biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Inwazja na nowy hit wakacji w Europie. Turyści stoją w korkach nawet 10 godzin
Ewa Matysiak
Ewa Matysiak 05.08.2026 10:44

Inwazja na nowy hit wakacji w Europie. Turyści stoją w korkach nawet 10 godzin

Inwazja na nowy hit wakacji w Europie. Turyści stoją w korkach nawet 10 godzin
fot. Givaga/canva

Widokowa trasa, lazurowe wody Adriatyku i ceny znacznie niższe niż w popularnych kurortach Hiszpanii, Włoch czy Grecji sprawiły, że Zatoka Kotorska stała się jednym z najchętniej wybieranych kierunków tego lata. Rosnąca liczba turystów ma jednak swoją cenę. Zamiast spokojnego urlopu wielu podróżnych utknęło w wielogodzinnych korkach na przejściach granicznych, a w portach lotniczych zapanował chaos. Pojawia się więc pytanie, czy nowy wakacyjny hit nie osiągnął już granic swojej przepustowości.

Tego lata to właśnie Czarnogóra wyrasta na jeden z największych turystycznych hitów w Europie. Coraz więcej osób, w tym również Polaków, wybiera ten bałkański kraj jako miejsce wakacyjnego wypoczynku. Skala zainteresowania jest ogromna - tylko podczas jednego weekendu granicę przekroczyło więcej osób, niż liczy cała populacja Czarnogóry. 

Południe Europy nadal przyciąga, ale infrastruktura nie wytrzymuje naporu

Polska branża turystyczna notuje bardzo dynamiczny rozwój. Z raportu Banku Pekao wynika, że nasz kraj zajął czwarte miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby odbywanych podróży, szybko zmniejszając dystans do największych rynków Europy Zachodniej i stając się jednym z liderów wzrostu w regionie. W okresie dwunastu miesięcy, liczonym od maja 2025 roku, zagraniczni goście wykupili w Polsce blisko 21 milionów noclegów.

Choć największą popularnością nadal cieszą się Bałtyk, Tatry i Mazury, coraz więcej osób decyduje się na wypoczynek z dala od najbardziej obleganych miejscowości. Jednocześnie, gdy Polska świętuje rekordowe zainteresowanie wśród zagranicznych turystów, na przełomie lipca i sierpnia w południowej Europie doszło do wyjątkowej sytuacji, która pokazała skalę problemów związanych z masową turystyką.

Czarnogóra od kilku sezonów wyrasta na jednego z liderów turystyki w Europie Południowo-Wschodniej. Relatywnie niskie ceny w porównaniu do sąsiedniej Chorwacji, zapierające dech w piersiach riasy oraz brak konieczności posiadania paszportu dla obywateli Unii Europejskiej stworzyły mieszankę wybuchową. Do kraju napływają setki tysięcy urlopowiczów, a lokalna gospodarka notuje historyczne rekordy. Prawdziwy dramat rozrywa się jednak na przejściach granicznych, gdzie procedury weryfikacji dokumentów zderzają się z masowym napływem aut.

Inwazja na nowy hit wakacji w Europie. Turyści stoją w korkach nawet 10 godzin
fot. Charlie Harding/Robert Harding/EAST NEWS

Turyści szturmują nowy wakacyjny kierunek

Sektor turystyczny odpowiada w Czarnogórze już za blisko jedną czwartą krajowego Produktu Krajowego Brutto, czyli całkowitej wartości wszystkich dóbr i usług wytworzonych w danym kraju w określonym czasie. Mimo że portfel inwestycji w luksusowe kurorty stale rośnie, państwo położone nad Morzem Adriatyckim najwyraźniej nie dopilnowało podstawowej kwestii, jaką jest przepustowość dróg i punkty kontroli granicznej. To, co miało być przewagą konkurencyjną, staje się poważnym obciążeniem operacyjnym. 

Geografia Czarnogóry jest wymagająca - większość tras dojazdowych prowadzi przez wąskie, górskie serpentyny oraz nadmorskie magistrale, które budowano z myślą o znacznie mniejszym natężeniu ruchu. Dziś te same odcinki muszą przyjąć potężny strumień pojazdów z całej Europy. 

Skala ruchu turystycznego okazała się bezprecedensowa. Od 31 lipca do 2 sierpnia do Czarnogóry przyjechało 632 766 osób i wjechało 146 147 pojazdów. W praktyce oznacza to, że w ciągu dwóch dni granice kraju przekroczyło więcej osób, niż wynosi liczba jego mieszkańców. Zgodnie ze spisem powszechnym z 2023 roku populacja Czarnogóry liczy 623 633 osoby. Najbardziej krytyczna sytuacja panuje na granicach z Chorwacją oraz Serbią. 

Wielogodzinne korki sparaliżowały przejścia graniczne

Zator na przejściach osiąga momentami niespotykane dotąd rozmiary. Sznur samochodów potrafi mierzyć kilkanaście kilometrów, a czas oczekiwania na odprawę sięga od ośmiu do nawet dwunastu godzin. Służby graniczne pracują na maksymalnych obrotach, ale brak automatyzacji i skomplikowane kontrole poza strefą Schengen paraliżują ruch. 

Dodatkowo wysokie temperatury sięgające blisko 40 stopni Celsjusza zamieniają unieruchomione pojazdy w rozgrzane puszki. Lokalne służby ratunkowe oraz miejscowi musieli zorganizować punkty rozdawania wody pitnej dla podróżnych czekających na przekroczenie granicy między Czarnogórą a Chorwacją. 

Największy ruch panował na przejściu granicznym Dobrakovo, łączącym Czarnogórę z Serbią. W analizowanym okresie odprawiono tam 80 694 podróżnych. Bardzo duże obciążenie odnotowano również na pozostałych przejściach granicznych oraz w portach lotniczych. Przez Debeli Brijeg przewinęło się 78 800 osób, przez Sukobin/Muriciani - 72 937, a przez Draczenovac - 67 155. Na przejściu Bożaj odprawiono 44 283 podróżnych. Z kolei do portu w Kotorze zawinęło tylu turystów, że odprawiono tam 31 064 pasażerów.

Intensywny ruch panował także na lotniskach - w Podgoricy obsłużono 35 823 pasażerów, a w Tivacie 32 532. Zagraniczni turyści spędzający wakacje nad Zatoką Kotorską zwracają uwagę, że lotnisko w Tivacie nie nadąża z obsługą podróżnych w szczycie sezonu. Przed terminalem tworzą się ogromne kolejki do odprawy i nadania bagażu. Według relacji oczekujący ustawiali się w długim sznurze wychodzącym poza budynek aż na parking, co znacznie utrudniało wejście do terminala. 

Zjawisko określane mianem overtourismu, a więc nadmiernej turystyki, przekraczającej chłonność społeczną i środowiskową danego miejsca, staje się dla władz w Podgoricy palącym problemem. Krótkoterminowe zyski z opłat klimatycznych i gastronomii przysłaniają długofalowe ryzyko wizerunkowe. Jeśli turyści zapamiętają wyjazd głównie przez pryzmat wielogodzinnego stania w korku i braku wody, w kolejnych latach wybiorą alternatywne kierunki, takie jak chociażby dynamicznie rozwijająca się Albania.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Ewa Matysiak
O autorze
Ewa Matysiak
Redaktor BiznesINFO
Redaktorka i wydawczyni główna serwisu BiznesINFO, związana z grupą Iberion od 2020 roku. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z turystyką oraz komunikacją cyfrową, analizowaną w kontekście społecznym, technologicznym i kulturowym. Szczególną uwagę poświęca wpływowi nowych form komunikacji na branżę turystyczną oraz ich roli w kształtowaniu zachowań i trendów konsumenckich. Przez lata przeszła wszystkie szczeble kariery redakcyjnej - zaczynała jako redaktorka, następnie pełniła funkcje wydawczyni i redaktorki naczelnej serwisów swiatzwierzat.pl i turysci.pl, by ostatecznie w styczniu 2025 roku objąć swoje obecne stanowisko. Ukończyła japonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W ramach rocznego programu stypendialnego Mizuta studiowała na Uniwersytecie Josai (城西大学), specjalizując się w mediach i marketingu.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Wstrzymane loty, lotnisko
Polacy utknęli na wakacjach. WizzAir i Ryanair odwołują loty
Obserwacja nieba, zaćmienie słońca
Spektakularne zaćmienie Słońca 12 sierpnia to dopiero początek. Zacznie się po zmierzchu
Wyprzedaż likwidacyjna
Polska marka modowa zamknęła wszystkie sklepy. Ruszyły wyprzedaże sięgające 85 proc.
Woolworth
Popularna sieciówka zniknie z Polski. Już wiadomo, kto przejmie 74 sklepy
Ryanair
Ryanair ma złe wieści dla podróżnych. Te loty z Polski właśnie zniknęły z rozkładów
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: