Padł rekord pasażerów na Lotnisku Warszawa-Radom. Teraz zwolnią 30 proc. pracowników
Od pewnego czasu w przestrzeni publicznej temat Lotniska Warszawa-Radom jest przedstawiany głównie przez pryzmat trudności i problemów. Dzieje się tak mimo tego, że port przeżywa obecnie najlepszy okres od momentu uruchomienia. Gdy zysk minął się z oczekiwaniami, a rok 2025 przyniósł straty na poziomie 61 mln zł, zarządcy musieli podjąć kroki, których nikt nie planował na etapie otwarcia.
Czy nowoczesny terminal i najdłuższy pas startowy na Mazowszu wystarczą, aby zbudować rentowny biznes lotniczy? Rzeczywistość branży lotniczej bywa brutalna dla wielkich planów i politycznych obietnic. TVN24 donosi, że Lotnisko Warszawa-Radom planuje redukcję ok. 20-30 proc. etatów.
Gigantyczna inwestycja nieopodal Warszawy. Lotnisko w Radomiu zanotowało straty
Port Lotniczy Warszawa-Radom miał stać się naturalnym zapleczem dla przepełnionego Okęcia i odciążyć stolnicę z ruchu czarterowego. Wzniesiony od podstaw terminal, nowoczesne systemy kontroli oraz rozbudowany pas startowy pochłonęły z budżetu państwowej spółki ogromne kwoty. Gdy jednak opadł kurz po uroczystym otwarciu, puste hale odlotów obnażyły rynkową rzeczywistość.
Ograniczona oferta połączeń, brak zainteresowania ze strony przewoźników niskokosztowych oraz niechęć części podróżnych do korzystania z lotniska oddalonego od Warszawy przełożyły się na znaczące straty finansowe. W 2025 roku port wygenerował deficyt wynoszący około 61 mln zł. Rodzi to pytanie, czy w sektorze lotniczym możliwe jest długotrwałe utrzymywanie kosztownej infrastruktury przy niewielkim wykorzystaniu.
Jednocześnie sytuacja jest niejednoznaczna, ponieważ mimo wcześniejszych obaw liczba pasażerów korzystających z lotniska stopniowo rośnie. Według szacunków lipiec 2026 roku przyniósł rekordowy wynik - około 25 tys. obsłużonych podróżnych, czyli najlepszy rezultat w historii portu. Mało tego, Lotnisko Warszawa-Radom ustanowiło nowy rekord dobowej liczby obsłużonych podróżnych. W poniedziałek, 27 lipca, z usług portu skorzystało 2335 pasażerów, co jest najlepszym wynikiem w jego historii. Tego samego dnia na lotnisku wykonano także 15 operacji lotniczych.
Mimo pozytywnych danych, przywoływanych m.in. przez facebookowy profil Lotnisko RDO Radom, do opinii publicznej ponownie trafiają informacje skupiające się przede wszystkim na stratach finansowych, oszczędnościach i planowanych redukcjach etatów.
Cięcie kosztów operacyjnych i optymalizacja etatów na lotnisku w Radomiu
Polskie Porty Lotnicze znalazły się pod presją czasu oraz rosnących wydatków operacyjnych. W kontekście lotniska w Radomiu utrzymanie pełnej gotowości portu przy zaledwie kilku samolotach tygodniowo rodziło pytania o zasadność ekonomiczną całej konstrukcji finansowej. Brak stałego strumienia podróżnych wymusił poszukiwanie natychmiastowego wyjścia z kryzysu, zanim ujemny bilans rzutować zacznie na wynik całej grupy kapitałowej.
Zapadły ustalenia o wyłączeniu z użytku części bramek, ograniczeniu liczby działających linii kontroli bezpieczeństwa oraz zamknięciu niektórych stref terminala. Szczególną uwagę zwracają zapowiedzi dotyczące ograniczenia zatrudnienia. Jak zauważono we wpisie na profilu Lotnisko RDO Radom, lotnisko działające jako port użytku publicznego nie może dowolnie zmniejszać liczby pracowników, ponieważ musi zapewnić odpowiednią obsadę służb kluczowych dla bezpieczeństwa operacji lotniczych. Dotyczy to m.in. Lotniskowej Straży Pożarnej, zespołów operacyjnych, pracowników odpowiedzialnych za utrzymanie infrastruktury oraz ochrony obiektu.
W praktyce oznacza to, że największe możliwości redukcji dotyczą przede wszystkim administracji, kadry zarządzającej oraz stanowisk pomocniczych. Zwolnienia lub czasowe relokacje objąć mogą nawet około 30 proc. załogi. Co ciekawe, wykwalifikowani pracownicy, tacy jak specjaliści od kontroli bezpieczeństwa czy obsługi płytowej, nie wylądują na bruku. Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” podjęło decyzję o delegowaniu części personelu do Warszawy.

Jest nowa strategia dla lotniska Warszawa-Radom
Prawdziwym wyzwaniem dla portu lotniczego w Radomiu pozostaje przekonanie linii lotniczych do ponownego przemyślenia swojej strategii. W lutym 2026 roku członek zarządu Polskich Portów Lotniczych odpowiedzialny za obszar finansowo-handlowy, Marcin Danił, zaprezentował nową koncepcję rozwoju oraz działania mające ustabilizować sytuację Lotniska Warszawa-Radom. Plan na najbliższe lata opiera się na trzech głównych kierunkach: obsłudze połączeń czarterowych, przyciągnięciu przewoźników niskokosztowych oraz rozwoju sektora cargo i usług związanych z obsługą techniczną samolotów (MRO).
Jednym z pomysłów na uratowanie inwestycji jest wprowadzenie tak zwanego administracyjnego podziału ruchu. Rozwiązanie to polegałoby na przymusowym przeniesieniu części lotów czarterowych z Warszawy, by zwolnić cenny czas na pasie dla linii tradycyjnych. Taki krok budzi jednak spore kontrowersje wśród biur podróży oraz samych turystów, którzy wolą latać z Okęcia. W tle pojawiają się też doniesienia o analizach Najwyższej Izby Kontroli dotyczących zasadności budowy portu.
Celem strategii jest osiągnięcie rentowności portu oraz zwiększenie liczby linii lotniczych korzystających z radomskiego lotniska. PPL skorygowały jednocześnie wcześniejsze, bardziej optymistyczne założenia dotyczące skali działalności obiektu. Według aktualnych prognoz w 2030 roku lotnisko ma obsłużyć około 300 tys. pasażerów, co odpowiada jedynie 10 proc. pierwotnie zakładanej przepustowości terminala wynoszącej 3 mln podróżnych rocznie.
Aby kompleks nie stał się trwałym pomnikiem nietrafionych decyzji, zarząd stawia na model hybrydowy – skupienie się na czarterach wakacyjnych oraz stopniowe przyciąganie przewoźników niskobudżetowych.