Turyści w Tatrach doznają szoku. Uwielbiane schronisko wprowadziło surowe zmiany w płatnościach
Jedno z najpopularniejszych schronisk w polskich górach zdecydowało się na drastyczne uszczelnienie systemu płatności, wywołując prawdziwą burzę wśród turystów. Nowe zasady rezerwacji w obiekcie stawiają miłośników górskich wędrówek pod ścianą, wymagając pełnej wpłaty z góry i niemal całkowicie eliminując możliwość bezkosztowej rezygnacji.
- Górski rynek noclegowy pod presją popularności
- Restrykcyjne zasady dla turystów. Schronisko dopięło swego
- Turyści otwarcie krytykują nowe zasady w popularnym obiekcie
Górski rynek noclegowy pod presją popularności
Hala Gąsienicowa od lat stanowi jeden z najważniejszych węzłów turystycznych w Tatrach Wysokich, a schronisko „Murowaniec” jest naturalnym celem zarówno dla taterników, jak i niedzielnych spacerowiczów. Popularność tego miejsca sprawia, że kalendarz rezerwacji na nadchodzący sezon wypełnia się w ekspresowym tempie. W górach czas płynie inaczej, ale w biznesie turystycznym zasady stają się coraz twardsze.
Obiekty noclegowe w wysokich partiach Tatr borykają się z ogromnym popytem, który często prowadzi do patologicznych zachowań, takich jak masowe rezerwowanie terminów „na zapas” i odwoływanie ich w ostatniej chwili, gdy prognoza pogody nie spełnia oczekiwań. Takie praktyki generują wymierne straty dla zarządców, którzy nie są w stanie w krótkim czasie zapełnić zwolnionych łóżek.
Warto pamiętać, że specyfika obiektów PTTK (Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego) różni się od standardowych hoteli – tutaj logistyka dostaw i utrzymanie personelu w trudnych warunkach terenowych podnoszą koszty stałe.

Czy w miejscu, gdzie pogoda potrafi zmienić się w kwadrans, a zagrożenie lawinowe czy gwałtowna burza mogą uniemożliwić dotarcie na miejsce, tak sztywne zasady są sprawiedliwe? Dyskusja nad nowym regulaminem, która wybuchła w mediach społecznościowych, pokazuje, że emocje wokół pieniędzy w górach są równie wysokie, co same szczyty.
Restrykcyjne zasady dla turystów. Schronisko dopięło swego
Szczegóły nowej polityki finansowej „Murowańca”, które weszły w życie w lutym 2026 roku, są bezlitosne dla osób niepewnych swoich planów. Każdy turysta, który zdecyduje się na założenie rezerwacji, musi od razu pokryć 100 procent wymaganej kwoty za cały planowany pobyt. To znacząca zmiana względem tradycyjnych zadatków (częściowa wpłata na poczet usługi, która w przypadku niewykonania umowy z winy klienta zazwyczaj przepada), do których przyzwyczajony był rynek.
Tutaj nie ma miejsca na kompromis – brak pełnej wpłaty oznacza brak rezerwacji. Co więcej, zgodnie z nowymi wytycznymi, wpłacona kwota w zasadzie nie podlega zwrotowi, jeśli gość zdecyduje się zrezygnować z noclegu. Tak rygorystyczne podejście do płatności z góry kojarzy się raczej z ofertami typu „non-refundable” w luksusowych kurortach, a nie ze schroniskiem, które w nazwie ma popularyzację turystyki i krajoznawstwa.
Regulamin przewiduje tylko jeden, bardzo wąski wentyl bezpieczeństwa. Zwrot środków jest możliwy jedynie w przypadku pisemnego anulowania pobytu na co najmniej 21 dni przed planowanym terminem przyjazdu. Jednak nawet wtedy turyści nie odzyskają całości – schronisko zwróci jedynie 70 procent wpłaconej kwoty, zatrzymując pozostałe 30 procent jako swego rodzaju opłatę manipulacyjną.
Jeśli ktoś zachoruje na dwa tygodnie przed wyjazdem lub sytuacja rodzinna zmusi go do zmiany planów, traci wszystko. Skrócenie pobytu w trakcie jego trwania również nie uprawnia do zwrotu kosztów za niewykorzystane noclegi. To oznacza, że jeśli pogoda załamie się po pierwszej dobie, a turysta ze względów bezpieczeństwa zdecyduje się zejść w doliny, zapłacone pieniądze zostają w kasie schroniska.
Turyści otwarcie krytykują nowe zasady w popularnym obiekcie
Reakcja środowiska turystycznego była natychmiastowa i niezwykle ostra. Na facebookowej grupie „Aktualne Warunki w Tatrach”, zrzeszającej setki tysięcy miłośników gór, internauci nie zostawili na zarządcach suchej nitki. Wiele osób podkreśla, że góry to nie przewidywalne biuro, a narzucanie tak długiego, trzytygodniowego terminu na rezygnację z zachowaniem choćby części środków, jest w tatrzańskich realiach czystą abstrakcją.
Schroniska w Tatrach a zwłaszcza Murowaniec , już dawno przestały być schroniskami. Akurat to niby schronisko łatwo omijać bo to tylko oszczędność 1,5 godziny od Kuźnic więc tak naprawdę żadna oszczędność czasu w perspektywie całodniowego wypadu, niech sami zostaną z sobą i trochę zejdą na ziemię
Świetnie,a potem ,lawiny,zawieje, gołoledź, ale ty weź człowieku odpuść,jak rok wcześniej se nocleg oplacileś (pisownia oryginalna) - grzmią internauci.
Zmiany w regulaminie postrzegane są jako uderzenie w mniej zamożnych turystów, dla których konieczność zamrożenia kilkuset, a czasem kilku tysięcy złotych bez gwarancji odzyskania ich w razie wypadku losowego, jest barierą zaporową. Zarządca „Murowańca” argumentuje jednak, że wprowadzone zmiany mają na celu ukrócenie procederu blokowania miejsc przez osoby, które ostatecznie się nie pojawiają.