Gaz droższy o 35 proc.? Rząd rozważa mrożenie cen
Cena gazu dla gospodarstw domowych mogłaby wzrosnąć w 2027 r. o około 35 proc. - szacuje analityk cytowany przez „Rzeczpospolitą”. Rząd pracuje nad osłonami, a jednym z rozważanych rozwiązań jest powrót do mrożenia cen. Wyjaśniamy, przed czym taka pomoc mogłaby ochronić osoby ogrzewające dom gazem i dlaczego nie gwarantuje identycznych rachunków.
Dla klientów myORLEN, najważniejsza jest teraz końcówka roku. Obecna taryfa sprzedaży gazu, zatwierdzona przez Urząd Regulacji Energetyki, obowiązuje do 31 grudnia 2026 r. O kosztach w kolejnym roku zdecydują nowe stawki i zakres ewentualnej pomocy państwa. Sam koniec obowiązywania taryfy nie przesądza jeszcze o wysokości podwyżki.
Rząd chce sięgnąć po znany mechanizm
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański powiedział 29 października w Polsat News, że trwają prace nad kilkoma rozwiązaniami dla gospodarstw domowych, a propozycje dotyczące rynku gazu powinniśmy poznać w listopadzie. Przygotowuje je Ministerstwo Energii.
„Rzeczpospolita” opisała konkretniejszy wariant. Według osoby z otoczenia resortu energii, na którą powołuje się dziennik, rząd chce wykorzystać mrożenie cen i rekompensaty dla sprzedawców, znane z poprzedniego kryzysu. Trwają jeszcze rozważania nad źródłem finansowania.
Jak działałaby taka ochrona? Ustawa ustalałaby maksymalną cenę gazu dla gospodarstw domowych objętych pomocą. Jeśli taryfa zatwierdzona przez URE byłaby wyższa, państwo dopłacałoby sprzedawcy różnicę. Klient nie dostawałby przelewu od państwa, po prostu płaciłby za gaz mniej, niż wynikałoby z taryfy.
Nie ogłoszono jeszcze jej poziomu ani okresu ochrony. Nie znamy też pełnej listy odbiorców, których objęłoby wsparcie. Listopadowa zapowiedź dotyczy przedstawienia propozycji, a nie uruchomienia pomocy.

Co podwyżka o 35 proc. zrobiłaby z rachunkiem?
Michał Kozak, analityk DM Trigon, szacuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że cena gazu dla gospodarstw domowych mogłaby wzrosnąć o około 35 proc. Tak byłoby, gdyby sprzedawca w całości doliczył klientom wyższe koszty zakupu gazu. To jednak szacunek, bo Urząd Regulacji Energetyki nie zatwierdził takiej podwyżki.
Co oznaczałoby to dla domowego budżetu? Na rachunku płacimy nie tylko za gaz, ale także za jego dostarczenie i obsługę rozliczeń. Dlatego wzrost ceny samego gazu o 35 proc. nie podniósłby automatycznie całej kwoty do zapłaty o tyle samo.
Załóżmy, że rachunek wynosi 800 zł: 600 zł za gaz i 200 zł pozostałych opłat. Po podwyżce ceny gazu o 35 proc. jego koszt wzrósłby do 810 zł. Jeśli zużycie i pozostałe opłaty się nie zmienią, cały rachunek wyniósłby 1010 zł. To o 210 zł, czyli około 26 proc. więcej niż wcześniej.
Podobnie można policzyć roczne wydatki. Jeśli za sam gaz, bez pozostałych opłat, płacisz 5 tys. zł rocznie, podwyżka jego ceny o 35 proc. oznaczałaby dodatkowe 1750 zł za rok przy takim samym zużyciu.
Co obejmie mrożenie cen gazu?
Jeśli rząd ograniczy wyłącznie cenę gazu, poza ochroną mogą pozostać opłaty za jego dostarczenie i abonament. Rachunek może też wzrosnąć bez podwyżki stawek — wystarczy chłodniejszy miesiąc i większe zużycie. Zamrożenie ceny nie oznacza przecież, że przez całą zimę zapłacimy tyle samo za ogrzewanie.
Przypomnijmy, że zapowiedź pomocy pojawiła się po wzroście cen na europejskim rynku. Jak podała PAP, 28 października notowania gazu na holenderskim rynku TTF przekroczyły 100 euro za megawatogodzinę, po raz pierwszy od niemal czterech lat.
O tym, ile osłona rzeczywiście da rodzinom, przesądzą jej szczegóły: maksymalna cena, okres wsparcia i lista osób objętych pomocą. Dopiero wtedy będzie można policzyć, ile z podwyżki weźmie na siebie państwo, a ile zostanie na rachunku klienta.