UE grozi „handlową bazooką” wobec Trumpa. Ekspert "Europa stoi przed trudnym wyborem"
Unia Europejska sygnalizuje gotowość do użycia twardych narzędzi handlowych w odpowiedzi na zapowiedzi ceł i presji politycznej ze strony Donald Trump. W Brukseli wraca pojęcie tzw. „handlowej bazooki”, czyli instrumentu antyprzymusowego, który w skrajnym scenariuszu mógłby uderzyć w amerykańskie firmy. Pytanie brzmi jednak nie czy UE ma takie narzędzia, ale czy naprawdę jest gotowa ich użyć.
- Czy „handlowa bazooka” to realna groźba czy tylko sygnał polityczny?
- Jakie jest ryzyko eskalacji sporu handlowego UE–USA?
- Gdzie przebiega granica kosztów, które Europa jest gotowa ponieść?
Czym jest „handlowa bazooka” i dlaczego wraca teraz
„Handlowa bazooka” to potoczne określenie instrumentu antyprzymusowego (Anti-Coercion Instrument, ACI), który obowiązuje w Unii Europejskiej od 2023 r. Mechanizm ten pozwala UE odpowiedzieć na presję gospodarczą państw trzecich – m.in. poprzez cła odwetowe, ograniczenia dostępu do rynku czy wykluczenie z zamówień publicznych.
Temat wraca w związku z zapowiedziami Donalda Trumpa dotyczącymi ceł wobec wybranych państw europejskich oraz napięciami wokół Grenlandii i ćwiczeń wojskowych w Arktyce. Według doniesień agencji Bloomberg w Brukseli rozważane są różne scenariusze reakcji – na razie na poziomie przygotowań i odstraszania, nie decyzji.
Czy UE naprawdę sięgnie po twarde narzędzia?
Zdaniem Radosława Pyffla, kluczowe jest to, czy obecna retoryka przełoży się na realne działania.
– Okaże się, czy to jest jedynie retoryka, która później zostanie zastąpiona pragmatyzmem i Europa się z tego wycofa, czy też kraje oraz korporacje Europy Zachodniej faktycznie pójdą tą drogą – ocenia Radosław Pyffel, ekspert ds. geopolityki, autor podcastu na YouTube poświęconego polityce międzynarodowej w rozmowie z Biznes Info.
Ekspert zwraca uwagę, że w debacie coraz częściej pojawia się argument gotowości do ponoszenia kosztów gospodarczych w imię długofalowej strategii.
– Sama skala i moc tych deklaracji mnie nie zaskakuje, ale zaskakuje mnie zdecydowana chęć ponoszenia poświęceń – dodaje.
Ryzyko eskalacji: sygnał odstraszający czy początek konfliktu?
W ocenie eksperta ryzyko eskalacji sporu handlowego istnieje, ale nie jest przesądzone. Wiele zależy od tego, czy UE ograniczy się do sygnałów politycznych, czy zdecyduje się na realny opór.
– Pojawia się przekonanie, że jeżeli Trump nie poczuje realnego oporu, to będzie dalej przesuwał granice. Dlatego część decydentów uważa, że tylko twarda postawa może zadziałać odstraszająco, nawet jeśli byłaby bolesna – wskazuje Radosław Pyffel.
Jednocześnie podkreśla, że najbliższe tygodnie pokażą, czy napięcia zakończą się na poziomie deklaracji, czy przerodzą się w faktyczne działania odwetowe.
– Zobaczymy, czy skończy się wyłącznie na retoryce i groźbach, czy też dojdzie do realnego, silnego oporu, nie tylko deklaratywnego – podsumowuje.
Co to oznacza dla firm i rynków?
Dla europejskich przedsiębiorstw kluczowa jest nie sama retoryka, lecz ewentualne konsekwencje:
- możliwe cła i bariery handlowe,
- wzrost niepewności w handlu transatlantyckim,
- ryzyko kosztów po obu stronach Atlantyku.
Na dziś „handlowa bazooka” pozostaje narzędziem odstraszania, a nie uruchomionym mechanizmem. Jednak sam fakt, że UE coraz głośniej o nim mówi, pokazuje zmianę podejścia – z defensywnego na bardziej konfrontacyjne.
Źródło: Biznes Info