biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Prawdziwy skarb z czasów PRL. Polacy masowo szukają takich garaży, są warte fortunę
Julia Bogucka
Julia Bogucka 03.06.2026 09:42

Prawdziwy skarb z czasów PRL. Polacy masowo szukają takich garaży, są warte fortunę

Prawdziwy skarb z czasów PRL. Polacy masowo szukają takich garaży, są warte fortunę
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Jeszcze dekadę temu kosztowały ułamek dzisiejszej wartości, a wielu traktowało je jako niepotrzebny balast dawnych lat. Dziś stara infrastruktura osiedlowa przeżywa prawdziwy renesans. Popyt drastycznie rośnie, a w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach ofert wręcz brakuje. Co wywołało tak ogromne zamieszanie na rynku?

Powojenny modernizm znów zachwyca. Odkrywamy osiedla na nowo

Architektura powojenna przez długie lata budziła w Polsce skrajnie negatywne emocje. Zwykle kojarzono ją z ponurą szarzyzną wielkiej płyty, a po transformacji ustrojowej z lat dziewięćdziesiątych masowo zasłaniano grubymi warstwami styropianu w pastelowych kolorach. Obecnie jednak młodsze pokolenie inwestorów i urbanistów dostrzega w tych projektach zupełnie nową wartość. Dawna architektura mieszkaniowa wyróżniała się bowiem niezwykle przemyślaną urbanistyką, której fundamentem były rygorystyczne normy państwowe. Osiedla z tamtego okresu to luźno rozstawione budynki, szerokie ciągi piesze oraz gigantyczne połacie naturalnej zieleni między blokami.

Prawdziwy skarb z czasów PRL. Polacy masowo szukają takich garaży, są warte fortunę
Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Dlaczego ta specyficzna moda powraca z tak ogromną siłą? Współczesne projekty komercyjne nierzadko przypominają ciasne, betonowe studnie, gdzie każdy centymetr kwadratowy gruntu został bezwzględnie skomercjalizowany przez deweloperów. Na ich tle osiedla z epoki PRL jawią się jako prawdziwe oazy życiowej przestrzeni, w których człowiek nie czuje się przytłoczony wszechobecnym betonem. Widać to doskonale w układzie dawnych ciągów komunikacyjnych oraz obiektów użyteczności publicznej, takich jak szkoły, przedszkola czy lokalne pawilony handlowe, które projektowano w oparciu o tak zwaną zasadę samowystarczalności sąsiedzkiej. Ludzie poszukują dzisiaj komfortu, którego brakuje w nowym budownictwie nastawionym wyłącznie na maksymalizację zysku z metra kwadratowego.

Zaczynamy masowo doceniać socmodernistyczne założenia projektowe, ratujemy ocalałe detale architektoniczne, odświeżamy dawne wzornictwo przemysłowe i dostrzegamy potencjał w obiektach, które jeszcze niedawno skazywano na rozbiórkę. Ten kulturowy recykling obejmuje nie tylko same mieszkania, ale całą okalającą je tkankę miejską. Dawne pawilony rzemieślnicze zyskują drugie życie, stając się modnymi kawiarniami, a szare blokowiska stają się pożądanym miejscem dla klasy średniej. Taka wielowarstwowa struktura dawnych miast fascynuje dzisiejszych nabywców, którzy mają już dość monotonii nowoczesnych przedmieść. W tym kontekście całkowicie zrozumiałe staje się to, że poszczególne elementy minionego systemu gospodarczego zyskują z czasem status unikalnych dóbr luksusowych i są chętnie poszukiwane przez sprytnych inwestorów kapitałowych.

Własne cztery ściany dla pojazdu. Deficyt wolnej przestrzeni

Niezależny kawałek zadaszonej przestrzeni staje się w dzisiejszych realiach rynkowych towarem absolutnie deficytowym. Problem parkowania oraz bezpiecznego przechowywania mienia dotyka obecnie każdego większego miasta w kraju. Zapotrzebowanie na tradycyjne, murowane garaże w Polsce rośnie w zawrotnym tempie, wywołując niemałe zdziwienie wśród starszych obserwatorów rynku. Gdzie dokładnie tkwi główne źródło tego masowego zjawiska społecznego?

Nowoczesne apartamentowce oferują zazwyczaj niezwykle wąskie miejsca postojowe w wielostanowiskowych halach podziemnych, które ledwo mieszczą współczesne, szerokie pojazdy typu SUV. Przydzielane do nich komórki lokatorskie bywają mikroskopijne albo deweloperzy w ogóle nie uwzględniają ich w ostatecznych planach budowlanych, aby zaoszczędzić cenną przestrzeń techniczną. Mieszkańcom brakuje wolnego metrażu na bezpieczne przechowywanie drogich rowerów, specjalistycznych narzędzi warsztatowych czy chociażby sezonowego kompletu opon samochodowych. Posiadanie całkowicie osobnego, zamykanego pomieszczenia wydaje się w takiej sytuacji prawdziwym wybawieniem z codziennych opresji logistycznych.

Prawdziwy skarb z czasów PRL. Polacy masowo szukają takich garaży, są warte fortunę
Fot. Pro Creators/CanvaPro

Kluczowe znaczenie przy zakupie ma jednak obecne wyposażenie techniczne konkretnego obiektu, które diametralnie zmienia jego wycenę rynkową. Osoby poszukujące własnych czterech ścian dla swojego pojazdu zwracają ogromną uwagę na dostęp do prądu, chętnie wybierając obiekty posiadające bezpośredni dostęp do stabilnej i wydajnej instalacji elektrycznej. Choć garaże pozbawione własnego licznika wciąż powszechnie występują na rynku, regularnie pojawiają się w ogłoszeniach i bez problemu znajdują nabywców, to jednak w oczach wielu kupujących bywają mniej atrakcyjne w porównaniu z w pełni zelektryfikowanymi odpowiednikami. Nikt nie chce przecież korzystać z podręcznej latarki przy dokonywaniu drobnych napraw czy konserwacji pojazdu. Nawet pojedyncze gniazdko elektryczne otwiera przed właścicielem zupełnie nieznane wcześniej możliwości użytkowe. Na oficjalnych portalach wciąż można znaleźć wiele takich ofert sprzedaży na rynku wtórnym, choć najatrakcyjniejsze boksy bardzo szybko znikają z sieci, a czasami wręcz sprzedają się w obrębie sąsiedzkich układów.

Zobacz też: Nowe świadczenie dla rodzin od 1 września. Nawet 10 tys. zł do wzięcia, takie są warunki

Porażające stawki w dużych miastach. Elektromobilność kosztuje

Jeszcze dekadę temu obskurny blaszak lub zniszczony murowany boks z minionej epoki uchodził za zbędny balast, którego pozbywano się za bezcen. Klasyczne garaże z PRL charakteryzują się jednak niezwykle solidną technologią budowy, przyjmując najczęściej postać długich, rzędowych ciągów wznoszonych z tradycyjnej cegły lub płyt betonowych. Co okazuje się absolutnie najważniejsze z punktu widzenia współczesnego konsumenta, znaczna część tych obiektów posiada doprowadzoną instalację elektryczną, od wspólnego przyłącza, poprzez całkowicie niezależne linie energetyczne z osobnymi umowami z dostawcami, aż po obiekty w ogóle pozbawione dostępu do prądu. Dlaczego nagle zelektryfikowane boksy stały się pilnie poszukiwanym rarytasem, o który inwestorzy toczą regularne wojny cenowe?

Odpowiedzią na to intrygujące pytanie jest dynamicznie rozwijający się rynek obejmujący każdy nowoczesny samochód elektryczny. Podstawowe, tradycyjne gniazdko prądu przemiennego o standardowym napięciu 230 V pozwala na bardzo powolne, ale jednocześnie niezwykle tanie uzupełnianie energii w ogniwach baterii podczas całonocnego postoju pojazdu. Koszt przejechania stu kilometrów po ładowaniu we własnym boksie przy użyciu nocnej taryfy energetycznej bywa nawet kilkukrotnie niższy w porównaniu z korzystaniem z publicznych, szybkich stacji ładowania zlokalizowanych przy autostradach czy w centrach handlowych. Posiadacze aut napędzanych prądem zaczęli więc chętniej inwestować w takie nieruchomości, traktując je jako opłacalną i bardzo wygodną alternatywę w obliczu niedoboru ładowarek pod samym blokiem.

Skutki tego zakupowego szału dla przeciętnych nabywców są wprost opłakane, a stawki wywoławcze dosłownie wystrzeliły w kosmos. Jeszcze kilkanaście lat temu tego rodzaju murowany obiekt w średniej wielkości mieście wojewódzkim kosztował około 25 tysięcy złotych. Obecnie przeciętne stawki transakcyjne bez większego problemu dobijają do poziomu 100 tysięcy złotych za zaledwie kilkanaście metrów kwadratowych betonowej posadzki. W modnych i gęsto zaludnionych dzielnicach Krakowa, Poznania czy Warszawy ceny ofertowe bardzo często przekraczają astronomiczną barierę 117 tysięcy złotych, co wywołuje spore poruszenie wśród analityków. Daje to niespotykaną wcześniej kwotę rzędu kilku tysięcy złotych za jeden metr kwadratowy surowej powierzchni użytkowej. Prawdziwy paradoks tej sytuacji polega jednak na tym, że dotychczasowi właściciele wcale nie spieszą się z pozbywaniem swoich intratnych lokali, licząc na dalsze spektakularne wzrosty wartości.

Źródła: BiznesINFO.pl/Spidersweb.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: