Stan wyjątkowy u sąsiada Polski. Premier kraju obwinia Zełenskiego
Sytuacja energetyczna u naszych południowych sąsiadów stała się krytyczna niemal z dnia na dzień. Rząd Słowacji podjął drastyczną decyzję o ogłoszeniu stanu wyjątkowego, co bezpośrednio wiąże się z paraliżem dostaw surowca, od którego uzależniona jest tamtejsza gospodarka. Choć strategiczne rezerwy zostały uruchomione, eksperci zastanawiają się, czy to wystarczy, by uniknąć paliwowego szoku w regionie.
- Problemy sąsiada Polski - nie tylko brak paliwa na stacjach
- Premier Słowacji obwinia prezydenta Zełenskiego
- Walka o działanie jedynej rafinerii w kraju
Problemy sąsiada Polski - nie tylko brak paliwa na stacjach
Słowacja, podobnie jak Węgry, od lat znajduje się w specyficznym położeniu na mapie energetycznej Europy. Mimo zaostrzania unijnych sankcji wobec Rosji, oba te kraje korzystały z wyłączeń, które pozwalały im na kontynuowanie importu rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń”. Ten rurociąg (system magistrali przesyłowych łączący Rosję z Europą Środkową) stanowił krwiobieg dla bratysławskiej rafinerii Slovnaft.

Uzależnienie od tej konkretnej infrastruktury było wyborem ekonomicznym, ale w obliczu trwającego konfliktu za wschodnią granicą, stało się potężnym ryzykiem geopolitycznym. Kiedy pod koniec stycznia doszło do wstrzymania tłoczenia surowca, słowacki sektor energetyczny stanął przed największym wyzwaniem od dziesięcioleci.
Problem nie ogranicza się wyłącznie do braku paliw na stacjach. Rafineria Slovnaft, należąca do węgierskiego giganta MOL, jest kluczowym dostawcą produktów naftowych nie tylko na rynek słowacki, ale również do Czech i Austrii. Nagłe odcięcie dostaw rurociągiem „Przyjaźń” wymusza natychmiastowe poszukiwanie alternatyw, które do tej pory traktowano jedynie jako plany awaryjne. Sytuacja ta rzuca nowe światło na bezpieczeństwo energetyczne całego Wyszehradu, pokazując, jak kruche są fundamenty oparte na surowcach z kierunku wschodniego.
Premier Słowacji obwinia prezydenta Zełenskiego
Bezpośrednią przyczyną obecnego kryzysu jest rosyjski atak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy, który miał miejsce 27 stycznia 2026 roku. W wyniku ostrzału uszkodzony został odcinek rurociągu w rejonie miejscowości Brody na zachodzie Ukrainy, co całkowicie sparaliżowało tranzyt.
Słowacki premier w ostrych słowach skomentował to zdarzenie, obwiniając prezydenta Ukrainy za zaistniałą sytuację, co dodatkowo zaostrza napięcia na linii Bratysława-Kijów. Brak możliwości naprawy w warunkach wojennych sprawił, że Słowacja musiała sięgnąć po środki ostateczne, by zapobiec wstrzymaniu produkcji w jedynej rafinerii w kraju.

W środę słowacki rząd oficjalnie ogłosił stan wyjątkowy w sektorze naftowym, co otworzyło drogę do uruchomienia państwowych zapasów strategicznych. Podjęto decyzję o przekazaniu rafinerii Slovnaft do 250 tysięcy ton ropy naftowej. Ta operacja ma na celu utrzymanie ciągłości pracy zakładu w Bratysławie w czasie, gdy koncern MOL będzie próbował przestawić logistykę na zupełnie inne tory.
To wyścig z czasem, ponieważ zapasy te – choć imponujące – nie są niewyczerpalne. Rządowe wsparcie ma zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju jedynie w krótkim terminie, dając firmie czas na dostosowanie procesów technologicznych do surowców o innych parametrach niż ciężka ropa rosyjska.
Walka o działanie jedynej rafinerii w kraju
Mimo dramatycznych komunikatów, Słowacja posiada realny plan wyjścia z impasu, choć wiąże się on z wyższymi kosztami transportu. Rozwiązaniem ma być rurociąg Adria, który łączy słowacką infrastrukturę z chorwackim portem Omiszalj na wyspie Krk. To właśnie tędy ma teraz popłynąć ropa, która zastąpi surowiec z Rosji. Przedstawiciele Slovnaftu poinformowali, że zakontraktowana ropa jest już w drodze – w stronę Chorwacji płynie obecnie siedem tankowców wypełnionych surowcem pochodzącym z innych kierunków niż rosyjski. Przejście na model Supply as a Service w logistyce naftowej wymaga jednak czasu i precyzyjnej koordynacji, aby uniknąć przestojów w instalacjach rafineryjnych.
Czasu nie ma jednak zbyt wiele. Szacuje się, że uwolnione rezerwy strategiczne wystarczą na funkcjonowanie rafinerii przez zaledwie miesiąc. W tym oknie czasowym Slovnaft musi nie tylko odebrać surowiec z rurociągu Adria, ale także sprawdzić, jak jego skomplikowane systemy poradzą sobie z przerobem innej mieszanki ropy. Dla gospodarki Słowacji i Węgier, które dotąd broniły się przed pełną dywersyfikacją, jest to bolesna lekcja realizmu politycznego. Skuteczne uruchomienie dostaw z Chorwacji może jednak stać się punktem zwrotnym, który ostatecznie odetnie ten region od energetycznego szantażu ze strony Kremla, choć cena paliw na lokalnych rynkach prawdopodobnie odczuje ten logistyczny przeskok.