Klub Morawieckiego z pierwszym przelewem od Sejmu. Wyciągnie z kasy PiS pokaźną sumę
Klub Mateusza Morawieckiego dostanie z Kancelarii Sejmu miesięczne finansowanie na działalność parlamentarną. Przedstawiciele Rozwoju Plus już od sierpnia załapią się na pieniądze, które zasilą budżet nowej formacji. Jednakże jej liderzy zderzą się z prawnym murem przy próbie zdobycia stałej subwencji.
Rozłam w największym dotychczas ugrupowaniu opozycyjnym stał się faktem. Nowa reprezentacja parlamentarna zyskała oficjalny status, jednak jej codzienne funkcjonowanie wiąże się z logistycznymi wyzwaniami.
Pierwsze przelewy na działalność klubu Mateusza Morawieckiego
Skupiający 40 posłów klub Rozwój Plus próbuje urządzić się w sejmowych murach, choć relacje z dawnymi kolegami z Prawa i Sprawiedliwości pozostają chłodne. Przejawia się to choćby w sporze o gabinety. PiS nie zamierza odstępować przestrzeni w głównym gmachu przy ulicy Wiejskiej.
Odchodzący politycy zostali skierowani do budynku U, oddalonego od centrum decyzyjnego, co wymusza pokonywanie ulicy lub podziemnych przejść. Łukasz Schreiber, sekretarz nowej formacji, wciąż prowadzi negocjacje w sprawie przyznania lepszej lokalizacji.

Kancelaria Sejmu przydzieliła już nowemu klubowi dwa samochody służbowe i rozpoczęła procedurę wypłaty należnych środków. Pieniądze te są niezbędne do opłacenia rachunków, zatrudnienia personelu i wynajęcia zaplecza ekspertów. Standardowo wypłaty trafiają na konta ugrupowań z góry, najpóźniej do piątego dnia każdego miesiąca.
Z racji formalnego zarejestrowania struktury w lipcu, nowa grupa posłów nabyła prawa do dofinansowania od sierpnia, a ewentualne opóźnienia zostaną wyrównane przy kolejnych transferach. Czy takie publiczne wsparcie wystarczy, by zbudować silną i niezależną markę polityczną? Głównym źródłem utrzymania nowej reprezentacji stają się publiczne pieniądze wyliczane na podstawie obowiązujących tabel.
120 tys. zł miesięcznie dla klubu Mateusza Morawieckiego
Finansowe wsparcie określa zarządzenie marszałków Sejmu i Senatu z 2016 roku. Jak podaje Wirtualna Polska, kwota przypadająca na jednego parlamentarzystę wynosi 1925 zł miesięcznie z przeznaczeniem na podstawową działalność. Po doliczeniu łącznych kosztów operacyjnych średni nakład finansowy na jednego posła sięga około 3 tys. zł.
Daje to stałą kwotę rzędu 120 tys. zł miesięcznie przekazywaną z budżetu państwa. Konstrukcja tych przepisów premiuje liczące się grupy. Kluby mające od 31 do 100 członków dostają odrębne limity: 20 440 zł na prawnika wspierającego proces legislacyjny oraz identyczną kwotę na analityka oceny skutków regulacji.

Do tego dochodzą środki na auta i podróże służbowe. Politycy postanowili jednak sięgnąć także do własnych kieszeni. W PiS opłata klubowa wynosiła dotychczas 600 zł miesięcznie, natomiast w nowej formacji uległa obniżeniu do 300 zł. Ta dobrowolna składka generuje dodatkowe 12 tys. zł do wspólnej kasy. Łączny budżet operacyjny wynosi więc 132 tys. zł miesięcznie. Czy takie zasoby pozwolą na budowę struktur w całym kraju? Mateusz Morawiecki zapowiada powołanie nowej partii politycznej oraz jesienny kongres programowy.
Zobacz też: Będą zmiany w meldunku. MSWiA szykuje nowelizację
Partia Mateusza Morawieckiego pozostanie "biedna"?
Mimo rejestracji formacji jej twórcy nie otrzymają dotacji podmiotowej, czyli corocznej subwencji z budżetu państwa przyznawanej partyjnym ugrupowaniom po wyborach. Przepisy ustawy o partiach politycznych jednoznacznie chronią dotychczasowy układ parlamentarny przed podziałami.
Pieniądze przysługują wyłącznie podmiotom, które brały udział w wyborach i zdobyły minimum 3 proc. głosów (lub 6 proc. w przypadku koalicji). Przedstawiciele Krajowego Biura Wyborczego potwierdzają, że cała kwota wsparcia pozostaje przy PiS, a nowa inicjatywa nie otrzyma środków aż do kolejnego głosowania.
Podobny mechanizm zadziałał wcześniej wobec Inicjatywy Polskiej, której należne środki wygasły po zmianie startowej formuły. Współpracownicy byłego premiera w rozmowie z Wirtualną Polską wprost przyznają, że tworzona partia pozostanie biedna i będzie funkcjonować głównie w oparciu o niskie składki członkowskie.
Raczej będziemy biedną partią, bo nie mamy subwencji. A czy będzie tu jakieś samoopodatkowanie na rzecz partii? Pewnie będą jakieś składki, ale raczej niewysokie - kwituje współpracownik Morawieckiego w rozmowie z Wirtualną Polską.
Środki z Kancelarii Sejmu pokryją wyłącznie biurokratyczną obsługę posłów, nie dając możliwości prowadzenia szerokich kampanii. Będzie to wymuszać szukanie oszczędności na każdym kroku. Przetrwanie ugrupowania bez wielomilionowych przelewów z budżetu zweryfikuje jego prawdziwą siłę polityczną.