Nowy sondaż partyjny. KO ma kłopot, trzy partie poza Sejmem
Gdyby Polacy ponownie wybierali posłów, układ sił w Sejmie wyglądałby zupełnie inaczej niż obecnie. Z najnowszego badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wynika, że choć Koalicja Obywatelska pozostaje pierwsza, ugrupowania tworzące obecny blok rządzący nie uzyskałyby wystarczającej liczby mandatów do samodzielnego utrzymania większości.
W badaniu uwagę zwraca również wynik kilku mniejszych ugrupowań. Do Sejmu dostałyby się partie, które w poprzednich wyborach nie odgrywały porównywalnej roli w podziale mandatów.
Koalicja Obywatelska nadal na pierwszym miejscu
KO wskazało 30,2 proc. ankietowanych. To oznacza wzrost poparcia o 2,9 punktu procentowego względem badania przeprowadzonego pod koniec sierpnia.
Drugie miejsce przypadło Prawu i Sprawiedliwości. Na partię zagłosowałoby 19,2 proc. respondentów, czyli o 1,4 punktu procentowego mniej niż w poprzednim badaniu.
Podium zamyka Konfederacja z wynikiem 15,1 proc. Ugrupowanie poprawiło swój rezultat o 1 punkt procentowy.
Kto ponad progiem?
Wynik sondażu oznaczałby wejście do Sejmu jeszcze trzech ugrupowań.
Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna uzyskała 6,8 proc. poparcia. Lewica znalazła się bardzo blisko tego wyniku z rezultatem 6,6 proc. Z kolei Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego wskazało 6 proc. badanych.
W przypadku wszystkich trzech ugrupowań odnotowano spadek poparcia w porównaniu z poprzednim sondażem. Największy dotyczył Konfederacji Korony Polskiej, która straciła 1,6 punktu procentowego.
Przypomnijmy, że próg wyborczy wynosi 5 procent. Poza Sejmem znalazłaby się Partia Razem z wynikiem 4 proc. PSL uzyskało 3,7 proc., a Polska 2050 zaledwie 0,5 proc. Poparcie dla Razem pozostało bez zmian, PSL zyskało 0,7 punktu procentowego, natomiast Polska 2050 straciła 0,3 punktu.
7,9 proc. uczestników badania nie potrafiło wskazać partii, na którą oddaliby głos.
Taki byłby podział mandatów
Same procenty nie pokazują jeszcze, jak wyglądałaby sytuacja w Sejmie. Według wyliczenia WP opartego na kalkulatorze prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego Koalicja Obywatelska otrzymałaby 189 mandatów, a Lewica 25.
Razem dawałoby to 214 miejsc. Do większości potrzeba natomiast 231 posłów, więc obecnemu blokowi rządzącemu zabrakłoby 17 mandatów.
Znacznie lepiej w takim układzie wypadłyby ugrupowania opozycyjne. Łącznie przypadłoby im 246 miejsc w Sejmie.
Największym klubem po stronie opozycji byłby PiS ze 113 mandatami. Konfederacja uzyskałaby 85 miejsc. Konfederacja Korony Polskiej mogłaby wprowadzić 27 posłów, a Rozwój Plus 21.
Zestawienie wyników wskazuje, że pierwsze miejsce KO nie przekładałoby się na możliwość samodzielnego zbudowania większości przez obecny blok rządzący.
