
- ciągłe unikanie rozmów wideo i spotkań pod wciąż nowymi pretekstami,
- namawianie, by trzymać znajomość w tajemnicy, co odcina ofiarę od bliskich,
- opowieści o nagłych kłopotach finansowych albo zachęty do wspólnego inwestowania,
- pojawiające się już po krótkim czasie prośby o pieniądze, kod BLIK lub dane osobowe.
Jak się chronić i apel ekspertów
Kilka prostych zasad może znacząco zmniejszyć ryzyko utraty pieniędzy i danych. Nie przekazuj środków osobie, której tożsamości nie udało się wiarygodnie zweryfikować, sprawdź jej zdjęcie w wyszukiwarce i dokładnie przejrzyj profil. Nie udostępniaj skanów dokumentów, danych logowania ani kodów autoryzacyjnych, a w razie wątpliwości porozmawiaj z bliskimi i zgłoś sprawę Policji.
Sam proceder ma bowiem przede wszystkim charakter psychologiczny.
„Oszustwa romantyczne nie zaczynają się od prośby o pieniądze. Zaczynają się od rozmowy, zainteresowania i budowania zaufania. To właśnie dlatego są tak skuteczne — przestępcy wykorzystują emocje, a nie luki w zabezpieczeniach” — wskazuje Anna Kwaśnik, ekspertka NASK ds. budowania świadomości cyberbezpieczeństwa.
Jak dodaje, samotność i potrzeba bliskości nie są słabością, lecz naturalnymi emocjami, które potrafią wykorzystywać cyberprzestępcy. Bank podsumowuje krótko:
„Empatia nie wyklucza ostrożności. Zanim zaufasz nieznajomemu, sprawdź, kim naprawdę jest”.
