Firma upada, a ty czekasz na pensję? Możesz odzyskać tysiące złotych
Brak wypłaty nie oznacza, że pieniądze za wykonaną pracę przepadły. Państwowy fundusz może pokryć zaległe wynagrodzenie nawet za trzy miesiące, także osobom zatrudnionym w małych firmach. Wyjaśniamy, kiedy można otrzymać wypłatę i co zrobić, żeby odzyskać pieniądze.
Pod koniec października zamknięto pabianicką fabrykę oświetlenia samochodowego, która działała od ponad stu lat. Pracę straciły 474 osoby, a część załogi nadal czeka na zaległe wynagrodzenia. Jeden z pracowników mówił w Radiu Łódź, że wypłat nie było od lipca.
Za takimi historiami kryje się proste pytanie: z czego zapłacić ratę kredytu i rachunki, kiedy pensja nie wpływa na konto? Ten problem może dotknąć osobę zatrudnioną w fabryce, niewielkiej firmie usługowej, sklepie, warsztacie czy restauracji. O prawie do pomocy nie decyduje jednak wielkość firmy, ale sytuacja prawna pracodawcy i rodzaj niewypłaconych świadczeń.
Pensja nie przyszła. Nie czekaj na upadłość firmy
Jeżeli minął ustalony dzień wypłaty, warto jak najszybciej upomnieć się o swoje pieniądze. Najlepiej zrobić to na piśmie lub e-mailem. W wiadomości należy wskazać, za jaki miesiąc brakuje wynagrodzenia, jakiej kwoty dotyczy sprawa i poprosić o podanie terminu zapłaty. Przy sporze o przepracowane godziny warto zachować grafiki oraz ewidencję czasu pracy. Te dokumenty pokażą, ile firma jest winna.
Trzeba też zabezpieczyć swoją umowę, paski płacowe i historię rachunku, a całą korespondencję zachować na wypadek, gdy kolejna obietnica wypłaty „w przyszłym tygodniu” znowu pozostanie bez pokrycia.
Historia warszawskiej restauracji Oma pokazuje, jak kilka dni opóźnienia może zamienić się w miesiące bez pensji. Jedna z byłych pracownic nadal przychodziła do pracy, wierząc, że pomaga ratować firmę, choć zamiast wynagrodzenia dostawała ciągłe obietnice zapłaty.
Jednak bierne czekanie tylko zwiększa dług, a wraz z pogarszającą się sytuacją firmy maleje szansa na odzyskanie zaległych pieniędzy. Dlatego po kolejnej niespełnionej obietnicy trzeba działać.
Skargę na brak wypłaty można złożyć do Państwowej Inspekcji Pracy. Inspektor może wtedy nakazać firmie wypłatę wynagrodzenia. Można też wystąpić do sądu pracy o zaległą pensję wraz z odsetkami. Roszczenie przedawnia się zasadniczo po trzech latach od dnia, w którym pieniądze powinny zostać wypłacone.
Takie działania często przynoszą efekty. Według danych PIP dzięki działaniom urzędu w 2025 roku 48,5 tys. pracowników odzyskało zaległe wynagrodzenia i inne należności o łącznej wartości 158,4 mln zł. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy na koncie firmy po prostu nie ma pieniędzy. W takiej sytuacji z pomocą może przyjść Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

FGŚP pomaga także pracownikom małych firm
Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych jest państwowym funduszem finansowanym między innymi ze składek opłacanych przez firmy i wypłaca określone świadczenia za niewypłacalnego pracodawcę.
Nie jest to rozwiązanie przeznaczone wyłącznie dla załóg dużych zakładów czy fabryk. Ochrona obejmuje także osoby zatrudnione w niewielkich przedsiębiorstwach, a kilkuosobowy zespół nie oznacza utraty prawa do wsparcia. To ważne, ponieważ mikrofirmy zatrudniają w Polsce około 4,4 mln osób, czyli ponad 42 proc. wszystkich pracujących w sektorze przedsiębiorstw.
Przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą i zatrudniający choćby jedną osobę, co do zasady, również opłaca składkę na FGŚP. Pracownik małego sklepu, warsztatu czy restauracji może więc skorzystać z funduszu. O prawie do wypłaty decyduje sytuacja pracodawcy i rodzaj zaległości, a nie liczba osób w firmie. Warunkiem wypłaty jest niewypłacalność pracodawcy w rozumieniu ustawy, np. upadłość ogłoszona przez sąd. Sam brak pieniędzy na pensje nie wystarcza.
FGŚP może wtedy pokryć:
- zaległe wynagrodzenie,
- odprawę,
- odszkodowanie za skrócenie wypowiedzenia,
- ekwiwalent za niewykorzystany urlop.
Pomoc obejmuje również byłych pracowników.
Fundusz pokryje do trzech pensji, ale obowiązuje limit
FGŚP może wypłacić zaległe wynagrodzenie najwyżej za trzy miesiące. Nie działa to jednak tak, że pracownik sam wskazuje trzy dowolne wypłaty, których nie otrzymał. Fundusz sprawdza, kiedy firma stała się niewypłacalna i kiedy zakończyło się zatrudnienie. Najczęściej bierze pod uwagę trzy miesiące bezpośrednio poprzedzające ten moment. Jeśli umowa skończyła się wcześniej, mogą zostać uwzględnione trzy miesiące przed odejściem z firmy, pod warunkiem że zatrudnienie zakończyło się w ciągu 12 miesięcy przed jej niewypłacalnością.
Drugie ograniczenie dotyczy wysokości wypłaty. Za każdy miesiąc fundusz może wypłacić najwyżej równowartość przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału. Liczy się stawka obowiązująca w dniu złożenia wykazu lub wniosku. Na początku listopada 2026 r. miesięczny limit wynosi 9233,13 zł brutto.
Jeśli firma zalega z trzema pensjami po 12 tys. zł brutto, jej dług wobec pracownika wynosi 36 tys. zł. Fundusz nie przyjmie jednak do obliczeń pełnych 12 tys. zł za każdy miesiąc, ale maksymalnie 9233,13 zł. Może więc wypłacić łącznie około 27,7 tys. zł brutto, o ile wszystkie trzy miesiące mieszczą się w okresie objętym ochroną. Warto jednak pamiętać, że od wypłacanych środków odprowadzane są należne składki i podatek, więc ostatecznie kwota otrzymana przez pracownika na konto będzie nieco niższa.
Pozostałej części należności trzeba dochodzić od niewypłacalnego pracodawcy. Fundusz nie pokrywa również odsetek za opóźnienie.
Sprawdź wykaz syndyka. Możesz złożyć własny wniosek
Po ogłoszeniu upadłości firmy syndyk sporządza wykaz niezaspokojonych roszczeń pracowników. Trzeba sprawdzić, czy znalazło się w nim nasze nazwisko oraz czy wpisano właściwe miesiące i kwoty. Błędy lub pominięte należności należy jak najszybciej zgłosić syndykowi i przedstawić dokumenty potwierdzające dług.
Na złożenie zbiorczego wykazu syndyk ma zasadniczo miesiąc od daty niewypłacalności. Jeżeli tego nie zrobi, po upływie kolejnych dwóch tygodni pracownik może wystąpić z własnym wnioskiem. Składa się go przez Praca.gov.pl do wojewódzkiego urzędu pracy właściwego dla siedziby firmy. Jeśli pracodawcą jest osoba fizyczna, decyduje główne miejsce prowadzenia działalności.
Do wniosku trzeba dołączyć dokumenty potwierdzające zatrudnienie i zaległe kwoty. Braki mogą wydłużyć procedurę, dlatego warto wcześniej zgromadzić wszystkie dowody pokazujące, ile firma jest nam winna.
Jeśli pracodawca faktycznie nie prowadzi działalności od ponad dwóch miesięcy, ale formalnie nadal zatrudnia pracownika, można wystąpić o zaliczkę z FGŚP. Nie jest to wypłata całego długu - jej wysokość nie może przekroczyć minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu złożenia wniosku.
Jak widać, firma może zniknąć z rynku, ale jej dług wobec pracownika nie znika razem z nią. Są sposoby, by odzyskać choć część zarobionych pieniędzy. Dla niewypłacalnego pracodawcy czy syndyka zaległa pensja jest tylko jedną z pozycji w wykazie, ale dla pracownika to rata kredytu, czynsz i pieniądze na codzienne życie. Dlatego warto znać swoje prawa i dopilnować, by należność nie zginęła w dokumentach upadającej firmy.