biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Praca > Mniej godzin, ta sama pensja. Tak pracują już w Polsce
Przemysław  Pruchniewicz
Przemysław Pruchniewicz 04.11.2026 14:55

Mniej godzin, ta sama pensja. Tak pracują już w Polsce

Mniej godzin, ta sama pensja. Tak pracują już w Polsce
Fot. Shutterstock

Dodatkowy dzień wolny albo godzina wcześniej w domu, a na koncie ta sama wypłata. W polskich firmach i urzędach krócej pracują już tysiące osób. Sprawdzamy, co naprawdę zyskują pracownicy, dlaczego ten model nie wszędzie się sprawdza i czy może objąć także ciebie.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło 2 listopada kolejne doświadczenia z pilotażu skróconego czasu pracy, obejmującego 78 pracodawców i blisko 5 tys. osób. Wśród uczestników jest 38 podmiotów prywatnych i 40 publicznych. Zgodnie z zasadami programu w pierwszym półroczu 2026 r. skracali oni czas pracy o co najmniej 10 proc., a w drugim skracają go o 20 proc., bez obniżania wynagrodzeń pracowników. Testują różne rozwiązania: krótsze dniówki, czterodniowe tygodnie oraz dodatkowe dni wolne.

W Wodociągach Chrzanowskich, zatrudniających ponad 300 osób, początkowo były to dwa dodatkowe dni wolne miesięcznie, obecnie - cztery. 

– Pracę mamy stresującą, potrzebujemy więcej odpoczynku. Teraz przy pilotażu jesteśmy w stanie kilka dni z rzędu wolnych spędzić z rodziną – mówi Rafał Zastawny, pracownik pogotowia wodno-kanalizacyjnego Wodociągów Chrzanowskich, w materiale przygotowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. 

Spółka podała również, że podczas pilotażu zmniejszyła się liczba dni absencji chorobowej, a do października wypadków przy pracy było o połowę mniej niż rok wcześniej.

Badanie Hays Poland pokazuje, że dodatkowe wolne kusi przede wszystkim wtedy, gdy nie oznacza niższej wypłaty. Cztery dni pracy po osiem godzin, a pensja bez zmian - tak chciałoby pracować 90 proc. ankietowanych. Gdyby wynagrodzenie spadło do 80 proc. dotychczasowej kwoty, na taki model zdecydowałoby się już tylko 16 proc. Badanie przeprowadzono w maju 2025 r. wśród ponad 1800 specjalistów i menedżerów. Stawką jest więc więcej czasu na życie bez dziury w domowym budżecie.

Tak duże zainteresowanie skróceniem czasu pracy nie bierze się znikąd. Polacy należą do najbardziej zapracowanych społeczeństw Unii Europejskiej - przynajmniej pod względem długości tygodnia pracy. Według Eurostatu w 2025 r. osoby zatrudnione w Polsce pracowały w głównym miejscu pracy średnio 38,7 godziny tygodniowo, co było jednym z najwyższych wyników w UE.

Tak firmy skracają czas pracy

Prywatne firmy szukały takich rozwiązań jeszcze przed rządowym pilotażem. Herbapol Poznań rozpoczął w 2024 r. od jednego płatnego wolnego piątku w miesiącu i zamierzał stopniowo dojść do 32-godzinnego tygodnia. Ostatecznie zatrzymał się na dwóch wolnych piątkach miesięcznie, ponieważ pełny czterodniowy tydzień okazał się zbyt trudny organizacyjnie. Firma nie wycofała się jednak z krótszej pracy i nadal przedstawia ten model jako stały benefit dla blisko 400 zatrudnionych. To ważny przykład, bo Herbapol jest przedsiębiorstwem produkcyjnym, a nie biurem, które może po prostu zamknąć się w piątek.

Symbioza.IT z Poznania wybrała rotacyjne grafiki. Dzięki temu pracownicy zyskują dodatkowe wolne, a klienci mogą korzystać z obsługi przez pięć dni w tygodniu. W pierwszym półroczu dzień wolny przypadał mniej więcej co dwa tygodnie, a w drugim miał pojawiać się co tydzień. Pod koniec października firma nadal uczestniczyła w pilotażu, ale resort nie przedstawił jej osobnych wyników.

W Expert-Sales z Żar pilotaż objął pięcioro z sześciu zatrudnionych. Firma od razu skróciła ich czas pracy o 20 proc., najczęściej pozostawiając wolne piątki. W lipcu jej prezes Krzysztof Liszka zapewniał, że model działa, między innymi dzięki automatyzacji części zadań. Rozważał jednak podzielenie wolnego między piątki i poniedziałki, aby ktoś zawsze pozostał dostępny. Najważniejszy sprawdzian właśnie trwa: listopad i grudzień są w handlu internetowym okresem największego ruchu, a wyników z tego etapu jeszcze nie ma.

Dla pracownika wolny piątek oznacza nie tylko trzydniowy wyjazd bez wykorzystywania urlopu, ale także jeden dojazd mniej. Kto spędza godzinę w drodze do pracy i kolejną w drodze powrotnej, odzyskuje dodatkowo dwie godziny i oszczędza na transporcie. Wolne odbierane rotacyjnie może natomiast ułatwić załatwienie spraw bez proszenia szefa o wcześniejsze wyjście, choć nie zawsze pozwoli spędzić ten czas z rodziną.

Jest też druga strona tej zmiany. Jeśli z grafiku zniknie piątek, ale nikt nie ograniczy zbędnych zadań ani nie zapewni zastępstwa, poniedziałek może zacząć się od kolejki zaległości. Krótsza praca ma sens dla zatrudnionego wtedy, gdy kończy ją o umówionej porze, zamiast dopinać obowiązki wieczorami.

Mniej godzin, ta sama pensja. Tak pracują już w Polsce
Fot.  Shutterstock

Urzędy skracają czas pracy. Urlopy pokazały słaby punkt

W urzędach krótsza praca nie musi oznaczać zamknięcia magistratu na jeden dzień. Leszno już w lipcu 2024 r. wprowadziło 35-godzinny tydzień, skracając codzienne dniówki. Po przystąpieniu do rządowego pilotażu pracownicy zaczęli otrzymywać także dodatkowe dni wolne, ale godziny obsługi mieszkańców się nie zmieniły.

Prezydent Grzegorz Rusiecki oceniał w lipcu 2026 r., że większość załogi jest zadowolona z nowych zasad. Trudności pojawiły się jednak w sezonie urlopowym, gdy część pracowników musiała zostawać dłużej niż siedem godzin. Podobne problemy z zapewnieniem zastępstw zgłaszały Michałowice. Pokazuje to, że prawdziwym sprawdzianem dla krótszej pracy nie jest spokojny miesiąc, ale okres, w którym część zespołu przebywa na urlopie.

Włocławek również skrócił pracę urzędników do siedmiu godzin dziennie i 35 godzin tygodniowo. W wewnętrznym głosowaniu pracownicy wybrali krótsze dniówki zamiast czterech dłuższych dni. Według prezydenta taki układ okazał się wygodniejszy między innymi dla rodziców odbierających dzieci ze szkół i przedszkoli.

Inny model wybrał Szczecinek. Część urzędników ma wolne w poniedziałki, a część w piątki, dzięki czemu magistrat pozostaje otwarty przez pięć dni i jest dostępny dla mieszkańców przez 42 godziny tygodniowo. Najważniejsze spotkania przeniesiono na środek tygodnia, gdy pracuje cała załoga.

Dla mieszkańca liczy się możliwość załatwienia sprawy, a dla pracownika pewność, że dodatkowe wolne nie skończy się nadrabianiem zaległości. O powodzeniu takich zmian decydują więc nie same grafiki, lecz sprawne zastępstwa i rozsądne rozłożenie obowiązków.

Cztery dni nie zawsze oznaczają mniej pracy

Polskie firmy i urzędy podejmowały takie próby jeszcze przed uruchomieniem rządowego programu, ale ogólnopolski pilotaż resortu pracy ruszył dopiero na początku 2026 r. Na jego końcowe podsumowanie trzeba jeszcze poczekać. Dlatego warto spojrzeć na kraje, w których podobne rozwiązania są stosowane i badane od kilku lat. Ich doświadczenia pokazują, że najważniejsza nie jest liczba dni wpisanych do grafiku, ale faktyczna liczba godzin i organizacja obowiązków.

Brytyjski Atom bank wprowadził w 2021 r. czterodniowy, 34-godzinny tydzień bez obniżania pensji. Obsługa klientów pozostała dostępna przez siedem dni, ponieważ wolne rozłożono rotacyjnie. Bank nadal oferuje ten model kandydatom do pracy, co pokazuje, że krótszy tydzień nie musi oznaczać zamknięcia firmy na dodatkowy dzień.

Nie wszędzie rozwiązanie okazało się jednak trwałe. W opublikowanym w 2026 r. raporcie Uniwersytetu w Münster przebadano 40 organizacji uczestniczących wcześniej w pilotażu. Skrócony czas pracy nadal stosowało 70 proc. z nich. Pozostałe zrezygnowały z niego między innymi z powodu okresowego spiętrzenia zadań i trudniejszych warunków rynkowych.

Jeszcze inną lekcję przyniósł eksperyment brytyjskiej sieci Asda. Menedżerowie mieli przepracować 44 godziny w cztery dni, czyli po 11 godzin dziennie. Firma wycofała ten wariant po skargach na wyczerpanie i problemy z opieką nad dziećmi. Dodatkowy dzień wolny oznaczał więc jedynie inne rozłożenie czasu pracy, a nie jego skrócenie.

Prawdziwe skrócenie pracy zaczyna się tam, gdzie wolnego dnia nie trzeba odrabiać dłuższymi dniówkami ani wieczornym nadrabianiem zaległości. Cztery dni po osiem godzin oznaczają 32 godziny pracy. Cztery dni po dziesięć nadal dają 40 godzin — zmienia się jedynie ich rozłożenie.

Pracodawca może skrócić czas pracy, ale nie musi

Polskie przepisy pozwalają pracodawcy skrócić dzień lub tydzień pracy i pozostawić pensje bez zmian. Standardowa norma wynosi 8 godzin dziennie i przeciętnie 40 godzin tygodniowo, ale firma może zaoferować zatrudnionym korzystniejsze warunki. Pracownik nie ma jednak prawa zażądać wolnego piątku tylko dlatego, że takie rozwiązanie wprowadziły inne przedsiębiorstwa.

Trzeba również odróżnić faktyczne skrócenie pracy od zmiany grafiku. Kodeksowy system skróconego tygodnia, stosowany na wniosek pracownika, może oznaczać mniej dni w firmie, ale dłuższe dniówki - nawet do 12 godzin. Czterodniowy tydzień nie zawsze oznacza więc mniejszą liczbę godzin.

Rządowy pilotaż na razie niczego w tych zasadach nie zmienia i nie oznacza, że wolne piątki zostaną wprowadzone dla wszystkich. Testy potrwają do końca 2026 r., a uczestnicy mają przekazać sprawozdania do 15 maja 2027 r. Dopiero po przeanalizowaniu wyników resort zamierza przygotować rekomendacje. Część z nich może dotyczyć zmian w prawie, a część sposobów organizowania pracy.

Test jest przy tym wspierany środkami z Funduszu Pracy. Na program przeznaczono 50 mln zł, a pojedynczy projekt mógł otrzymać do 1 mln zł - między innymi na automatyzację, szkolenia i dofinansowanie wynagrodzeń. Publiczne wsparcie może ułatwić reorganizację i pokryć część kosztów podczas pilotażu.

– To, co sprawdza się w jednej branży, niekoniecznie musi sprawdzić się w innej – podkreślała w październikowej rozmowie z „Faktem” Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Podobny argument wysuwa Konfederacja Lewiatan, organizacja reprezentująca interesy pracodawców i przedsiębiorców. Popiera ona przeprowadzenie pilotażu, ale przestrzega przed wprowadzaniem jednego rozwiązania dla wszystkich bez wcześniejszego zbadania skutków. W szpitalach, przychodniach, fabrykach i warsztatach krótszy czas pracy trzeba przecież pogodzić z zapewnieniem pełnej obsady i ciągłości działania.

Miarą sukcesu będzie więc to, czy pracownicy rzeczywiście odzyskają czas i zachowają pełne pensje, a pracodawcy utrzymają jakość usług i wydajność bez kosztów, których nie będą w stanie udźwignąć. 

Nie przegap nowości, obserwuj nas w Google Discover
Obserwuj
Przemysław  Pruchniewicz
O autorze
Przemysław Pruchniewicz
Redaktor BiznesINFO

Dziennikarz i wydawca z ponad 25-letnim doświadczeniem w prasie drukowanej i mediach internetowych. Pracował m.in. dla Onet.pl, „Polityki”, „Przeglądu”, „Polish Express”, „Panoramy Leszczyńskiej” i „Gazety Poznańskiej”. Przez kilkanaście lat kierował redakcjami internetowymi, odpowiadając za ich rozwój i codzienną działalność. Autor newsów, wywiadów i reportaży. Laureat Nagrody Dziennikarskiej Press Clubu za reportaż, nominowany również do Nagrody Dziennikarskiej Parlamentu Europejskiego w kategorii Internet. Pasjonat WordPressa, biegów długodystansowych, literatury faktu, muzyki alternatywnej i kina bez popcornu.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Kontrole PIP
Pracujesz na zleceniu? PIP bada grafik i polecenia szefa
Zakupy spożywcze niedziela
Nie wszystkie sklepy są dziś zamknięte. W tych miejscach handel trwa od samego rana
Kalendarz 2027
Kalendarz dni wolnych w 2027 roku. Wtedy najlepiej wziąć urlop
Biedronka
Biedronka zmienia godziny otwarcia przed Wszystkich Świętych. Jest komunikat do klientów
Praca dzień wolny
Nawet 5 dni wolnego bez brania urlopu. Premier wyznaczył termin, ale nie dla każdego
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: