Pracodawcy z nowym obowiązkiem. Za takie działanie mają wypłacić minimum 12-krotność pensji
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiada nowelizację Kodeksu pracy, która ma ułatwić pracownikom dochodzenie roszczeń oraz wzmocnić sankcje wobec pracodawców naruszających przepisy. W konkretnych przypadkach pojawi się obowiązek wypłacenia pracownikowi nawet 12-krotności pensji minimalnej.
- Ukryty mobbing w firmach. To wciąż dzieje się w zakładach pracy
- Ustawa ma zmienić definicję tych działań
- Takie konsekwencje dotkną pracodawców
Ukryty mobbing w firmach. To wciąż dzieje się w zakładach pracy
Patrząc na surowe dane Głównego Urzędu Statystycznego, polski rynek pracy wydaje się oazą stabilności. Stopa bezrobocia rejestrowanego od wielu miesięcy utrzymuje się na historycznie niskich poziomach, co teoretycznie stawia pracownika na uprzywilejowanej pozycji. Rzeczywistość biurowych korytarzy i hal produkcyjnych bywa jednak znacznie bardziej skomplikowana. Jak zauważają eksperci, statystyki nie oddają jakości zatrudnienia ani atmosfery panującej w firmach, a to właśnie relacje międzyludzkie stają się coraz częściej przyczyną zawodowych dramatów.
Mobbing, rozumiany jako uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika, oraz dyskryminacja to zjawiska, które przez lata były w Polsce tematem tabu lub bagatelizowanym elementem "twardego zarządzania”. Obecne przepisy, choć teoretycznie chronią zatrudnionych, w praktyce często okazują się nieskuteczne. Pracownik decydujący się na walkę z toksycznym przełożonym staje przed murem biurokracji i koniecznością gromadzenia dowodów, co przy zachwianej równowadze sił jest zadaniem karkołomnym.
Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) każdego roku odnotowuje tysiące skarg dotyczących niewłaściwego traktowania, jednak tylko niewielki procent z nich kończy się stwierdzeniem nieprawidłowości, które można by jednoznacznie zakwalifikować jako mobbing w rozumieniu obecnego prawa. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dostrzega ten problem, argumentując, że obecna konstrukcja przepisów sprzyja patologiom, zamiast je eliminować.

Wyzwania na rynku pracy w Polsce ewoluują, o ile jeszcze dekadę temu głównym problemem były umowy śmieciowe i brak wypłat na czas, o tyle dziś ciężar gatunkowy przesuwa się w stronę dobrostanu psychicznego. Rosnąca świadomość pracowników sprawia, że coraz głośniej mówi się o molestowaniu, nierównym traktowaniu ze względu na płeć czy wiek oraz o subtelnych formach nękania, które nie zostawiają fizycznych śladów, ale dewastują psychikę. Nowelizacja ma dostosować polski Kodeks pracy do standardów, które na zachodzie Europy są już normą.
Ustawa ma zmienić definicję tych działań
Kluczowym elementem planowanych zmian jest redefinicja pojęć, które do tej pory budziły wiele wątpliwości interpretacyjnych. Obecna definicja mobbingu, zawarta w art. 94 par. 3 Kodeksu pracy, jest niezwykle rygorystyczna i kładzie ogromny nacisk na “uporczywość” i ”długotrwałość” działania sprawcy. W praktyce sądowej oznaczało to, że jednorazowe, nawet drastyczne zachowania, czy też nękanie trwające "zaledwie” kilka tygodni, często nie były uznawane za mobbing. Resort pracy chce to zmienić, dążąc do precyzyjniejszego określenia znamion nękania, co ma ułatwić sądom orzekanie na korzyść poszkodowanych.

Jeszcze istotniejsza wydaje się kwestia samej dyskryminacji. Zgodnie z zapowiedziami, nowa definicja ma być szersza i obejmować nie tylko bezpośrednie gorsze traktowanie, ale także zachowania, które w sposób pośredni stawiają pracownika w niekorzystnej sytuacji. Co ciekawe, zmiany mają dotyczyć również molestowania seksualnego, które ma zostać wyraźniej wyodrębnione jako jedna z form dyskryminacji, co do tej pory nie zawsze było oczywiste w polskim orzecznictwie. Ministerstwo planuje również doprecyzowanie obowiązków pracodawcy. Do tej pory firma miała obowiązek "przeciwdziałać” mobbingowi, co często sprowadzało się do przyjęcia papierowej procedury, której nikt nie przestrzegał.
Nowe regulacje mają wymusić na pracodawcach realne działania prewencyjne. Mówi się o konieczności prowadzenia szkoleń, wdrożeniu anonimowych kanałów zgłaszania nieprawidłowości oraz realnym reagowaniu na sygnały płynące od załogi. To fundamentalna zmiana filozofii, z "gaszenia pożarów” na systemowe zapobieganie. Dla wielu firm będzie to oznaczało konieczność przemodelowania działów HR i kultury organizacyjnej, gdyż za brak odpowiednich procedur mogą grozić surowe konsekwencje finansowe i wizerunkowe.
Zobacz też: Znana sieć restauracji z wnioskiem o upadłość. Należy do jednego z najbogatszych Polaków
Takie konsekwencje dotkną pracodawców
Największe emocje wśród przedsiębiorców i pracowników budzą jednak planowane zmiany w systemie odszkodowań. Dotychczasowa konstrukcja prawna była dla ofiar mobbingu wyjątkowo niekorzystna, aby domagać się odszkodowania za doznaną krzywdę na podstawie przepisów o mobbingu (w konkretnych przypadkach), pracownik często musiał najpierw rozwiązać umowę o pracę. To sytuacja, w której ofiara, chcąc walczyć o sprawiedliwość, musiała pozbawić się źródła utrzymania. Rządowy projekt zakłada likwidację tego wymogu. Pracownik będzie mógł dochodzić roszczeń, pozostając w stosunku pracy, co z pewnością ośmieli wiele osób do głośnego mówienia o patologiach.
W przestrzeni publicznej pojawia się również temat wysokości kar i odszkodowań, w tym symboliczna "12-krotność pensji”. Choć w obecnym Kodeksie pracy nie ma górnego limitu odszkodowania za mobbing (dolny limit to minimalne wynagrodzenie), sądy rzadko zasądzają kwoty, które byłyby dla dużych korporacji odczuwalne. Nowe przepisy mają to zmienić, wprowadzając mechanizmy, które uczynią mobbing po prostu nieopłacalnym. W kontekście dyskryminacji i naruszenia dóbr osobistych mówi się o możliwości zasądzania odszkodowań w wysokości równej nawet 12-krotności minimalnego wynagrodzenia w przypadku najbardziej rażących naruszeń, choć ostateczny kształt tych zapisów jest wciąż przedmiotem analiz.
Pieniądze to jednak nie wszystko. Nowelizacja ma również ujednolicić ochronę przed negatywnymi konsekwencjami zgłoszenia naruszenia. Pracownik, który odważy się poinformować o mobbingu, ma być chroniony przed zwolnieniem, degradacją czy przesunięciem na gorsze stanowisko. To kluczowy element układanki, ponieważ strach przed odwetem jest dziś głównym hamulcem powstrzymującym ofiary przed działaniem.
Jeśli te zapowiedzi wejdą w życie, polski Kodeks pracy zyska potężne narzędzia do cywilizowania relacji zawodowych. Pytanie brzmi jednak, czy sądy udźwigną ciężar nowych spraw i czy legislacja faktycznie przełoży się na zmianę mentalności, która w wielu miejscach wciąż tkwi głęboko w latach 90.