Ceny tego paliwa wystrzeliły. Czy wojna na Bliskim wschodzie wpłynie na zapasy w Polsce? Donald Tusk przyznał wprost
Napięcie na Bliskim Wschodzie osiągnęło punkt wrzenia, wysyłając falę wstrząsową przez globalne rynki. Chociaż Donald Tusk próbuje studzić nastroje, wyświetlacze na stacjach mogą wkrótce pokazać drastyczne wartości. Prawdziwa i kosztowna gra o nasze portfele właśnie nabiera tempa, cena diesla w hurcie znacząco wzrosła.
- USA i Izrael zaatakowały Iran
- Cieśnina Ormuz została zablokowana
- Tak zmieniła się cena diesla w hurcie
USA i Izrael zaatakowały Iran
Od wielu dekad relacje na linii Waszyngton-Teheran przypominają stąpanie po zaminowanym terenie, gdzie nawet najdrobniejszy błąd dyplomatyczny może wywołać gospodarczą katastrofę na niespotykaną skalę. Współczesna wojna USA z państwem ajatollahów to niezwykle skomplikowana szachownica interesów geopolitycznych, w której główną stawką jest bezpieczeństwo energetyczne całego zglobalizowanego świata. Niedawny, zsynchronizowany atak wojsk amerykańskich oraz izraelskich na wybrane cele militarne w Iranie to eskalacja trwającego od dawna kryzysu politycznego. Jak zgodnie wskazuje wielu analityków, uderzenie to było bezpośrednią, siłową odpowiedzią na rosnące w zastraszającym tempie zagrożenie nuklearne ze strony reżimu oraz otwarte finansowanie radykalnych bojówek w regionie.

Rynkowa reakcja łańcuchowa zadziałała błyskawicznie, nie dając globalnym inwestorom czasu na głębszy oddech czy chłodną kalkulację. Wymiana ognia objęła bowiem terytoria bezpośrednio wpływające na kluczowe dla Europy szlaki handlowe. Z perspektywy giełdowych graczy każda rakieta odpalona w tym niestabilnym rejonie to automatyczny skok tak zwanej premii za ryzyko w kontraktach terminowych na kluczowe surowce. Rzeczywistość bardzo szybko i boleśnie zweryfikowała złudzenia dotyczące pasywnej postawy Teheranu. Inwestorzy na całym świecie w panice zaczęli przygotowywać się na czarny scenariusz, windując koszty frachtu oraz ubezpieczeń ładunków do nienotowanych wcześniej poziomów.
Cieśnina Ormuz została zablokowana
Odpowiedź nadeszła ze strony, która dla gospodarki całego globu jest zdecydowanie najbardziej bolesna i najtrudniejsza do ominięcia w krótkim terminie. W obliczu rosnącego napięcia i płynących ze strony irańskiej ostrzeżeń, wielu przewoźników zdecydowało się na wstrzymanie lub drastyczne ograniczenie ruchu, a cieśnina Ormuz została niemal całkowicie zablokowana. Iran zagroził, że każdy statek, który spróbuje ją przepłynąć, stanie się celem ataku.
To właśnie przez ten stosunkowo wąski przesmyk morski przepływa każdego dnia blisko jedna piąta światowego zużycia ropy naftowej, zasilając rafinerie na kilku kontynentach. Całkowity paraliż tego strategicznego szlaku logistycznego wywołał na parkietach prawdziwą panikę, a ropa naftowa typu Brent błyskawicznie zyskała kilkanaście procent w zaledwie parę dynamicznych sesji. Sytuację tę potwierdzają liczne doniesienia agencji informacyjnych oraz bieżące analizy rynkowe.

Rynkowa destabilizacja to nieunikniona konsekwencja nagłego odcięcia dostaw z surowcowo bogatego basenu Zatoki Perskiej. Twarda blokada natychmiast uderzyła w koszty morskiego frachtu i wywindowała stawki ubezpieczeń ogromnych tankowców do wręcz absurdalnych wartości. Z globalnego rynku nagle, z dnia na dzień, znika kilka milionów baryłek surowca, to klasyczny szok podażowy, przed którym od miesięcy ostrzegali makroekonomiści. Rezerwy strategiczne uwalniane przez największe mocarstwa i uspokajające interwencje Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) łagodzą ten kryzys tylko przez chwilę. Przedłużający się konflikt zbrojny w tym rejonie świata oznacza dla Europy oraz samej Polski gwarantowany powrót do drastycznie rosnących kosztów logistyki.
Zobacz też: Atak na Iran zabujał rynkami. Nagły zwrot kursu dolara, sufit przebity
Tak zmieniła się cena diesla w hurcie
Na naszym krajowym podwórku sytuacja staje się równie nerwowa, choć jest celowo tonowana przez oficjalne komunikaty płynące z rządu. Premier Donald Tusk w swoich ostatnich wystąpieniach publicznych uspokaja obywateli, sugerując, że państwowe giganty paliwowe mogą elastycznie zarządzać swoimi marżami detalicznymi. Ten mechanizm buforowy miałby w teorii skutecznie zamortyzować zewnętrzny wstrząs i ochronić portfele konsumentów przed drastycznym skokiem cen na pylonach.
Cała struktura dostaw jest w tej chwili całkowicie bezpieczna i nie ma mowy o żadnych nawet najmniejszych zakłóceniach. Poziom wypełnienia systemu, tam, gdzie gromadzimy paliwa, wynosi ponad 73 procent i to jest więcej niż normalnie. To są 3 miliony metrów sześciennych ropy naftowej z tendencją rosnącą, nie malejącą – podkreślił premier.
Choć brzmi to krzepiąco, hurtowe cenniki rodzimych rafinerii bezlitośnie weryfikują te optymistyczne wizje. Rynek surowców nigdy nie wybacza błędów w kalkulacjach.
Z zestawień pochodzących z danych Orlenu wynika, że na początku marca cena diesla wystrzeliła do poziomu 5,68 zł za litr w hurcie. Warto podkreślić, że jeszcze ostatniego dnia lutego kwota ta wynosiła 4,81 zł. To pułapy, których polscy przedsiębiorcy transportowi nie widzieli od pierwszego kwartału 2023 roku. Skok o ponad 40 groszy na litrze w tak krótkim czasie to nokautujący cios dla branży przewozowej. Jak podaje portal Money.pl, tak gwałtownego wzrostu cen nie odnotowano od dłuższego czasu.
Olej napędowy zasilający floty ciężarówek to fundamentalny krwiobieg całej nowoczesnej gospodarki. Kiedy gwałtownie rosną koszty transportu towarów, na półkach drożeje niemal wszystko, od pieczywa, przez chemię gospodarczą, aż po usługi kurierskie. Polityczne deklaracje o trzymaniu ręki na pulsie zderzają się z twardą, giełdową rzeczywistością. Jeżeli wojna na Bliskim Wschodzie utrzyma obecne tempo, powracająca inflacja zmusi nas do bardzo trudnej rewizji domowych wydatków.