Litwini ruszyli nad polski Bałtyk. Powiedzieli wprost, co sądzą o Helu
Polskie wybrzeże przyciąga w sezonie wakacyjnym nie tylko krajowych urlopowiczów. Coraz częściej pojawiają się tam również turyści z państw sąsiednich, którzy porównują ceny, jakość usług oraz dostępne atrakcje. Jednym z popularnych kierunków pozostaje Półwysep Helski, odwiedzany ze względu na plaże, krajobrazy i nadmorską atmosferę. Relacja litewskiego dziennikarza pokazuje jednak, że pobyt nad Morzem Bałtyckim może pozostawić bardzo różne wrażenia.
Wakacje w Polsce. Polacy wybierają morze, góry, jeziora i duże miasta
Wakacje w Polsce można spędzić na wiele sposobów. Do najpopularniejszych kierunków należą miejscowości nad Morzem Bałtyckim, Tatry i inne pasma górskie, Mazury, uzdrowiska oraz miasta oferujące zabytki, wydarzenia kulturalne i rozbudowaną gastronomię. Wybór zależy między innymi od budżetu, pogody, odległości od miejsca zamieszkania oraz tego, czy podróżujący szukają aktywnego wypoczynku, plażowania, ciszy czy rozrywki.
Morze przyciąga przede wszystkim szerokimi plażami, możliwością kąpieli, spacerami i ofertą przygotowaną dla rodzin z dziećmi. W górach turyści szukają szlaków, widoków i aktywności na świeżym powietrzu. Mazury kojarzą się natomiast z żeglarstwem, jeziorami i spokojniejszym wypoczynkiem. Coraz większe znaczenie mają również krótkie wyjazdy do dużych miast, w których można połączyć zwiedzanie z udziałem w koncertach, festiwalach lub wydarzeniach sportowych.

Polska turystyka korzysta także z rozwoju najmu krótkoterminowego, internetowych systemów rezerwacji i coraz szerszej oferty noclegowej. W 2025 roku wyraźnie wzrosła liczba osób korzystających z krajowych obiektów noclegowych. GUS wskazywał również na rosnące znaczenie największych miast: Warszawę odwiedziło 8,7 mln turystów, Kraków 5,2 mln, a Gdańsk 2,9 mln.
Duży ruch turystyczny przynosi lokalnym przedsiębiorcom wyższe przychody i tworzy miejsca pracy w hotelach, gastronomii, transporcie oraz handlu. Jednocześnie w popularnych miejscowościach oznacza korki, zatłoczone plaże, rosnące ceny i większą presję na środowisko. Szczególnie widoczne jest to w szczycie sezonu nad Bałtykiem, gdzie duża liczba gości koncentruje się na stosunkowo niewielkim obszarze.
Zagraniczni turyści odwiedzają Polskę. Przyciągają ich ceny i różnorodność
Polska staje się coraz ważniejszym kierunkiem dla zagranicznych turystów. Przyjezdni odwiedzają zarówno duże miasta, jak i regiony wypoczynkowe. Największym zainteresowaniem cieszą się między innymi Kraków, Warszawa, Gdańsk, Wrocław, polskie góry, Mazury oraz wybrzeże Morza Bałtyckiego. W pierwszym półroczu 2025 roku z obiektów noclegowych w Polsce skorzystało łącznie 18,9 mln turystów, a liczba udzielonych noclegów sięgnęła 44,9 mln.
Wśród zagranicznych gości istotną grupę stanowią mieszkańcy państw sąsiadujących z Polską. Przyjeżdżają Niemcy, Czesi, Słowacy i Litwini, dla których dodatkowym atutem jest możliwość dotarcia samochodem. Część turystów wybiera Polskę ze względu na korzystny stosunek jakości do ceny. Znaczenie mają także szeroka oferta hoteli, restauracji i atrakcji rodzinnych, dobre połączenia transportowe oraz możliwość połączenia kilku różnych form wypoczynku podczas jednego wyjazdu.

Litwini zwracają uwagę między innymi na ceny noclegów, paliwa i jedzenia. W relacjach przywoływanych przez Onet pojawiały się opinie, że pobyt nad polskim Bałtykiem może kosztować mniej niż wakacje w litewskiej Połądze, a jednocześnie obejmować wyżywienie, basen, strefę spa lub atrakcje dla dzieci. Niektórzy mieszkańcy Litwy mogą także dotrzeć do polskich kurortów szybciej niż do popularnych miejscowości we własnym kraju.
Napływ zagranicznych turystów oznacza dodatkowe pieniądze dla lokalnych firm. Korzystają na nim właściciele noclegów, restauracje, sklepy, wypożyczalnie i przewoźnicy. Pozytywne opinie publikowane w zagranicznych mediach mogą dodatkowo promować Polskę bez kosztownych kampanii reklamowych. Turystyka zagraniczna wiąże się jednak także z koniecznością dostosowania usług, oznakowania i obsługi do osób posługujących się innymi językami.
Zobacz też: Ekstremalny upał pod koniec lipca, termometry wskażą prawie 40 stopni
Litwini nad polskim Bałtykiem. Dziennikarz ocenił wakacje na Helu
Litewski dziennikarz i podróżnik Vaidas Mikaitis postanowił sprawdzić, jak wygląda wypoczynek po polskiej stronie Morza Bałtyckiego. Przyleciał do Gdańska, a następnie udał się na Półwysep Helski. Hel porównał z litewską Nidą, jednak jego ocena polskiego kurortu okazała się krytyczna. Uznał, że miejscowość jest zadbana i ma swój urok, ale nie oferuje mu wystarczająco dużo powodów, aby ponownie ją odwiedzić.
Największym problemem była pogoda. Podczas jego pobytu wiał silny, północny wiatr, który utrudniał odpoczynek na plaży. Litwin zwrócił uwagę, że na litewskim wybrzeżu łatwiej znaleźć miejsce osłonięte przez wydmy. W Polsce poruszanie się po nich poza wyznaczonymi przejściami jest zabronione ze względu na ochronę przyrody, dlatego turyści nie mogą wykorzystywać ich jako dowolnej osłony przed wiatrem. Dziennikarz przyznał, że Półwysep Helski może zainteresować osoby lubiące historię, ale sam nie planuje powrotu.
Pozytywnie ocenił natomiast możliwość znalezienia bezpłatnego parkingu. Zaznaczył jednak, że mogło to wynikać z niesprzyjającej pogody i mniejszej liczby turystów. Według jego relacji całodzienny płatny postój kosztował od około 22 zł, podczas gdy w litewskiej Połądze za pięć godzin można było zapłacić około 48 zł.
Nie wszyscy Litwini podzielają jego rozczarowanie. Pływaczka Eglė Vaupšaitė bardzo dobrze oceniła pobyt na Mazurach i w Gdańsku. Chwaliła ceny noclegów, gastronomię, drogi oraz stosunek jakości do poniesionych wydatków. Wskazywała, że dwa noclegi w apartamencie w Mikołajkach kosztowały około 390 zł, a w centrum Gdańska około 520 zł.
Różne opinie pokazują, że rosnące zainteresowanie Litwinów polskim wybrzeżem nie oznacza automatycznie zadowolenia każdego gościa. Dla polskiej turystyki to jednak ważny sygnał. Konkurencyjne ceny i rozbudowana oferta mogą przyciągać kolejnych turystów, ale o ich powrocie zdecydują także pogoda, jakość obsługi, stan infrastruktury i indywidualne oczekiwania.