Ceny paliw mocno w górę. Tyle kosztuje PB95, PB98, ON, LPG 24 lipca
Blokada cieśniny Ormuz i nowe zagrożenia na Morzu Czerwonym windują ceny ropy na światowych giełdach. Skutki tego kierowcy odczują przy dystrybutorach już w najbliższych dniach. Jak wynika z prognoz portalu e-petrol.pl, rachunki za tankowanie znów pójdą w górę.
Ile zapłacimy na stacjach?
Analitycy e-petrol.pl przewidują wzrost cen detalicznych w tygodniu od 27 lipca do 2 sierpnia 2026 roku. Prognozowane stawki wyglądają następująco:
- diesel ON: 7,99–8,15 zł/l
- benzyna Pb95: 7,29–7,42 zł/l
- benzyna Pb98: 8,14–8,29 zł/l
- autogaz LPG: 3,06–3,15 zł/l
Największe podwyżki czekają użytkowników samochodów z silnikiem Diesla. Cena oleju napędowego zbliża się do bariery 8 złotych za litr i jej przekroczenie jest kwestią najbliższych dni. To zła wiadomość zwłaszcza dla transportu i rolnictwa, gdzie paliwo stanowi znaczną część kosztów
Do wzrostów dokłada się sezonowość. W szczycie wakacyjnym ruch na drogach jest najwyższy w roku, więc stacje nie muszą konkurować ceną. Kurczą się przy tym modelowe marże prowadzących stacje, które zwykle działają jak bufor i opóźniają przeniesienie podwyżek z hurtu na dystrybutory.
Hurt ciągnie ceny w górę
Ceny na stacjach są pochodną tego, co dzieje się wcześniej na rynku hurtowym. Według danych e-petrol.pl tygodniowe zmiany przedstawiają się następująco:
- olej napędowy: wzrost o 134 zł, obecnie 6566 zł/m³
- olej opałowy: wzrost o 242 zł, obecnie 5154 zł/m³
- benzyna Pb98: wzrost o 41 zł, obecnie 6594 zł/m³
- benzyna Pb95: wzrost o 12 zł, obecnie 5803 zł/m³
Największy skok odnotował olej opałowy, co przed sezonem grzewczym może być istotne dla gospodarstw domowych. Uwagę zwraca też różnica między benzynami. Pb95 podrożała symbolicznie, natomiast Pb98 znacznie mocniej.
Zdaniem analityków przy takiej skali ruchów w hurcie ceny detaliczne nie mają szans na stabilizację w najbliższym czasie. Stacje musiałyby bowiem pokrywać różnicę z własnej marży, a ta jest już mocno ograniczona.
Skąd wziął się wstrząs na rynku ropy?
Źródeł podwyżek należy szukać poza Europą. Problemem pozostaje utrzymująca się blokada cieśniny Ormuz, a doszło do tego nowe zagrożenie. Powiązani z Iranem jemeńscy Huti zapowiedzieli morską blokadę Arabii Saudyjskiej, a w czwartek zaatakowali dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym.
Na to nakłada się ograniczenie wydobycia w Kazachstanie. Ukraińskie drony zmusiły do zamknięcia rosyjskiego terminalu eksportowego w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym, który jest głównym punktem odbioru kazachskiej ropy.
Efekt widać w notowaniach. Podczas czwartkowej sesji na giełdzie w Londynie ropa Brent ustanowiła kilkutygodniowe maksima, sięgając 102 dolarów za baryłkę. W piątek kosztowała 97,38 dolara, a tańsza WTI 89,54 dolara. Cena rosyjskiej ropy Urals przekroczyła z kolei 90 dolarów, czyli poziom notowany w Europie ostatni raz w październiku 2014 roku.
Rząd rozważa powrót osłony
Sytuacja na rynku paliw pozostaje pod uwagą rządu. Jak przekazał serwisowi polskieradio24.pl rzecznik rządu Adam Szłapka, resorty energii i finansów na bieżąco monitorują sytuację na rynku ropy. Chodzi o możliwość przywrócenia zakończonego już mechanizmu CPN, czyli Ceny Paliw Niżej, ograniczającego wzrost cen na stacjach.
Decyzja zależeć będzie od rozwoju sytuacji gospodarczej i zmian na światowych rynkach surowców. Szłapka zastrzegł jednak, że utrzymywanie takiego rozwiązania na stałe nie jest możliwe. Kosztuje ono budżet państwa około 1,5 miliarda złotych miesięcznie, dlatego jego ewentualny powrót byłby rozważany dopiero przy wyraźnym pogorszeniu sytuacji rynkowej.
