Iran wystrzelił rakiety, USA proszą Ukrainę o pomoc. Teraz to Zełenski stawia Trumpowi warunek
Globalna uwaga znów kieruje się na zapalny region, gdzie długofalowe napięcia doprowadziły do otwartej konfrontacji. Amerykański konflikt zbrojny otwiera nieoczekiwane fronty dyplomatyczne. Waszyngton szuka nieszablonowych sojuszników, a Wołodymyr Zełenski dostrzega rzadką szansę na twarde negocjacje i odwrócenie dotychczasowych ról.
- Kryzys na Bliskim Wschodzie
- Odwet Iranu po ataku USA i Izraela
- USA zwracają się o pomoc do Ukrainy
Kryzys na Bliskim Wschodzie
Bliski Wschód od dekad stanowi arenę brutalnych starć o wpływy geopolityczne, w których główne role odgrywają Stany Zjednoczone oraz Republika Islamska. Geneza tego wysoce złożonego sporu sięga rewolucji islamskiej z końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy oficjalne relacje na linii Waszyngton-Teheran zamieniły się w pasmo nieustającej wrogości. Współczesna faza tego narastającego konfliktu napędzana jest przede wszystkim przez rozwijany irański program nuklearny. Nie bez znaczenia pozostaje również wspieranie lokalnych bojówek w państwach regionu, co destabilizuje rządy.

Amerykańska administracja od lat stosuje politykę surowych sankcji gospodarczych. Działania te mają na celu drastyczne osłabienie potencjału militarnego przeciwnika. Jakie są tego realne skutki? Baryłka ropy naftowej Brent nerwowo reaguje na przejawy eskalacji. Zgodnie z najnowszymi analizami rynkowymi, zakłócenia w dostawach surowców z rejonu cieśniny Ormuz podbiło w krótkim czasie wyceny czarnego złota o około 6 do 13 procent.
Wielokrotne próby dyplomatycznego uregulowania spornej kwestii atomowej najczęściej kończyły się fiaskiem przy stołach negocjacyjnych. Dziś obserwujemy tragiczną kulminację procesu, który z klasycznej zimnej wojny przerodził się nagle w otwarty konflikt zbrojny. Rywalizacja w zasobnej w kluczowe surowce Zatoce Perskiej osiągnęła właśnie punkt krytyczny, wymuszając na mocarstwach wysoce ryzykowne kroki. Rynki towarowe i giełdy akcyjne wstrzymują oddech, obnażając skalę problemu.
Odwet Iranu po ataku USA i Izraela
Na przełomie lutego i marca 2026 roku stabilność w tym kluczowym gospodarczo regionie ostatecznie runęła. Siły zbrojne USA przy wsparciu Izraela przeprowadziły zmasowany, precyzyjny atak na strategiczne cele wewnątrz terytorium Iranu. Operacja ta stanowiła bezpośrednią odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony irańskiego programu zbrojeniowego. Mechanizm uderzenia opierał się na zintegrowanych atakach lotniczych oraz rakietowych, których celem było sparaliżowanie podziemnej infrastruktury wojskowej oraz kluczowych ośrodków badawczych.
Skutki tej potężnej militarnej eskalacji okazały się katastrofalne, uruchamiając niebezpieczną lawinę zdarzeń - odpowiedź zaatakowanego państwa była natychmiastowa i skoordynowana. Iran uruchomił swój arsenał balistyczny, celując w amerykańskie bazy rozmieszczone na Bliskim Wschodzie. Zmasowany odwet przyniósł znaczne straty materialne, a w strefie rażenia znalazły się obiekty kluczowych koalicjantów. Raporty wskazują, że uderzenia dotknęły ważne instalacje wojskowe w Iraku oraz duże punkty logistyczne.

Głównym narzędziem tego skoordynowanego ataku okazały się stosunkowo tanie drony uderzeniowe, których koszt, w zależności od źródeł i wielkości kontraktów, szacuje się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy dolarów za sztukę. Te niewielkie bezzałogowce zdołały częściowo przełamać nowoczesną defensywę przeciwlotniczą. Powstałe zniszczenia wywołały niepokój w Pentagonie, obnażając luki w tarczy antyrakietowej. Skuteczność maszyn typu kamikadze wymusiła weryfikację procedur obronnych opartych na pociskach przechwytujących, których koszt nierzadko przekracza milion dolarów za sztukę.
Waszyngton musiał więc zacząć szukać niestandardowych rozwiązań poza paktem NATO. Stany Zjednoczone oraz kilka państw Bliskiego Wschodu zwróciły się do Ukrainy z prośbą o wsparcie w ochronie przed irańskimi dronami Shahed. O tym, że Kijów otrzymuje takie prośby, poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski podczas jednego ze swoich niedawnych przemówień.
Zobacz też: Kolejny kraj zaatakowany przez Iran. Dron i rakiety spadły na teren lotniska
USA zwracają się o pomoc do Ukrainy
Wśród państw, które zwróciły się do Ukrainy, wymienił on m.in. Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Bahrajn, Jordanię i Kuwejt. Zełenski podkreślił, że ataki z użyciem dronów Shahed stanowią poważne wyzwanie dla państw regionu oraz dla USA, gdyż trudno je skutecznie zestrzelić bez specjalistycznej wiedzy i odpowiedniego sprzętu. Według prezydenta, siła tej broni w rękach Iranu została nawet przyznana przez przedstawicieli amerykańskiej administracji, którzy wskazywali na trudności w jej neutralizacji.
Prezydent Ukrainy zaznaczył jednak, że jakiekolwiek wsparcie z jego strony będzie możliwe tylko pod jednym warunkiem: nie może ono osłabiać własnego bezpieczeństwa Ukrainy i musi stanowić inwestycję w możliwości dyplomatyczne kraju.
Pomagamy w obronie przed wojną tym, którzy pomagają nam, Ukrainie, przybliżać godne zakończenie wojny. Pracujemy na rzecz pokoju i realnego bezpieczeństwa - mówił w przemówieniu Zełenski.
Kijów zaproponował konkretne rozwiązanie: dostarczenie dronów przechwytujących w zamian za rakiety do systemu Patriot. Szef ukraińskiego MSZ, Andrij Sybiha, potwierdził, że Ukraina jest gotowa również wysłać swoich specjalistów ds. dronów na Bliski Wschód i podzielić się wiedzą ekspercką. Jednocześnie podkreślił, że wsparcie zostanie udzielone tylko wtedy, gdy partnerzy Kijowa przyczynią się do doprowadzenia do zawieszenia broni w wojnie z Rosją.
Sybiha dodał, że skuteczność Ukrainy w neutralizowaniu irańskich dronów Shahed sięga obecnie 90 proc., co w dużej mierze zawdzięcza wykorzystaniu krajowych dronów przechwytujących. Dzięki temu Ukraina zyskała cenne doświadczenie, które może przekazać partnerom w regionie, o ile spełnione zostaną warunki bezpieczeństwa i korzyści dyplomatyczne dla Kijowa.