Krajowa Administracja Skarbowa rozsyła wezwania do zapłaty. Tysiące kierowców zapłaci nawet 500 złotych
Widmo dawnych długów wraca nad polskie autostrady. Urzędnicy skarbowi rozpoczęli na masową skalę egzekwowanie zaległych opłat, a do skrzynek pocztowych setek tysięcy Polaków trafiają oficjalne pisma z żądaniem zapłaty.
Sprawa dotyczy zapomnianego już systemu i przejazdów, które odbyły się nawet kilka lat temu, ale organa ścigania podatkowego nie zamierzają odpuścić ani złotówki.
Tysiące kierowców przejechało bez zrealizowania obowiązkowej opłaty
Płatny przejazd bez zatrzymywania się na bramkach miał być technologicznym skokiem w przyszłość, a okazał się dla wielu pułapką. Od grudnia 2021 roku na państwowych odcinkach dróg szybkiego ruchu zniesiono tradycyjne szlabany, zastępując je cyfrowym nadzorem.
Przejazd odcinkami A4 między Sośnicą a Bielanami Wrocławskimi oraz A2 na trasie Konin-Stryków wymagał wniesienia opłaty w aplikacji mobilnej lub zakupu biletów autostradowych. Widok otwartych szlabanów i braku fizycznej kontroli zaważył na postawie wielu kierujących.

Zamiast kupić e-bilet, dziesiątki tysięcy aut po prostu przejechały przez punkty poboru opłat bez wnoszenia należności.
Taka praktyka trwała aż do połowy 2023 roku, kiedy to państwo ostatecznie zrezygnowało z pobierania opłat od samochodów osobowych na tych trasach. Problem w tym, że fakt zaniechania dalszego pobierania opłat wcale nie oznacza wyczyszczenia rejestrów historycznych.
500 złotych kary dla kierowców od KAS
System informatyczny wyłapał każdy przejazd wykonany bez ważnej opłaty, rejestrując numery rejestracyjne i precyzyjny czas. Łączna skala wykrytych nieprawidłowości jest porażająca i sięga blisko pół miliona przypadków.
Masowa weryfikacja bazy danych sprawiła, że machina urzędnicza ruszyła pełną parą. Operacją wysyłki pism na terenie całego kraju zawiaduje wyspecjalizowany łódzki oddział Krajowej Administracji Skarbowej.

To właśnie stamtąd wysyłane są wezwania, w których kwota do zapłaty wynosi dokładnie 500 zł. Skala działań systematycznie rośnie. W ubiegłym roku fiskus wysłał do kierowców rekordowe 85 246 pism.
Z kolei w pierwszych miesiącach tego roku wysłano już kolejne 11,9 tys. decyzji. Statystyki wskazują jednoznacznie: do tej pory rozliczono dopiero około 35 proc. wszystkich zarejestrowanych naruszeń. Czy każdy kierowca bez opłaconego biletu musi szykować portfel?
Czy wszyscy kierowcy muszą zapłacić karę?
Zgodnie z obowiązującym prawem, zobowiązanie z tytułu nieopłaconego przejazdu autostradą przedawnia się dokładnie po upływie 5 lat od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek zapłaty. Oznacza to, że pierwsze sprawy z grudnia 2021 roku ulegną przedawnieniu dopiero z końcem grudnia 2026 roku.
Ostatnie nieopłacone przejazdy z czerwca 2023 roku będzie można ścigać aż do połowy 2028 roku. Urzędnicy mają zatem mnóstwo czasu, by zapukać do pozostałych 65 proc. kierowców, którzy do tej pory nie otrzymali kar.
Zbagatelizowanie opłaty może skończyć się skierowaniem sprawy do egzekucji komorniczej. Trzeba pamiętać, że brak reakcji na oficjalne pisma KAS rodzi bezpośrednie konsekwencje finansowe, znacznie przekraczające pierwotne 500 zł z powodu narastających kosztów egzekucyjnych.
Otwarcie bramek na autostradach uśpiło czujność kierowców, ale cyfrowy ślad pozostał, a machina skarbowa dokończy proces wystawiania kar przed upływem terminów przedawnienia.