biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Wróciła kontrowersyjna atrakcja dla turystów w Trójmieście. Kosztuje tyle co prom do Szwecji
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 09.05.2026 12:13

Wróciła kontrowersyjna atrakcja dla turystów w Trójmieście. Kosztuje tyle co prom do Szwecji

Wróciła kontrowersyjna atrakcja dla turystów w Trójmieście.  Kosztuje tyle co prom do Szwecji
Fot. Ron Dahlquist/Design Pics RM/East News

Majówka tradycyjnie otwiera sezon na morskie wycieczki wzdłuż wybrzeża, ale tegoroczny powrót białej floty na trasę Gdańsk-Hel wywołał wśród turystów spore poruszenie. Choć rejs po Zatoce Puckiej to dla wielu punkt obowiązkowy, rzut oka na cennik może skutecznie ostudzić zapał, zwłaszcza w przypadku rodzinnych wypraw w stronę malowniczego cypla.

Bałtycka klasyka w luksusowej cenie

Po zimowej przerwie na wody Zatoki Gdańskiej powróciły jednostki Żeglugi Gdańskiej, symbolizując początek sezonu turystycznego w Trójmieście. Niestety, wraz z powrotem statków powrócił również temat systematycznych podwyżek, które sprawiają, że rejsy z Gdańska na Hel stają się atrakcją niemal ekskluzywną.

Podobnie jak w minionych latach, operator zdecydował się na rewizję cennika, co w praktyce oznacza, że za przyjemność pokonania fal w jedną stronę na trasie łączącej Gdańsk z Helem turysta musi obecnie zapłacić 120 złotych. W przypadku zdecydowania się na bilet w obie strony, kwota ta wzrasta do 180 złotych za osobę dorosłą.

Dynamika tych wzrostów jest zauważalna - bilet normalny w jedną stronę zdrożał o 15 złotych, natomiast wariant powrotny o 10 złotych w porównaniu do ubiegłego roku.

Wróciła kontrowersyjna atrakcja dla turystów w Trójmieście.  Kosztuje tyle co prom do Szwecji
Fot. Zofia i Marek Bazak/East News

Taka polityka cenowa uderza przede wszystkim w budżety domowe osób podróżujących z dziećmi. Choć dostępne są bilety ulgowe, ich cena również nie należy do najniższych – podróż w jedną stronę to koszt 90 złotych, a rejs powrotny wymaga wydatkowania 150 złotych. Gdyby zatem statystyczna, trzyosobowa rodzina składająca się z dwojga dorosłych i jednego dziecka chciała spędzić dzień na Helu, płynąc statkiem z Gdańska, musiałaby przygotować się na wydatek rzędu 510 złotych za same bilety.

Do tego dochodzą koszty posiłków czy dodatkowych atrakcji na miejscu, co sprawia, że jednodniowy wypad staje się obciążeniem finansowym porównywalnym z krótkim urlopem. Podobne relacje cenowe dotyczą innych popularnych połączeń, takich jak trasa Gdańsk-Sopot czy Gdynia-Hel, gdzie za bilet normalny w jedną stronę zapłacimy 105 złotych, a za rejs w obie strony 160 złotych.

W województwie zachodniopomorskim jest taniej

Patrząc na cenniki morskich podróży w Polsce, trudno nie odnieść wrażenia, że turyści wypoczywający w województwie zachodniopomorskim znajdują się w znacznie lepszym położeniu finansowym. Rejsy tramwajem wodnym ze Szczecina do Świnoujścia czy Stepnicy są oferowane w cenach, które dla bywalców Trójmiasta mogą brzmieć jak odległe wspomnienie.

Różnicę stanowi system dotowania połączeń przez lokalny samorząd, który traktuje transport wodny nie tylko jako atrakcję, ale jako element infrastruktury publicznej. Dzięki takiemu wsparciu bilet normalny na trasie ze Szczecina do Stepnicy w jedną stronę kosztuje zaledwie 45 złotych, a bilet w obie strony zamyka się w kwocie 65 złotych.

Wróciła kontrowersyjna atrakcja dla turystów w Trójmieście.  Kosztuje tyle co prom do Szwecji
Fot. Zofia i Marek Bazak/East News - zdjęcie poglądowe

Jeszcze korzystniej prezentują się tamtejsze pakiety dla rodzin, które są zupełnie nieobecne w ofercie gdańskiego armatora. W Zachodniopomorskiem rodzina w konfiguracji dwóch dorosłych i jedno dziecko może odbyć rejs w obie strony za 150 złotych, co stanowi zaledwie ułamek kwoty, jaką trzeba zapłacić na Pomorzu Gdańskim. W przypadku większych rodzin (2+2) koszt ten wzrasta jedynie do 180 złotych za podróż powrotną.

Zobacz też: Długi weekend w połowie maja. Ceny niższe niż w majówkę, coraz więcej Polaków przekłada odpoczynek

Szwedzki kierunek wygrywa opłacalnością z polskim wybrzeżem

Największe zdziwienie budzi jednak zestawienie kosztów krótkiego rejsu po Zatoce Gdańskiej z cenami biletów na promy dalekomorskie kursujące do Szwecji. Obecna sytuacja doprowadziła do ekonomicznego absurdu, w którym podróż na Hel kosztuje niemal tyle samo, co wyprawa do Karlskrony czy Trelleborga.

Biorąc pod uwagę dystans, standard podróży oraz czas spędzony na pokładzie, oferta międzynarodowych przewoźników wydaje się być znacznie bardziej konkurencyjna. Dla przykładu, bilet w jedną stronę na prom linii Stena Line wypływający z Gdyni do Karlskrony można nabyć już za 139 złotych, a bilet powrotny na kolejny dzień to wydatek około 170 złotych. To oznacza, że za kwotę niemal identyczną jak za rejs na Hel, pasażer otrzymuje pełnowymiarową podróż morską do innego kraju.

Jeszcze korzystniej wypadają połączenia realizowane przez TT-Line na trasie ze Świnoujścia do szwedzkiego Trelleborga. W określonych terminach bilet w jedną stronę można tam kupić za 109 złotych i 50 groszy, a podróż powrotna kosztuje dokładnie tyle samo. W tej cenie pasażer ma do dyspozycji infrastrukturę wielkiego promu, restauracje, sklepy i znacznie wyższy komfort niż na jednostkach białej floty.

Oczywiście rejs na Hel ma inny charakter i jest traktowany jako szybka wycieczka krajoznawcza, ale dla świadomego ekonomicznie turysty różnica w relacji ceny do jakości staje się coraz trudniejsza do zaakceptowania.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: