Wyciek medycznych danych osobowych Polaków. Gawkowski apeluje: "Zastrzeżcie numery PESEL"
Wyciek danych osobowych z platformy medycznej dotknął miliony obywateli. W sieci znalazły się wrażliwe informacje, a rząd apeluje o natychmiastowe zabezpieczenie tożsamości. “Mamy do czynienia z jednym z największych incydentów w historii Polski” - powiedział wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Sprawa budzi ogromne emocje i rodzi pytania o bezpieczeństwo systemów teleinformatycznych.
Wraz z postępującą cyfryzacją usług publicznych i systemu ochrony zdrowia rośnie komfort korzystania z wielu rozwiązań, ale jednocześnie pojawiają się nowe zagrożenia. Cyberataki stają się coraz częstsze, a ich celem bywają systemy przechowujące szczególnie poufne i wrażliwe informacje.
Rosnące zagrożenie związane z bezpieczeństwem danych
Ochrona informacji medycznych jest kluczowym elementem bezpieczeństwa państwa, ponieważ ich przejęcie przez nieuprawnione podmioty może prowadzić do poważnych konsekwencji społecznych i gospodarczych. Przestępcy internetowi wykorzystują pozyskane dane do wyłudzeń finansowych, szantażu lub nielegalnego handlu na czarnym rynku. Każdy tego typu incydent podważa zaufanie obywateli do państwowych e-usług oraz cyfrowej infrastruktury medycznej.
Dlaczego baza danych zdrowotnych stanowi dla hakerów tak cenny łup? Informacje o stanie zdrowia, numerach identyfikacyjnych PESEL czy adresach zamieszkania są na czarnym rynku znacznie bardziej wartościowe niż same numery kart płatniczych, ponieważ nie można ich po prostu anulować ani zmienić w kilka minut.
Czytaj więcej: Gigant ze Skandynawii przejmuje polskie przedszkola. Wiadomo, jaki los spotka 34 placówki

Przestępcy mogą wykorzystać te informacje do tworzenia przekonujących ataków phishingowych (metoda oszustwa polegająca na podszywaniu się pod zaufane instytucje) lub do zaciągania zobowiązań finansowych na konta nieświadomych pacjentów. Ponadto z wykradzionej bazy można odczytać informacje dotyczące historii leczenia, w tym tego, jakie leki przez ostatnie 10 lat przyjmowali konkretni politycy czy inne osoby publiczne.
Ostatnie incydenty udowodniły, że nawet zaawansowane systemy ochrony nie są całkowicie odporne na awarie ani na skutki starannie przygotowanych cyberataków.
Wielki wyciek danych. Może dotyczyć m.in. leków i recept 19 milionów Polaków
Sierpień 2026 roku przyniósł poważny cyberatak, który po raz kolejny zwrócił uwagę na narastające zagrożenia dla bezpieczeństwa danych - zarówno osób prywatnych, jak i instytucji. Z najnowszych ustaleń wynika, że nieznani sprawcy uzyskali nieuprawniony dostęp do zasobów zawierających rekordy dotyczące około 19 miliona Polaków. Atak hakerski wymierzony był w systemy firmy MyDr.
Wśród przejętych informacji znajdują się nie tylko podstawowe dane identyfikacyjne, takie jak imiona, nazwiska czy numery PESEL, ale również poufne dokumentacje medyczne, historie leczenia oraz szczegółowe dane adresowe. Jak zauważa redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl Adam Haertle, takie dane mogą zostać wykorzystane do szantażu. Szczególnie poważne konsekwencje mogłoby to mieć w przypadku osób sprawujących władzę i podejmujących kluczowe decyzje dotyczące państwa.
Analizy sektora bezpieczeństwa wskazują jednoznacznie, że wycieki o takiej skali wymagają natychmiastowych i zdecydowanych działań ze strony organów państwowych oraz samych poszkodowanych.
Czytaj więcej: Atak hakerski na Żabkę. Sieć wydała ważny komunikat
Krzysztof Gawkowski w środę zaznaczył, że na ten moment nie ma przesłanek wskazujących, aby za cyberatakiem stało obce państwo, np. Rosja. Wicepremier ocenił, że z dużym prawdopodobieństwem za incydentem stoją cyberprzestępcy działający w celu przestępczym.
W związku z cyberatakiem uruchomiono procedurę mającą na celu zabezpieczenie wszystkich danych, które znalazły się poza systemem. Następnie mają one zostać przeniesione do bazy na portalu „Bezpieczne Dane”, gdzie każdy obywatel będzie mógł sprawdzić, czy jego informacje zostały objęte wyciekiem.
Jak zastrzec PESEL?
Szef resortu cyfryzacji wezwał Polaków do masowego skorzystania z darmowej usługi zastrzegania numeru PESEL, która jest dostępna m.in. w aplikacji mObywatel oraz serwisie gov.pl. Zastrzeżenie numeru identyfikacyjnego stanowi obecnie najskuteczniejszą barierę przed nielegalnym wykorzystaniem danych osobowych przez oszustów próbowych zaciągnąć kredyty lub pożyczki w bankach i instytucjach pozabankowych.
Gdy numer jest zastrzeżony, podmioty finansowe mają ustawowy obowiązek odmówić udzielenia finansowania, co skutecznie chroni obywatela przed stratami majątkowymi. Ministerstwo Cyfryzacji podkreśla, że proces ten jest całkowicie bezpłatny, trwa zaledwie kilka sekund i w każdej chwili może zostać cofnięty, jeśli zajdzie taka potrzeba. W obliczu narastających zagrożeń w sieci roztropność oraz prewencyjne zabezpieczenie własnej tożsamości stają się podstawowym obowiązkiem każdego użytkownika cyfrowych usług.
Przypominam także o podstawowych zasadach bezpieczeństwa i higieny cyfrowej, szczególnie zastrzeganiu swojego numeru PESEL (na przykład w aplikacji mObywatel), stosowaniu trudnych haseł i dwuskładnikowej weryfikacji logowania. Każdy z nas powinien dbać o swoją własną ochronę w przestrzeni cyfrowej - oświadczył w środę po południu Krzysztof Gawkowski.