Kolejny kraj zaatakowany przez Iran. Dron i rakiety spadły na teren lotniska
Konflikt na Bliskim Wschodzie wciąż się zaognia. Po kilku dniach walk media obiegła kolejna informacja. Zgodnie z komunikatami agencji Reuters, w czwartek 5 marca doszło do ataku dronami i pociskami balistycznymi w kolejnym kraju.
- Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa
- Iran zaatakował kolejny kraj
- Odwet Iranu po ataku USA i Izraela
- Konflikt na Bliskim Wschodzie - skutki dla surowców i walut
Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa
Złożone relacje na linii Waszyngton-Teheran od dekad przypominają tykającą bombę, a obecna wojna to efekt nakładających się na siebie, wieloletnich kryzysów. Stany Zjednoczone, dążące do systematycznego osłabienia potencjału gospodarczego i militarnego Republiki Islamskiej poprzez zaciskanie pętli dotkliwych sankcji, ostatecznie zdecydowały się na radykalny krok. Wspólna operacja militarna USA oraz Izraela, precyzyjnie wycelowana w irańską infrastrukturę, stanowiła historyczny punkt zwrotny. Zmasowane uderzenia, mające błyskawicznie zneutralizować kluczowe ośrodki dowodzenia i niezwykle kosztowne instalacje rakietowe, brutalnie przemodelowały układ sił.

Z najnowszych informacji wynika, że siły amerykańskie w zaledwie kilka dni przejęły całkowitą kontrolę nad chronionym dotąd niebem przeciwnika. Skutki tej chirurgicznej koordynacji były natychmiastowe i bolesne dla zaatakowanego reżimu. Intensywność wystrzału rakiet balistycznych uległa zmniejszeniu w pierwszych godzinach operacji, choć dokładna skala tego zjawiska pozostaje niepotwierdzona.
To jednak tylko jedna strona tego medalu. Iran właśnie zaatakował kolejny kraj, rakiety spadły na lotnisko oraz w okolice szkoły. Wiadomo, ile osób jest rannych.
Iran zaatakował kolejny kraj
Stanowcza odpowiedź osaczonych władz w Teheranie była gwałtowna, niespodziewana i brzemienna w skutki dla całej globalnej gospodarki. Irańskie siły zbrojne natychmiast przystąpiły do zaplanowanego odwetu, biorąc na celownik strategiczne bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych funkcjonujące na Bliskim Wschodzie. Koordynowane uderzenia, realizowane z szerokim wykorzystaniem nowoczesnych systemów bezzałogowych, miały zademonstrować pełną gotowość do zbrojnego oporu. Ostatecznie to wcale nie ataki na amerykańskie instalacje wywołały największą panikę, lecz historyczna decyzja uderzająca bezpośrednio w newralgiczny krwiobieg międzynarodowego handlu morskiego.
Czytaj więcej: Iran nie składa broni, teraz grozi uderzeniem w Europie. Wskazano konkretny kraj
Najważniejszym bezpośrednim celem odwetowych ataków był Izrael. Iran przeprowadził serię uderzeń rakietowych i dronowych na terytorium państwa izraelskiego, w tym na obszary metropolitalne w rejonie Tel Awiwu. Ataki spowodowały zniszczenia w zabudowie miejskiej i ofiary wśród ludności cywilnej, co uczyniło z Izraela centralny teatr działań militarnych w pierwszych dniach wojny. Iran rozszerzył działania na państwa regionu, w których znajdują się amerykańskie instalacje wojskowe. Wśród krajów, które znalazły się pod ostrzałem rakietowym lub dronowym, znalazły się Katar, Arabia Saudyjska, Bahrajn, Kuwejt oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Konflikt wciąż trwa, a teraz media obiegły informacje o ataku na kolejny kraj - Azerbejdżan. Według doniesień agencji Reuters, w czwartek doszło do ataku z użyciem pocisków balistycznych oraz dronów, które nadleciały z kierunku Iran i spadły na teren lotniska w Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej, eksklawie należącej do Azerbejdżanu. Informację tę przekazało źródło zbliżone do rządu w Baku. Atak potwierdził również minister spraw zagranicznych Azerbejdżanu, który oświadczył, że z terytorium Iranu przeprowadzono "atak dronów” wymierzony w Nachiczewańską Republikę Autonomiczną.
Zobacz też: MSZ ostrzega Polaków. Nie leć na wakacje do tych krajów, grozi Ci niebezpieczeństwo
Odwet Iranu po ataku USA i Izraela
Zgodnie z przekazanymi informacjami, celem uderzenia było lokalne lotnisko położone około 10 kilometrów od granicy z Iranem. Z komunikatu azerbejdżańskiego MSZ wynika, że dwa bezzałogowe statki powietrzne nadleciały znad terytorium Iranu. Jeden z nich uderzył w terminal lotniska w Nachiczewanie, natomiast drugi spadł w pobliżu szkoły we wsi Szakarabad. W wyniku zdarzenia ranne zostały dwie osoby. Władze w Baku zdecydowanie potępiły atak, uznając go za naruszenie suwerenności państwa oraz zasad prawa międzynarodowego.
Ten atak na terytorium Azerbejdżanu narusza normy i zasady prawa międzynarodowego, które przyczynia się do eskalacji napięć w regionie. Domagamy się, by Islamska Republika Iranu wyjaśni sprawę tak szybko, jak to możliwe, przedstawi wytłumaczenie i podejmie konieczne, pilne kroki, by przeciwdziałać takim incydentom w przyszłości – podkreślono w komunikacie.
Nachiczewańska Republika Autonomiczna stanowi odizolowaną część Azerbejdżanu, oddzieloną od reszty kraju terytoriami innych państw, co nadaje temu incydentowi szczególny wymiar strategiczny. Atak dronów na Nachiczewan może być powiązany z rosnącymi napięciami w regionie wynikającymi z planów utworzenia tzw. "szlaku Trumpa”, który miałby połączyć Azerbejdżan z jego eksklawą, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną, przebiegając przez terytorium Armenii. Iran, graniczący z Nachiczewanem, zdecydowanie sprzeciwia się tej inicjatywie.
Ali Akbar Welajati, doradca zmarłego duchowego i politycznego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneia, ostrzegał w sierpniu 2025 roku, że wprowadzenie korytarza stanowiłoby zagrożenie dla bezpieczeństwa Południowego Kaukazu, a pas tranzytowy “stanie się cmentarzem” najemników związanych z planem. Welajati podkreślił, że Iran będzie działał w tej sprawie ”z Rosją lub bez niej”, aby uniemożliwić realizację projektu.
Konflikt na Bliskim Wschodzie - skutki dla surowców i walut
Brutalne zablokowanie cieśniny Ormuz, przez którą każdego dnia przepływa około 20 proc. globalnego zapotrzebowania na ropę naftową, wywindowało ceny surowców energetycznych do pułapów nienotowanych od wielu lat. Dla przeprawy przez cieśninę Ormuz praktycznie nie istnieją opłacalne alternatywy rurociągowe o wystarczającej przepustowości. Każdy dzień jej blokady potęguje nawis inflacyjny, uderzając w fundamenty ożywienia gospodarczego na Starym Kontynencie.
Rynki walutowe natychmiast zareagowały gwałtownym umocnieniem amerykańskiego dolara oraz ucieczką kapitału w stronę tak zwanych “bezpiecznych przystani”, co przełożyło się na wzrost cen złota. To książkowy przykład rynkowej awersji do ryzyka, kiedy inwestorzy pospiesznie ewakuują swoje środki z rynków wschodzących. Dla giełdowych graczy to alarmujący sygnał, że prowadzona dotąd zza kulis dyplomatyczna przepychanka przerodziła się w otwarty, niezwykle brutalny konflikt, zagrażający stabilności głównych światowych parkietów.
Czytaj więcej: Atak na Iran zabujał rynkami. Nagły zwrot kursu dolara, sufit przebity