Koronakryzys w Polsce
Jakub Kaminski/East News
Autor Maria Glinka - 5 Lutego 2021

W lato zapomnieliśmy o koronakryzysie. Dane UE mówią jasno, byliśmy jedynym państwem

Koronakryzys dotknął cały Stary Kontynent, choć w różnym stopniu. Najnowsze dane opublikowane przez Unię Europejską wskazują, że Polacy nie przejmowali się finansowymi trudnościami w czasie wakacji. Polska była jedynym państwem członkowskim Wspólnoty, w którym wydatki zdecydowanie wzrosły.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O ile więcej Polacy wydawali w czasie wakacji
  • Jakie mogą być podłoża tego zjawiska
  • Jak na koronakryzys zareagowali obywatele innych państw

Koronakryzys? To nie u nas. Polacy w czołówce obywateli wydających najwięcej pieniędzy

Koronakryzys już teraz jest porównywany do ogólnoświatowej zapaści finansowej, z którą mieliśmy do czynienia na przełomie lat 2008-2009. Deutsche Welle podaje, że zdaniem specjalistów niemiecka gospodarka może skurczyć się nawet o 20 pkt. proc. Sam koronakryzys ma kosztować naszych zachodnich sąsiadów setki miliardów euro. Po pandemicznej zapaści przyjdzie czas na epidemię długów.

Kryzys finansowy sprzed 12 lat jedynie drasnął polską gospodarkę. Czyżby nasz kraj po raz kolejny miał okazać się zieloną wyspą? Najnowsze wyliczenia Unii Europejskiej nie pozostawiają wątpliwości - Polacy to jedyny naród, który w wakacje wydawał zdecydowanie więcej pieniędzy niż przed rokiem.

Unijne szacunki za trzeci kwartał 2020 r. dowodzą, że obywatele wydawali o 3 proc. więcej niż w analogicznym okresie w 2019 r. Poza Polską wzrost odnotowała także Portugalia. Jednak w przypadku obywateli z Półwyspu Iberyjskiego zarejestrowano zwiększenie wydatków zaledwie o 0,2 proc.

Wszystko wskazuje zatem na to, że koronakryzys nie przeraził Polaków. RMF FM donosi, że na stłumienie przerażenia pandemiczną zapaścią mogło mieć wpływ kilka czynników.

Po pierwsze, rządowa pomoc na utrzymanie miejsc pracy, która jest stosunkowo duża w porównaniu z zarobkami obywateli - w rezultacie udało się uniknąć drastycznego wzrostu bezrobocia. Po drugie, rozpędzona przed koronakryzysem gospodarka, która mimo częściowego zamknięcia miała odpowiednie zaplecze, aby uniknąć zapaści.

Po trzecie, w Polsce dość szybko rosły pensje. To właśnie dzięki temu obywatele mogli odłożyć więcej pieniędzy i spożytkować je na wakacyjne aktywności.

Należy jednak pamiętać, że analizowany przez UE kwartał to czas po pierwszej fali pandemii, a nie obraz całego 2020 r. Na podstawie wyrywkowych danych z konkretnego okresu nie da się stwierdzić, jakie były całoroczne nastroje społeczne. Na te szacunki należy patrzeć z dwóch perspektyw - ulgi po pierwszym i obawy przed drugim uderzeniem koronawirusa.

Choć najnowsze wyliczenia Unii Europejskiej wskazują, że Polacy zdawali się nie zważać na koronakryzys to nietrudno dostrzec namacalne skutki pandemii. To właśnie koronakryzys sprawił, że Polska znalazła się w recesji po raz pierwszy od 30 lat, co sprawia, że ranga zapaści jest znacznie większa niż przed 12 latami.

Z punktu widzenia części obywateli niekorzystne jest np. obniżenie stóp procentowych niemal do zera (0,1 proc.). Dla porównania w czasie kryzysu finansowego w 2008 r. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopę depozytową do 0,25 proc.

Koronakryzys najbardziej odczuwalny w bogatszych państwach Europy

Ze statystyk UE wynika, że tendencja do odkładania pieniędzy wśród Polaków była dwukrotnie mniejsza niż średnia unijna. Co ciekawe, w dobie koronakryzysu Polacy odkładali aż cztery razy mniej niż np. Holendrzy i Duńczycy. Widmo drugiej fali pandemii miało w tych państwach największe przełożenie na pieniężną wstrzemięźliwość obywateli.

Koronakryzys zajrzał także do kieszeni Włochów i Hiszpanów. Obywatele tych śródziemnomorskich krajów musieli pogodzić się bowiem z dość dużym spadkiem dochodów. W rezultacie nie mogli pozwolić sobie na zbyt pokaźne wydatki w okresie letnim.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News