Ceny paliw na stacjach znów pójdą w górę. Nowe prognozy na lipiec ujawniają kwoty
Kierowcy przez chwilę mogli liczyć na niższe ceny przy dystrybutorach, ale sytuacja szybko może się zmienić. Na rynku paliw znów widać presję związaną z cenami ropy, napięciami geopolitycznymi i zmianami po zakończeniu rządowego programu osłonowego. Prognozy wskazują, że w najbliższych dniach ceny benzyny i diesla mogą się zmienić.
Geopolityka i ceny paliw. Kierowcy płacą za napięcia na świecie
Ceny paliw na stacjach nie zależą wyłącznie od decyzji właściciela konkretnej stacji. Na końcową kwotę za litr benzyny, diesla albo LPG wpływa cały łańcuch czynników: cena ropy na światowych giełdach, kurs dolara, podatki, marże rafineryjne, koszty transportu, hurtowe ceny paliw i sytuacja w krajowych rafineriach. Szczególnie ważna jest ropa naftowa, bo to od niej zaczyna się cały proces. Jeśli surowiec drożeje, po pewnym czasie presja przenosi się na rynek hurtowy, a później na stacje. Kierowcy zwykle widzą ten efekt z opóźnieniem, ale przy dużych wahaniach notowań ceny przy dystrybutorach potrafią zmieniać się bardzo szybko.

W ostatnim czasie kluczowe znaczenie ma sytuacja na Bliskim Wschodzie. Analitycy wskazują, że eskalacja konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej ponownie zdominowała światowy rynek ropy. Napięcia między USA i Iranem oraz niepewność dotycząca procesu pokojowego przełożyły się na wzrost obaw o dostawy surowca i bezpieczeństwo transportu morskiego. Widać to było w notowaniach ropy Brent.
Według danych przywoływanych przez Zero.pl cena surowca na giełdzie w Londynie jeszcze w poprzedni piątek nieznacznie przekraczała 72 dolary za baryłkę, w środę chwilowo wzrosła powyżej 80 dolarów i osiągnęła lipcowe maksimum na poziomie 80,59 dolara, a przed weekendem zbliżyła się do 75 dolarów.
Dla kierowców takie wahania oznaczają niepewność. Tankowanie staje się trudniejsze do zaplanowania, zwłaszcza przed wakacyjnymi wyjazdami, gdy zużycie paliwa rośnie. Droższe paliwo uderza nie tylko w osoby prywatne, ale też w firmy transportowe, dostawców, rolników i przedsiębiorców, którzy codziennie korzystają z samochodów.
Skutki mogą być szersze niż sam rachunek na stacji. Jeśli rosną koszty transportu, droższe może stać się przewożenie towarów, a część firm przerzuca dodatkowe koszty na klientów. Paliwo jest więc jednym z tych produktów, którego cena szybko wpływa na domowe budżety i całą gospodarkę.
Koniec programu CPN. Co przestało chronić ceny paliw?
Na ceny paliw w Polsce wpływał w ostatnich miesiącach także rządowy program CPN, czyli "Ceny Paliwa Niżej”. Był to pakiet osłonowy wprowadzony po wzrostach cen ropy i paliw na światowych rynkach. Miał łagodzić skutki drożyzny dla kierowców i ograniczać skalę podwyżek przy dystrybutorach. Program obejmował przede wszystkim obniżone stawki podatkowe i możliwość regulowania maksymalnych cen paliw na stacjach.
W ramach pakietu VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty stanowiące samoistne paliwa został obniżony z 23 proc. do 8 proc., a akcyza została zmniejszona o 29 gr w przypadku benzyny i 28 gr w przypadku oleju napędowego. Z niższym VAT-em powiązano możliwość ustalania maksymalnych cen paliw na stacjach. Dla budżetu oznaczało to jednak duży koszt, bo niższy VAT i niższa akcyza zmniejszały wpływy z podatków.
Program zakończył się 30 czerwca 2026 r. Wraz z jego wygaszeniem stawka VAT na paliwa wróciła z 8 do 23 proc., a właściciele stacji ponownie mogą samodzielnie ustalać ceny. Polsat News informował, że już pierwszego dnia po zakończeniu programu na jednej ze sprawdzonych stacji litr benzyny 95 i oleju napędowego zdrożał z dnia na dzień o 83 gr.

Program CPN zakończył się 30 czerwca, a wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy. Według szacunku resortu finansów koszt programu wyniósł około 4,7 mld zł. Zakończenie programu oznacza, że ceny paliw są dziś bardziej wystawione na rynkową presję. Jeśli ropa drożeje, hurt idzie w górę, a rafinerie podnoszą ceny, kierowcy szybciej widzą efekt przy dystrybutorach. Państwo nie amortyzuje już podwyżek w taki sposób jak podczas obowiązywania CPN.
Zobacz też: Bank sprawdzi, komu wysyłasz pieniądze. Nadchodzi ważna zmiana dla milionów klientów
Prognozy e-petrol. Tyle może kosztować benzyna, diesel i LPG
Mijający tydzień przyniósł kierowcom chwilową ulgę. Jak podaje Zero.pl za analitykami e-petrol, ceny detaliczne paliw spadły: benzyna 95 potaniała o 1 gr do średnio 6,78 zł za litr, diesel o 5 gr do 6,93 zł, a autogaz o 9 gr do 3,20 zł za litr. W przypadku LPG był to efekt wcześniejszych spadków cen w hurcie. Ta poprawa może być jednak krótkotrwała, gdyż sytuacja na rynku hurtowym jest mniej korzystna.
W ubiegłym tygodniu wzrosły ceny wszystkich podstawowych paliw w hurcie. Najmocniej podrożał olej napędowy, z 5514 do 5770 zł za metr sześcienny. Olej opałowy wzrósł z 4245 do 4493 zł za metr sześcienny, benzyna 98 z 6175 do 6362 zł, a benzyna 95 z 5422 do 5500 zł za metr sześcienny.
Analitycy e-petrol przewidują, że w tygodniu 13-19 lipca ceny detaliczne mogą pójść w górę. Benzyna Pb95 ma kosztować od 6,78 do 6,92 zł za litr. Oznacza to, że na części stacji kierowcy mogą jeszcze zobaczyć ceny zbliżone do obecnych, ale na innych podwyżki będą już wyraźniejsze. Droższy ma być także olej napędowy. Prognozowany przedział dla diesla wynosi 6,94-7,09 zł za litr. To szczególnie ważne dla firm transportowych, kurierów, rolników i kierowców pokonujących długie trasy, bo diesel jest paliwem mocno powiązanym z kosztami przewozu towarów.
Najstabilniej ma zachowywać się LPG. Według prognozy e-petrol autogaz powinien kosztować od 3,16 do 3,23 zł za litr. To oznacza, że kierowcy korzystający z instalacji gazowych mogą odczuć mniejszą presję niż właściciele samochodów na benzynę lub olej napędowy. Analitycy zaznaczają, że mimo napiętej sytuacji międzynarodowej nie powinno dojść do radykalnego przeniesienia zmian na rynek detaliczny. Nie zmienia to jednak faktu, że kierowcy powinni przygotować się na wyższe rachunki przy dystrybutorach, zwłaszcza jeśli planują dłuższe wakacyjne trasy.
W praktyce oznacza to, że koszt urlopowego wyjazdu samochodem może wzrosnąć. Przy pełnym baku różnica kilku albo kilkunastu groszy na litrze nie zawsze wydaje się duża, ale przy trasie liczonej w setkach kilometrów i kilku tankowaniach staje się odczuwalna. Dla wielu kierowców najbliższe dni będą więc kolejnym sprawdzianem domowego budżetu.