Prawie 2 mln zł kary dla Inei. UOKiK zakwestionował opłaty za rezygnację i doliczany antywirus
Prezes UOKiK nałożył na wielkopolskiego operatora Inea blisko 2 mln zł kary za zawyżone opłaty przy wcześniejszym rozwiązywaniu umów oraz aktywowanie płatnej usługi Inea Safe bez wyraźnej zgody klientów. Jak poinformował urząd w środę, chodzi dokładnie o 1 882 000 zł. Spółka ma też zwrócić konsumentom nienależnie pobrane opłaty i ponownie rozpatrzyć reklamacje dotyczące antywirusa.
Urząd uznał, że operator wywierał na klientów presję ekonomiczną i pobierał pieniądze za świadczenia, których nikt nie zamawiał. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna, więc firma może się od niej odwołać do sądu. Jeśli jednak się utrzyma, po zwroty będą mogli zgłosić się także ci, którzy dawno przestali być klientami Inei.
Rabaty, które zamieniały się w karę
Pierwszy z zarzutów dotyczy kontraktów zawieranych na określony czas. Inea kusiła klientów sporymi zniżkami na pakiety telewizyjne i internetowe. Schody zaczynały się przy rozwiązywaniu umowy, na przykład po przeprowadzce, kiedy okazywało się, że klienta czekają dodatkowe koszty. W takim momencie operator naliczał opłatę wyrównawczą, będącą w praktyce zwrotem wszystkich udzielonych wcześniej rabatów. Kłopot w tym, że jej wysokość potrafiła przewyższać to, co klientowi zostało do zapłaty w abonamentach do końca kontraktu. Efekt bywał paradoksalny. Taniej było dalej płacić za usługę, z której nie dało się już korzystać, niż w ogóle z niej zrezygnować.
Skalę problemu pokazuje jedna ze skarg skierowanych do UOKiK.
Po skontaktowaniu się telefonicznie z Inea otrzymałem szokującą informację, że kary za przedwczesne rozwiązanie umowy sięgną wartości 8006,95 zł! Wysokość opłat pozostałych przez cały okres trwania umowy to ok. 2340 zł – pisał jeden z klientów.
Jak zauważa urząd, rabaty były wyższe niż abonament, promocje miały charakter permanentny, a cennik standardowy służył głównie do wyliczania wysokich roszczeń przy wcześniejszym rozwiązaniu umowy.
Płatny antywirus włączany bez zgody
Druga praktyka, którą zakwestionował urząd, dotyczyła antywirusa o nazwie Inea Safe. Pakiet ten trafiał do umowy już przy jej podpisywaniu. Przez pierwszy miesiąc odbiorca płacił za niego symboliczny grosz, ale od kolejnego rachunek rósł do 9,90 zł miesięcznie. Zdaniem UOKiK operator inkasował te pieniądze, choć konsument nie wyrażał na to wyraźnej zgody, a wielu klientów orientowało się w sprawie dopiero, gdy zobaczyło pierwszą fakturę.
Bywało nawet tak, że usługę włączano, mimo że klient wprost się na to nie zgadzał. Konsultanci tłumaczyli wtedy, że to tylko wersja „na próbę” i że można z niej zrezygnować, ale nie od razu, lecz dopiero po siedmiu dniach od podpisania umowy.
Prezes UOKiK nie miał wątpliwości co do oceny tej praktyki.
Niedopuszczalna jest praktyka, w której handlowcy i konsultanci telekomunikacyjni bez wyraźnej zgody konsumenta dopisują do umów dodatkowe, płatne usługi. Nie wystarczy tłumaczenie, że jest to obligatoryjny element oferty lub początkowo darmowy bonus na próbę – podkreślił Tomasz Chróstny.
Zwroty dla klientów i droga odwoławcza
Kara to nie wszystko. Operator będzie musiał również zwrócić pobrane bezprawnie kwoty osobom, które na jego praktykach straciły. O należnych pieniądzach firma ma powiadomić uprawnionych bezpośrednio, czyli mailem, telefonicznie albo listownie, a informację o decyzji zamieścić na własnej stronie i w mediach społecznościowych. Trudniejsza sytuacja dotyczy byłych abonentów, których danych kontaktowych operator już nie posiada. Oni po swoje środki będą mogli sięgnąć dopiero wtedy, gdy na stronie inea.pl pojawią się urzędowe komunikaty w tej sprawie.
Kara dla Inei ma szerszy wymiar. Od listopada 2024 roku obowiązują w Polsce przepisy prawa komunikacji elektronicznej, które jasno ograniczają wysokość rekompensaty należnej operatorowi przy wcześniejszym zakończeniu umowy. Nie może ona być wyższa niż wartość abonamentów, jakie klient zapłaciłby do końca kontraktu. To właśnie ten mechanizm miał ukrócić opisywane wyżej nadużycia.
Rozstrzygnięcie prezesa UOKiK nie jest jeszcze prawomocne, a Inei przysługuje prawo odwołania się do sądu.
