Duży ruch Orlenu. Jest decyzja ws. hurtowych cen paliw
Rynek paliw w Polsce pozostaje bardzo wrażliwy na wydarzenia międzynarodowe i wahania notowań ropy. W ostatnich dniach kierowcy obserwowali wyraźny wzrost cen na stacjach, dlatego każda większa decyzja największych graczy natychmiast przyciąga uwagę rynku. Tym razem ważny ruch wykonał Orlen, który ponownie skorygował hurtowe ceny paliw.
- Kolejna decyzja Orlenu dotycząca cen hurtowych paliw
- Tło zmian: rekordowo drogi diesel i niestabilny rynek ropy
- Co obniżki w hurcie mogą oznaczać dla stacji i kierowców
Rynek paliw wciąż jest rozgrzany. Kierowcy już odczuli to na stacjach
Banki, analitycy i operatorzy stacji od kilku dni zgodnie wskazują, że polski rynek paliw wszedł w wyjątkowo nerwową fazę. Według monitoringu e-petrol.pl średnia cena diesla w Polsce sięgnęła 25 marca 8,69 zł za litr, co zostało określone jako historyczny rekord. W tym samym czasie średnia cena benzyny 95 wynosiła 7,14 zł za litr, a eksperci podkreślali, że 8 zł za litr diesla przestało być wyjątkiem i stało się nowym standardem na wielu stacjach.
Dla rynku szczególnie ważne było to, że wzrosty nie wynikały wyłącznie z krajowej polityki cenowej, lecz z szerszego otoczenia międzynarodowego. Blokada Cieśniny Ormuz i napięcia wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie wywindowały ceny ropy i paliw gotowych, co bardzo szybko przełożyło się na hurt, a potem na detal. Właśnie dlatego każda korekta po stronie największego gracza, czyli Orlenu, jest dziś uważnie obserwowana nie tylko przez kierowców, ale też przez przewoźników, firmy logistyczne i cały biznes.

Orlen obniżył ceny po raz trzeci w tygodniu. Najmocniej potaniał diesel
W czwartek Orlen po raz trzeci w tym tygodniu obniżył hurtowe ceny podstawowych paliw. Z danych opublikowanych przez koncern wynika, że cena oleju napędowego Ekodiesel spadła o 304 zł za metr sześcienny, do 6749 zł, a cena benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 obniżyła się o 32 zł za metr sześcienny, do 5626 zł. Była to już trzecia korekta w dół po wcześniejszych cięciach z wtorku i środy.
Skala tygodniowych ruchów pokazuje, że Orlen próbuje reagować na szybko zmieniające się otoczenie rynkowe. Wcześniej, we wtorek i środę, benzyna 95 taniała kolejno o 45 zł i 30 zł za metr sześcienny, a diesel o 87 zł i 118 zł. To szczególnie istotne w przypadku oleju napędowego, bo jeszcze 21 marca jego hurtowa cena skoczyła aż o 521 zł za metr sześcienny w ciągu jednego dnia.

Warto też spojrzeć na szerszą perspektywę. Według hurtowego cennika Orlenu z 28 lutego, czyli z dnia wybuchu obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie, benzyna 95 kosztowała 4466 zł za metr sześcienny, a diesel 4809 zł. Mimo obecnych obniżek oba paliwa pozostają więc wyraźnie droższe niż przed geopolitycznym szokiem. To oznacza, że mamy raczej do czynienia z korektą po wcześniejszym mocnym wzroście niż z pełnym powrotem do spokojniejszych poziomów. Jakie są prognozy na najbliższy czas?
Co to może oznaczać dla cen na stacjach? Wszystko zależy od ropy i otoczenia rynkowego
Najważniejsze pytanie brzmi teraz, czy hurtowe obniżki przełożą się na ceny detaliczne. Taki ruch zwykle nie działa natychmiast i jeden do jednego, bo stacje paliw kupują towar z pewnym wyprzedzeniem, a do ceny dochodzą jeszcze marże, koszty operacyjne i lokalna konkurencja. Mimo to spadki w hurcie mogą przynajmniej ograniczyć presję na dalsze podwyżki i nieco schłodzić nastroje na rynku.
Problem polega na tym, że rynek ropy nadal jest bardzo niestabilny. Reuters informował w czwartek, że ropa odbiła po wcześniejszych spadkach: Brent wzrósł do około 104,30 dol. za baryłkę, a WTI do 92,25 dol., ponieważ inwestorzy znów zaczęli obawiać się przedłużenia konfliktu i zakłóceń w dostawach energii. To oznacza, że dzisiejsze obniżki hurtowe mogą poprawić sytuację tylko wtedy, jeśli napięcie na rynku surowcowym rzeczywiście zacznie słabnąć.
Z punktu widzenia biznesu ruch Orlenu jest więc ważny, ale nie zamyka tematu. Pokazuje raczej, że koncern próbuje dostosowywać cennik do chwilowej poprawy nastrojów i wcześniejszych spadków notowań ropy, jednocześnie działając w otoczeniu, które wciąż pozostaje bardzo niestabilne. Dla kierowców i firm transportowych dobra wiadomość jest taka, że presja cenowa w hurcie osłabła. Gorsza jest taka, że przy dieslu nadal mówimy o rynku, na którym granica 9 zł za litr nie zniknęła z horyzontu, a tylko przestała się w tym momencie przybliżać tak szybko, jak jeszcze kilka dni temu.