Ile naprawdę spadną ceny paliw w Polsce? Rząd studzi emocje kierowców, jest haczyk
Widmo rekordowych cen na pylonach stacji benzynowych, wywołane napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie, zmusiło Radę Ministrów do radykalnych kroków. Premier Donald Tusk ogłosił pakiet osłonowy, który ma bezpośrednio uderzyć w drożyznę, obniżając koszty tankowania nawet o 1,20 zł na litrze przed nadchodzącymi świętami.
- Globalny wstrząs na rynku ropy wymusza reakcję polskiego rządu
- Miliardowe koszty budżetowe i zmiany w podatku VAT
- “Cudów nie będzie” - podkreśla premier Donald Tusk
Globalny wstrząs na rynku ropy wymusza reakcję polskiego rządu
Sytuacja geopolityczna, w tym eskalacja konfliktu w Iranie, doprowadziła do największego kryzysu na rynku surowców energetycznych od ponad pół wieku. Minister energii Miłosz Motyka wprost nazywa obecne zawirowania globalnym kryzysem cen paliw, którego skala i dynamika zaskoczyła nawet najbardziej doświadczonych analityków.
Polska, będąc częścią naczyń połączonych gospodarki światowej, nie mogła pozostać obojętna na gwałtowne skoki notowań baryłki ropy. Rząd, obserwując błędy innych państw unijnych, zdecydował się na model interwencji, który ma chronić przede wszystkim konsumenta końcowego, a nie budżet państwa czy marże wielkich koncernów energetycznych. To ryzykowna gra, biorąc pod uwagę stabilność finansów publicznych, jednak w obliczu zagrożenia drastycznym spadkiem siły nabywczej obywateli, uznano ją za absolutnie konieczną.

Realizacja tych zamierzeń wymagała zwołania nadzwyczajnego posiedzenia rządu, podczas którego omawiano szczegóły operacji pod kryptonimem „CPN” (Ceny Paliw Niżej). Premier Donald Tusk, tonując nastroje, zaznaczył, że „cudów nie będzie”, ale prowadzona polityka będzie maksymalnie odpowiedzialna. Najważniejszym celem jest budowa tarczy, która zamortyzuje nadmierne wstrząsy zewnętrzne.
Co istotne z punktu widzenia logistyki i bezpieczeństwa energetycznego, szef rządu zapewnił, że krajowe rezerwy są w pełni zabezpieczone i nie ma najmniejszego ryzyka, aby w krytycznym momencie na stacjach zabrakło benzyny czy oleju napędowego. To kluczowa deklaracja, mająca zapobiec ewentualnej panice i masowemu wykupowaniu paliwa „na zapas”.
Miliardowe koszty budżetowe i zmiany w podatku VAT
Każda obniżka danin publicznych ma swoją cenę, którą w tym przypadku policzył resort finansów. Minister Andrzej Domański wskazał, że planowane zmiany w podatku od towarów i usług (VAT) oraz akcyzie będą kosztować budżet państwa łącznie około 1,6 miliarda złotych w skali każdego miesiąca obowiązywania tarczy. To “ubytek” który rząd zamierza przynajmniej częściowo załatać poprzez wprowadzenie specjalnego podatku od nadmiarowych zysków.
Nowa danina ma objąć te podmioty, które dzięki specyficznej sytuacji rynkowej i wysokim cenom surowców odnotowały ponadprzeciętne profity. Mechanizm ten ma być wyrazem solidarności społecznej, przerzucając ciężar walki z kryzysem z barków zwykłych rodzin na najbogatsze korporacje.

Projekt ustawy zakłada radykalną obniżkę stawki VAT na paliwa z obecnych 23 proc. do zaledwie 8 proc. Dodatkowo akcyza na benzynę ma spaść o 29 groszy, a na olej napędowy o 28 groszy na każdym litrze. Są to wartości graniczne, niemal ocierające się o minima wymagane przez restrykcyjne przepisy Unii Europejskiej
Aby mieć pewność, że te cięcia podatkowe rzeczywiście trafią do kieszeni kierowców, a nie zostaną „skonsumowane” przez marże sprzedawców, ministerstwo energii zapowiedziało wprowadzenie mechanizmu ceny maksymalnej. Będzie ona ustalana na podstawie średniej ceny hurtowej od największych dostawców, powiększonej jedynie o niezbędne koszty operacyjne działalności stacji. To rozwiązanie ma być swoistym bezpiecznikiem przed spekulacją.
Liczę na to, że zarówno dzisiaj wieczorem, jak i jutro wszystkie głosowania, a następnie podpis prezydenta, będą w odpowiednim czasie, możliwie szybko, tak aby narzędzia, jakie przygotowaliśmy, były do użycia możliwie szybko, na pewno jeszcze przed świętami - stwierdził Donald Tusk.
Zobacz też: Duży ruch Orlenu. Jest decyzja ws. hurtowych cen paliw
“Cudów nie będzie” - podkreśla premier Donald Tusk
Przyjęty przez Radę Ministrów projekt trafił już do Sejmu, a rząd liczy na błyskawiczne procedowanie zmian przez parlament oraz szybki podpis Prezydenta RP. Pośpiech jest tu uzasadniony – narzędzia te mają stać się aktywne jeszcze przed okresem świątecznym, kiedy mobilność Polaków tradycyjnie rośnie, a wydatki na transport stanowią istotną pozycję w domowych budżetach.
Rzecznik rządu Adam Szłapka podkreślił, że gabinet nie zamierza „siedzieć z założonymi rękami”, a przyjęte ustawy są dowodem na sprawne działanie w warunkach ekstremalnej niepewności na rynkach międzynarodowych. Cała operacja jest bacznie śledzona przez rynki finansowe, dla których równowaga między ochroną socjalną a dyscypliną budżetową jest kluczowym wskaźnikiem stabilności państwa.
Cudów nie będzie. Będzie bardzo poważna, odpowiedzialna polityka, tak aby maksymalnie, jak to tylko jest możliwe, ochronić portfele polskich rodzin - powiedział premier Donald Tusk podczas posiedzenia Rady Ministrów, na którym omawiano obniżkę cen paliw.
Wprowadzenie ceny maksymalnej drodze obwieszczenia to ruch rzadko spotykany w gospodarce rynkowej, co pokazuje powagę sytuacji. Premier Tusk podkreślił, że Polska wyciągnęła wnioski z działań podejmowanych w innych krajach wspólnoty, starając się uniknąć negatywnych konsekwencji tamtejszych decyzji. Chodzi o to, by mechanizm obniżek był trwały i odporny na chwilowe fluktuacje, dając obywatelom poczucie przewidywalności.