Choć rynkowe mechanizmy sugerowały korektę, Minister Energii Miłosz Motyka położył kres spekulacjom, ogłaszając sztywne limity cen detalicznych paliwa, które mają obowiązywać w najbliższą środę 6 maja. Kierowcy planujący długie trasy w drugiej połowie maja powinni rozważyć napełnienie baków jeszcze w trakcie obowiązywania obecnych limitów, póki decyzja rządu trzyma ceny w ryzach.
Choć rynki hurtowe bywają nieprzewidywalne, polscy właściciele pojazdów otrzymali właśnie jasny sygnał dotyczący maksymalnych stawek, jakie zobaczą na pylonach w najbliższych dniach. Kontynuacja mechanizmu dziennych maksymalnych cen precyzyjnie określa górne limity, co w praktyce oznacza, że tankowanie po majówce nie powinno wydrenować portfeli bardziej niż dotychczas, mimo że na horyzoncie widać pewne korekty względem stawek z poniedziałku.
Kierowcy wchodzą w końcówkę kwietnia z coraz większym niepokojem. Wszystko wskazuje na to, że tuż przed majówką ceny paliw zamiast spadać – mogą wyraźnie wzrosnąć. Analitycy rynku ostrzegają, że na stacjach benzynowych może zrobić się znacznie drożej niż jeszcze kilka dni temu. W grę wchodzą podwyżki sięgające nawet kilkudziesięciu groszy na litrze. Kluczowe są zmiany na rynku ropy oraz polityka podatkowa, która w ostatnim czasie była jednym z głównych czynników stabilizujących ceny.Dlaczego ceny paliw mogą wzrosnąć przed majówką?O ile może zdrożeć paliwo?Czy wysokie ceny utrzymają się po majówce?
Od soboty kierowców czekają nowe ceny paliw na weekend 25-27 kwietnia. Ministerstwo Energii opublikowało limity, których stacje nie mogą przekroczyć, a największa zmiana dotyczy oleju napędowego. Różnica względem piątku może być szczególnie widoczna dla osób, które planują dłuższą trasę lub tankowanie do pełna.