Polacy uwielbiają ten sklep. Niemiecki dyskont zamknie nawet 300 sklepów
Rynek handlu detalicznego w Europie przechodzi obecnie przez jeden z najtrudniejszych sprawdzianów w ostatnich dekadach, wymuszając na największych graczach bolesne cięcia. Popularna sieć dyskontów tekstylnych ogłosiła właśnie plan szeroko zakrojonej restrukturyzacji, która zakłada likwidację setek punktów sprzedaży na niemal wszystkich rynkach europejskich.
- Sieć liczyła zbyt wiele sklepów - teraz czas na “korektę”
- Polska strategia optymalizacji zamiast masowej likwidacji
- Co dalej z dyskontami w Polsce?
Sieć liczyła zbyt wiele sklepów - teraz czas na “korektę”
Fundamentem ogłoszonej restrukturyzacji jest chęć naprawienia błędów popełnionych w fazie najbardziej intensywnego rozwoju sieci KiK, kiedy priorytetem była ilość, a niekoniecznie optymalizacja lokalizacji. Jak przyznaje sam zarząd firmy, w wielu europejskich miastach doszło do zjawiska tzw. kanibalizacji sprzedaży, gdzie poszczególne placówki pod tym samym szyldem konkurowały bezpośrednio ze sobą, będąc oddalonymi zaledwie o kilkaset metrów.
Rozwinęliśmy się zbyt gęsto. Teraz to korygujemy - wyjaśnił Christian Kümmel, członek zarządu KiK.

Kümmel otwarcie wskazuje, że sieć rozwinęła się zbyt gęsto, co w obecnych warunkach rynkowych generuje nieuzasadnione koszty najmu oraz logistyki. W efekcie firma planuje zamknąć łącznie 300 nierentownych sklepów, co stanowi znaczący odsetek całego portfela. Jednocześnie, aby nie zatrzymywać całkowicie rozwoju, zapowiedziano otwarcie 75 nowych punktów w miejscach o większym potencjale zakupowym.
Oznacza to, że netto z europejskiej mapy handlowej zniknie 225 sklepów marki KiK, z czego największa fala zwolnień i likwidacji przetoczy się przez rodzimy, niemiecki rynek. Tamtejsza baza ma skurczyć się o około 135 placówek, pozostawiając w działaniu nieco ponad 2,2 tysiąca punktów sprzedaży.
Polska strategia optymalizacji zamiast masowej likwidacji
W kontekście tak dużych cięć na zachodzie, oczy inwestorów i pracowników zwrócone są na polski oddział, który operuje na naszym rynku od 2012 roku i posiada obecnie około 400 sklepów. Sytuacja nad Wisłą wydaje się jednak odmienna od tej w Niemczech, co potwierdzają oficjalne komunikaty płynące z polskiego biura firmy. Przedstawiciele KiK Polska podkreślają, że proces optymalizacji sieci trwa u nas nieprzerwanie od 2024 roku i ma charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny.
Zamiast masowego zamykania drzwi, polski oddział stawia na model „wymiany” – zamykane są wyłącznie te punkty, które nie spełniają wyśrubowanych oczekiwań finansowych, a w ich miejsce otwierane są nowoczesne placówki w parkach handlowych, które obecnie cieszą się największą popularnością wśród Polaków.

Zarządzanie tak dużą siecią wymaga dzisiaj chirurgicznej precyzji, szczególnie że koszty prowadzenia biznesu (tzw. OPEX) rosną w tempie, którego nie da się w pełni zrekompensować jedynie podwyżkami cen produktów. Polska pozostaje dla grupy kluczowym rynkiem, ale okres bezrefleksyjnego otwierania sklepów w każdej mniejszej miejscowości wydaje się bezpowrotnie zakończony.
Co dalej z dyskontami w Polsce?
Dalsze losy dyskontów tekstylnych w regionie będą zależały od tego, jak skutecznie uda się dostosować ofertę do malejącej siły nabywczej konsumentów. Jan Skowron, zarządzający polskim oddziałem KiK, zwraca uwagę na konieczność zachowania ogromnej dyscypliny decyzyjnej w nadchodzących miesiącach.
Kolejne miesiące będą wymagały od nas dużej dyscypliny decyzyjnej. Inflacja, koszty prowadzenia biznesu, sytuacja geopolityczna i duża niepewność na rynku retail bezpośrednio wpływają na portfele klientów, a to one determinują ich wybory zakupowe. Naszym zadaniem jest bardzo uważnie obserwować te zmiany i dostosowywać ofertę tak, aby zachować atrakcyjny stosunek jakości do ceny - podkreślił Jan Skowron w komentarzu przesłanym do redakcji WP Finanse.
Strategia „smart shoppingu”, na której wyrósł sukces KiK, musi zostać przedefiniowana w stronę jeszcze większej efektywności kosztowej. Restrukturyzacja ma docelowo doprowadzić do sytuacji, w której każdy działający sklep będzie generował satysfakcjonującą marżę, pozwalającą na finansowanie dalszych innowacji w modelu SaaS (oprogramowanie jako usługa) wspierającym zarządzanie zapasami.
Choć 300 zamknięć w skali Europy brzmi złowieszczo, dla samej marki może to być jedyna droga do przetrwania w coraz bardziej zatłoczonym segmencie sprzedawców detalicznych.