Ceny ropy mocno w dół. Kierowcy już zacierają ręce. Nowy komunikat ws. paliw
Ceny ropy naftowej wyraźnie spadły. W czwartek notowania Brent obniżyły się o ponad 3 proc., schodząc z tygodniowych maksimów. To dobra wiadomość dla kierowców, choć ropa nadal kosztuje ponad 100 dolarów za baryłkę.
W ostatnich dniach rynek reagował przede wszystkim na informacje dotyczące zakłóceń w dostawach z Arabii Saudyjskiej. Ataki na infrastrukturę naftową doprowadziły do wstrzymania części operacji w rejonie Janbu nad Morzem Czerwonym, a Arabia Saudyjska odwołała niektóre dostawy do europejskich odbiorców.
Ropa Brent wyraźnie potaniała. Rynek reaguje na informacje z Arabii Saudyjskiej
Jak informuje Business Insider, cena europejskiego gatunku ropy Brent w kontraktach listopadowych spadała w czwartek z tygodniowych maksimów o ponad 3 proc. i sięgnęła 101,54 dol. za baryłkę, czyli około 64 centów za litr. To wyraźna zmiana względem sytuacji z piątku 11 września. Wówczas ropa Brent w najwyższym punkcie dnia kosztowała 109,97 dol. za baryłkę.
Za czwartkowym ruchem stały przede wszystkim informacje dotyczące możliwego przywrócenia działania saudyjskiego rurociągu Wschód-Zachód. Sekretarz energii USA Chris Wright zasygnalizował, że może on szybciej wrócić do eksploatacji. Jednocześnie Arabia Saudyjska podejmuje działania mające utrzymać dostawy surowca. Według informacji przytoczonych przez Business Insider, dodatkowe załadunki u wybrzeży Omanu pomogły złagodzić obawy o zaopatrzenie rynku. Taką ocenę przedstawił Tim Waterer, główny analityk rynku w KCM Trade, cytowany przez Reutersa.
Rynek zareagował więc na sygnały, że wcześniejsze problemy z dostawami mogą okazać się mniej dotkliwe, niż zakładano. Reuters informował, że Arabia Saudyjska oferuje azjatyckim rafineriom dodatkowe ładunki ropy poprzez transfery między statkami w pobliżu portu Sohar w Omanie. Rozwiązanie ma częściowo zrekompensować zakłócenia wywołane atakami na infrastrukturę prowadzącą do Morza Czerwonego.
Nawet 4 proc. światowych dostaw ropy może być zagrożone
Skala problemu z saudyjskim rurociągiem pozostaje istotna. Jak wskazano w materiale Business Insider, handlowcy oceniają, że długotrwałe zamknięcie rurociągu mogłoby doprowadzić do odcięcia nawet 4 proc. światowych dostaw ropy. Arabia Saudyjska nie podała jednak, kiedy dokładnie operacje zostaną wznowione.
Pojawiła się natomiast konkretna deklaracja ze strony amerykańskiej administracji. Chris Wright powiedział we wtorek w rozmowie z CNBC, że ropa powinna ponownie popłynąć rurociągiem "w ciągu kilku dni”. To właśnie perspektywa szybszego przywrócenia przesyłu była jednym z czynników wpływających na czwartkowe notowania.
Jednocześnie na rynku wciąż pozostaje wiele niewiadomych. Reuters zwraca uwagę, że fizyczny rynek ropy pozostaje napięty, a sytuacja w regionie nadal może wpływać na transport surowca. Singapurski bank DBS zakłada w swoim scenariuszu bazowym na czwarty kwartał zmniejszenie napięć pomiędzy USA a Iranem. Przy takim założeniu cena Brent miałaby ustabilizować się w przedziale 85–95 dol. za baryłkę. Jest to jednak scenariusz banku, a nie przesądzona prognoza przyszłych notowań.
Czwartkowy spadek nie oznacza więc, że ropa wróciła już do poziomów sprzed ostatnich wzrostów. Nadal znajduje się powyżej 100 dol. za baryłkę, a rynek pozostaje wrażliwy na informacje dotyczące dostaw oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Zobacz także: Nawrocki zawetował ustawę o osobach najbliższych. Miliony Polaków czekało na ruch sejmu. Zapadła decyzja
Diesel tanieje jeszcze mocniej. To ważna informacja dla kierowców
Z punktu widzenia polskich kierowców istotne są jednak nie tylko same notowania ropy. Business Insider zwraca uwagę na sytuację na rynku oleju napędowego, którego notowania spadają mocniej niż cena surowca. Europejskie kontrakty terminowe na diesel osiągnęły we wtorek rekordowy poziom 1575 dol. za tonę, czyli około 1,33 dol. za litr. W czwartek ich cena spadła natomiast o 3,3 proc., do 1496 dol. za tonę, czyli około 1,26 dol. za litr.
Ma to znaczenie również dlatego, że kilka miesięcy temu Orlen wskazywał, iż przy kształtowaniu cen rafineryjnych znaczenie mają przede wszystkim indeksy diesla i benzyny, a nie sama cena ropy. Oznacza to, że zmiana notowań gotowych produktów paliwowych może być dla rynku detalicznego istotniejszym sygnałem niż sam ruch cen surowca.
W skali całego roku różnica między zmianą cen ropy i diesla jest bardzo duża. Według danych przytoczonych przez Business Insider, od początku roku olej napędowy zyskał 139 proc., podczas gdy ropa Brent podrożała o 69 proc.
