To koniec popularnej marki smartfonów w Europie. Wkrótce nie kupisz już jej telefonów
Trzęsienie ziemi na rynku nowoczesnych technologii. Popularny "zabójca flagowców" ma bezpowrotnie zniknąć z półek sklepowych w Europie i Stanach Zjednoczonych. Decyzja ta wzbudza sporo emocji wśród użytkowników sprzętu i rodzi pytania o przyszłość azjatyckich marek w świecie cyfrowym. Koncern zadeklarował już konkretne kroki.
Popularna marka smartfonów wygasza sprzedaż na polskim rynku
Debiut na rynku urządzeń mobilnych kilkanaście lat temu wywołał niemałe zamieszanie wśród największych graczy technologicznych. Filozofia stojąca za nową marką opierała się na prostej założeniu: oferować komponenty z najwyższej półki w cenie stanowiącej ułamek tego, co żądała konkurencja.
Flagowe procesory, błyskawiczne ładowanie baterii oraz dopracowany, pozbawiony zbędnych dodatków system operacyjny sprawiły, że wokół marki szybko zbudowała się wierna społeczność fanów. Przez długi czas firma udanie rywalizowała z tradycyjnymi gigantami branży, udowadniając, że zaawansowana technologia nie musi wiązać się z wygórowaną marżą.
W branży elektronicznej taki sukces nie trwa jednak wiecznie, a zmieniające się warunki makroekonomiczne wymuszają ciągłe weryfikowanie przyjętych strategii. Co ciekawe, europejscy klienci mieli już okazję odczuć skutki czasowego braku tych urządzeń, gdy spory prawne wstrzymały dystrybucję na niemal dwa lata.
Tym razem sytuacja wygląda jednak na ostateczną i przemyślaną decyzję biznesową, wynikającą ze zmian wewnątrz struktury właścicielskiej.

Zapowiedź nowej strategii Oppo
Sygnały zwiastujące poważne roszady pojawiały się na rynku już od wielu miesięcy, choć początkowo starano się je tonować. Branżowi obserwatorzy zwracali uwagę na ciche zmiany w regionalnych zespołach odpowiedzialnych za sprzedaż i marketing.
Dość wymownym sygnałem stały się masowe odejścia pracowników wysokiego szczebla na kluczowych rynkach europejskich, gdzie niemal z dnia na dzień struktury operacyjne przestały istnieć. Przedsiębiorstwo tłumaczyło to koniecznością dokonania przeglądu globalnej strategii produktowej oraz optymalizacją kosztów operacyjnych.
W kuluarach mówiło się jednak otwarcie, że partner biznesowy i spółka matka - koncern Oppo - planuje skonsolidować swoje portfolio i samodzielnie przejąć rolę lidera na zachodnich rynkach. Połączenie zasobów badawczo-rozwojowych oraz ujednolicenie łańcucha dostaw ma pomóc w efektywniejszej walce o portfele konsumentów, którzy coraz rzadziej wymieniają smartfony na nowe. Jakich telefonów nie zobaczymy już w polskich sklepach?

Zobacz też: Zapadł wyrok sądu ws. Zygmunta Solorza. Wiadomo, co stanie się z jego majątkiem
Te smartfony znikają z europejskich sklepów
Decyzja o całkowitym wycofaniu marki OnePlus z rynku europejskiego oraz amerykańskiego stawia w trudnym położeniu osoby planujące zakup nowego sprzętu. W polskich sklepach ceny urządzeń wahają się obecnie od około tysiąca do nawet ponad pięciu tysięcy złotych za najnowocześniejsze składane modele.
Analitycy podkreślają, że obecne zapasy magazynowe będą ostatnią okazją do nabycia tych telefonów w oficjalnym kanale sprzedaży, ponieważ nowe dostawy nie są już planowane. Przedstawiciele producenta uspokajają jednak dotychczasowych nabywców: pełne wsparcie techniczne oraz obsługa posprzedażowa mają być realizowane bez żadnych zakłóceń przez cały przewidziany okres eksploatacji.
Urządzenia będą regularnie otrzymywać aktualizacje oprogramowania, a proces reklamacyjny przejmuje w całości infrastruktura serwisowa grupy Oppo. Zniknięcie tak wyrazistego gracza to wyraźny sygnał, że rynek urządzeń mobilnych wchodzi w fazę dojrzałości, w której eksperymenty ustępują miejsca chłodnej kalkulacji finansowej i walce o rentowność.